TS: Teraz jedno pytanie, Gabor, miałem — cóż, miałem wiele pytań podczas czytania Mitu normalności , ale dotyczyło to tej idei wchodzenia w kontakt z naszym autentycznym ja. Opisujesz uzdrawianie jako kierunkowość, proces, w którym stajemy się coraz bardziej całością. I jedno z moich pytań brzmi... Powiem to po prostu w... Czy kiedykolwiek byłem całością? Pamiętam ból i traumę, kiedy byłem w łonie matki, przynajmniej tak mi się wydaje. I myślę, czy staję się całością po raz pierwszy? Czy kiedykolwiek byłem całością? Ciekawe, jak to widzisz.
GM: Cóż, po pierwsze, jeśli spojrzysz na dwa słowa w języku angielskim, jedno to samo „healing”, a drugie „recovery”. Więc healing oznacza całość. Healing pochodzi od anglosaskiego słowa whole lub wholeness. Więc healing oznacza stać się całością, numer jeden. Numer dwa, recovery. Kiedy ludzie wracają do zdrowia, zwłaszcza z uzależnień, samo słowo recovery, co ono oznacza? Oznacza znalezienie czegoś, ponowne odnalezienie. Cóż, kiedy pytam ludzi, którzy wyzdrowieli z uzależnienia: „Co odzyskałeś? Co znowu znalazłeś?” — wiesz, co zawsze mówią? „Odnalazłem siebie”. Co oznacza, że to „ja”, które odnaleźli, nigdy nie mogło zostać zniszczone ani nawet podzielone. Po prostu straciłem z nim kontakt. A moim zdaniem istotą traumy jest odłączenie się od „ja”. I nie sądzę, żebym był w tym odosobniony. Właściwie myślę, że jestem w dość uczciwym towarzystwie, twierdząc, że istnieje autentyczne „ja”, które nie ma nic wspólnego z historią twojego życia. Możesz stracić z nim kontakt, ale nigdy nie możesz go zniszczyć, a on zawsze tam był. I każdy, kto kiedykolwiek miał głębokie duchowe doświadczenie, prawdopodobnie znacznie wykraczające poza to, co ja miałem, opowie ci o tym doświadczeniu Jaźni z dużej litery, które wykracza daleko poza małe ego.
Ale pozwól, że zadam ci bardziej szczegółowe pytanie, ponieważ nie wiem [niewyraźne 00:37:27] duchowo, co się tu liczy, że muszę w pewnym sensie wierzyć słowom innych ludzi. Kiedy jesteś hojna i miła dla kogoś, Tami, kiedy jesteś otwarta, w porównaniu do sytuacji, kiedy jesteś przestraszona, samolubna lub manipulująca, co czujesz w swoim ciele? Kiedy jesteś otwarta, miła i hojna, co jest w twoim ciele?
TS: Czuję pewnego rodzaju naturalną dobroć, jeśli tak można powiedzieć. Czuję—
GM: Naturalna dobroć.
TS: —zdrowe. Zdrowa jakość. Tak, nawet czystość.
GM: No cóż, właśnie odpowiedziałeś na moje pytanie. Zdrowy oznacza cały. Oto jest, prawdziwe ja. Było tam przez cały czas. Po prostu nie miałeś z nim kontaktu. Prawdziwa dobroć, o której powiedziałeś, to twój naturalny stan. Więc jest tam dla nas. Po prostu tracimy z nią kontakt. To jest esencja traumy. Więc kiedy mówię o autentyczności od słowa auto, ja, mam na myśli po prostu — teraz dzieci mają tę podstawową potrzebę zdrowego rozwoju. Wśród innych podstawowych potrzeb jest potrzeba wolności doświadczania wszystkich swoich emocji. A dzieci, którym pozwala się doświadczać wszystkich swoich emocji, pozostają całe. Nie odłączają się. A to oznacza, że ich naturalna dobroć będzie dla nich obecna. Więc w pewnym sensie odpowiedziałeś na swoje pytanie własnymi słowami. Naturalna dobroć, powiedziałeś, całościowość. To jest twoje prawdziwe ja, powiedziałbym. I myślę, że to wiesz. Myślę, że wszyscy wiemy to na jakimś poziomie.
TS: Teraz, Gabor, w The Myth of Normal piszesz o tym, jak niedawno sam doświadczyłeś głębokiego przełomu w serii podróży ayahuaskowych, które zaowocowały spotkaniem, brzmiało to jak, pewnego rodzaju głęboki smak, