Back to Stories

David Bohm: O Dialogu

„Dialog” pochodzi od greckiego dialogos : Logos oznacza „słowo” lub „znaczenie słowa”, a dia oznacza „poprzez” (nie dwie – dialog może toczyć się między dowolną liczbą osób; nawet jedna osoba może mieć poczucie dialogu w sobie, jeśli obecny jest duch dialogu).

Obraz, jaki sugeruje to wyprowadzenie, to strumień znaczenia płynący między nami, przez nas i między nami — strumień znaczenia w całej grupie, z którego wyłoni się jakieś nowe zrozumienie, coś kreatywnego. Kiedy każdy jest wrażliwy na wszystkie niuanse krążące wokół, a nie tylko na to, co dzieje się w jego własnym umyśle, powstaje znaczenie, które jest współdzielone. I w ten sposób możemy ze sobą spójnie rozmawiać i myśleć razem. To właśnie to wspólne znaczenie jest „spoiwem” lub „cementem”, który trzyma ludzi i społeczeństwa razem.

Porównaj to ze słowem „dyskusja”, które ma ten sam rdzeń co „perkusja” i „wstrząs mózgu”. Dyskusja naprawdę oznacza rozbicie czegoś na części. Podkreśla ideę analizy, w której może być wiele punktów widzenia. Wiele z tego, co nazywamy „dyskusją”, nie jest głęboko poważne, w tym sensie, że istnieje wiele rzeczy uważanych za niepodlegające negocjacjom, nietykalne, o których ludzie nawet nie chcą rozmawiać. Dyskusja jest jak gra w ping-ponga, w której ludzie odbijają pomysły tam i z powrotem, aby wygrać grę.

W dialogu nie ma próby zdobycia punktów ani sprawienia, by twój pogląd zwyciężył. Jest to raczej wspólne uczestnictwo, w którym ludzie nie grają przeciwko sobie, ale ze sobą. W dialogu wszyscy wygrywają.


Moc grupy można porównać do lasera. Zwykłe światło nazywane jest „niespójnym”, co oznacza, że ​​rozchodzi się w różnych kierunkach; fale świetlne nie są w fazie ze sobą, więc się nie kumulują. Ale laser wytwarza bardzo intensywną wiązkę, która jest spójna. Fale świetlne nabierają siły, ponieważ wszystkie idą w tym samym kierunku, a wiązka może robić wiele rzeczy, których zwykłe światło nie potrafi.

Teraz, można powiedzieć, że nasze zwyczajne myślenie w społeczeństwie jest niespójne — idzie w różnych kierunkach, z myślami sprzecznymi i wzajemnie się znoszącymi. Ale gdyby ludzie mieli myśleć razem w spójny sposób, jak w sytuacji dialogu, miałoby to ogromną moc. Wtedy moglibyśmy mieć taki spójny ruch komunikacji, spójny nie tylko na poziomie, który rozpoznajemy, ale na poziomie milczącym — na poziomie, co do którego mamy tylko mgliste przeczucie. To byłoby jeszcze ważniejsze.

„Milczące” oznacza to, co niewypowiedziane, czego nie można opisać — jak milcząca wiedza wymagana do jazdy na rowerze. Jest to rzeczywista wiedza i może być spójna lub nie. Myślenie jest w rzeczywistości subtelnym milczącym procesem. Robimy prawie wszystko za pomocą tego rodzaju milczącej wiedzy. Myśl wyłania się z milczącego podłoża, a każda fundamentalna zmiana w myśleniu będzie pochodzić z milczącego podłoża. Więc jeśli komunikujemy się na poziomie milczącym, to być może myśl się zmienia.


Proces milczący jest powszechny — jest dzielony. Dzielenie się nie jest tylko wyraźną komunikacją i językiem ciała. Istnieje również głębszy proces milczący, który jest powszechny. Cała rasa ludzka wiedziała o tym przez milion lat, ale teraz to straciliśmy, ponieważ nasze społeczeństwa stały się zbyt duże. Musimy zacząć od nowa, ponieważ stało się pilne, abyśmy się komunikowali, dzielili naszą świadomość. Musimy być w stanie myśleć razem, aby inteligentnie robić to, co jest konieczne.

Chodzi o to, że ta koncepcja dialogu i wspólnej świadomości sugeruje, że istnieje jakieś wyjście z naszych zbiorowych trudności. Jeśli wszyscy możemy zawiesić wykonywanie naszych impulsów, zawiesić nasze założenia i przyjrzeć się im, to wszyscy jesteśmy w tym samym stanie świadomości. W dialogu cała struktura obronności, opinii i podziałów może się zawalić; i nagle uczucie może zmienić się w uczucie braterstwa i przyjaźni, uczestnictwa i dzielenia się. Wtedy uczestniczymy we wspólnej świadomości.

Ludzie jednak przyjdą do grupy z innymi zainteresowaniami i założeniami. Są to podstawowe założenia , a nie tylko powierzchowne założenia — takie jak założenia dotyczące sensu życia; dotyczące twojego własnego interesu, interesu twojego kraju lub twojego interesu religijnego; dotyczące tego, co naprawdę uważasz za ważne.

Założenia możemy również nazwać „opiniami”. Słowo „opinia” jest używane w kilku znaczeniach. Kiedy lekarz ma opinię, jest to najlepsze założenie, jakie może on lub ona zrobić na podstawie dowodów. Lekarz może wtedy powiedzieć: „Okej, nie jestem pewien, więc zasięgnijmy drugiej opinii”. Dobry lekarz nie reaguje, broniąc założenia — jeśli druga opinia okaże się inna, lekarz nie podskakuje i nie mówi: „Jak możesz mówić takie rzeczy?”. Opinia tego lekarza byłaby przykładem racjonalnego rodzaju opinii, takiej, której nie broni się silną reakcją.

Opinie mogą być postrzegane jako „prawdy”, założenia, z którymi się utożsamiamy i których bronimy. Ale dopóki mamy postawę obronną — blokując i trzymając się założeń, trzymając się ich i mówiąc: „Muszę mieć rację” — inteligencja jest bardzo ograniczona, ponieważ inteligencja wymaga, aby nie bronić założenia. Właściwą strukturą założenia lub opinii jest to, że jest ona otwarta na dowody, że może nie być słuszna.

Założenia kulturowe są bardzo silne i zazwyczaj nie jesteś ich świadomy, tak jak zazwyczaj nie jesteś świadomy akcentu w sposobie mówienia. Inni ludzie mogą ci powiedzieć, że masz jakiś, lub jeśli będziesz uważnie słuchać, możesz go znaleźć. Ale akcent jest częścią twojej kultury. Wiele z twoich założeń jest również częścią twojej kultury i ujawnia się w relacjach .

Krishnamurti powiedział, że „być” to być w związku. Ale związek może być bardzo bolesny. Powiedział, że musisz przemyśleć/wyczuć wszystkie swoje procesy mentalne i przepracować je, a potem otworzy to drogę do czegoś innego. I myślę, że to właśnie może się zdarzyć w grupie dialogowej. Pewne bolesne rzeczy mogą się zdarzyć niektórym ludziom; musisz to wszystko przepracować.

To jest część tego, co uważam za dialog — aby ludzie zdali sobie sprawę, co mają na myśli inni, bez wyciągania wniosków ani osądów. W dialogu musimy trochę rozważyć pytanie, trochę je przemyśleć, poczuć. Stajesz się bardziej zaznajomiony z tym, jak działa myśl.

Nie jest konieczne, aby wszyscy byli przekonani do tego samego poglądu. To dzielenie się umysłem, świadomością, jest ważniejsze niż treść opinii. Możesz odkryć, że odpowiedź nie leży wcale w opiniach, ale gdzie indziej. Prawda nie wyłania się z opinii; musi wyłaniać się z czegoś innego — być może z bardziej swobodnego ruchu tego milczącego umysłu.


Dialog może nie dotyczyć bezpośrednio prawdy — może do niej dojść, ale dotyczy znaczenia . Jeśli znaczenie jest niespójne , nigdy nie dotrzesz do prawdy. Możesz pomyśleć: „ Moje znaczenie jest spójne, a czyjeś nie”, ale wtedy nigdy nie będziemy mieli wspólnego znaczenia. A jeśli niektórzy z nas dojdą do „prawdy”, podczas gdy wiele osób zostanie pominiętych, nie rozwiąże to problemu. Będziesz miał „prawdę” dla siebie i dla swojej grupy, jakiekolwiek to będzie pocieszenie. Ale nadal będziemy mieć konflikt. Dlatego konieczne jest dzielenie się znaczeniem. Nasze społeczeństwo jest niespójne i nie radziło sobie z tym zbyt dobrze od dłuższego czasu, jeśli kiedykolwiek tak było.

Nie ma „drogi” do prawdy. W dialogu dzielimy się wszystkimi drogami i w końcu widzimy, że żadna z nich nie ma znaczenia. Widzimy znaczenie wszystkich dróg, dlatego dochodzimy do „braku drogi”. Pod spodem wszystkie drogi są takie same, ponieważ są „drogami” — są sztywne.

Może nie być gotowej politycznej „odpowiedzi” na problemy świata. Jednak najważniejszym punktem nie jest odpowiedź — tak jak w dialogu, najważniejszym punktem nie są konkretne opinie — ale raczej zmiękczenie, otwarcie umysłu i przyjrzenie się wszystkim opiniom.

Zbiorowy wymiar istoty ludzkiej, w którym mamy znaczną liczbę osób, ma jakościowo nową cechę: ma wielką moc — potencjalnie, a nawet faktycznie. I w dialogu omawiamy, jak doprowadzić to do pewnego rodzaju spójności i porządku. Pytanie brzmi: czy widzisz konieczność tego procesu? To jest kluczowe pytanie. Jeśli widzisz, że jest to absolutnie konieczne, to musisz coś zrobić.

Powinniśmy jednak pamiętać, że dialog nie jest skierowany wyłącznie na rozwiązywanie problemów społecznych, chociaż musimy rozwiązać te problemy. Ale to dopiero początek. Kiedy mamy bardzo wysoką energię spójności, możemy wyjść poza bycie po prostu grupą, która może rozwiązywać problemy społeczne.

Być może mogłoby to spowodować nową zmianę w jednostce i zmianę w relacji do kosmosu. Taką energię nazwano „komunią”. Jest to rodzaj uczestnictwa. Wcześni chrześcijanie mieli greckie słowo koinonia , którego rdzeń oznacza „uczestniczyć” — ideę uczestnictwa w całości i brania w niej udziału; nie tylko całej grupy, ale całości . To właśnie mam na myśli mówiąc „dialog”. Sugeruję, że poprzez dialog istnieje możliwość transformacji natury świadomości , zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

7 PAST RESPONSES

User avatar
Devendra V Shah Feb 14, 2023
Article is well written and was helpful for me in understanding the two terminologies and how they differ from each other. My personal experience is most of us who are not trained/experienced enough to stick to dialogue mode, and it’s so easy to slide in the discussion mode and not realize it! Enjoyed reading the article. Thanks 🙏.
User avatar
Dr Carolyn Reinhart Feb 12, 2023
I love this article/sharing - it is very wise and I wish that many people could/would read it. I will share it as much as I can. Thank you. I love David Bohm's teachings
User avatar
AF Feb 12, 2023
This is a mind-heart opening piece. How can we evolve from discussion to dialogue to generate understanding that flows into wise, compassionate action, which in turn flows into understanding at the level of our collective soul? It’s hard to find words that are expansive enough to express this vision that is both ancient and coming into being. This piece brings to mind Tom Atlee’s work on wise democracy (How can we evoke and engage the wisdom and resourcefulness of the whole in service of the whole?). It brings to mind work on systems, soul, and society from Perspectiva. It brings to mind Charles Eisenstein's work on the more beautiful world our hearts know is possible. It brings to mind Krista’s Tippet’s On Being (a communal conversation on what it means to be human in relation to a living universe).
User avatar
Eddie Feb 12, 2023
THANK you for posting this very timely/timeless article. I think it's important to also realize that words are often crude approximations of what he seemed to term "tacit". The "science" of psychology is faced with trying to objectively examine "what's going on" within its subject matter and relegates such to the brain. Wisdom traditions, however, assert there's a head mind AND a heart mind; and the "language" of the heart ("mindfulness"?) is really real, despite science's insistence that what isn't immediately replicable is pointless garbage.
User avatar
Mack Feb 12, 2023
I can't remember where I read that David Bohm coined a term that I expected to see here, the "non-negotiable assumptions," which of course refers to assumptions so deeply rooted that we can't bring ourselves to question them.
User avatar
Kathleen Burke Feb 12, 2023
Thank you for posting this article. It is such a succinct and simple view of potential group process and how it often derails a group’s intention.
User avatar
Hannah Feb 12, 2023
Is this selection from a book or lecture by David Bohm? If so, which one requesting citation). David Bohm died in 1992, so if he is the author of this piece, it must be from one of his writings.Thank you.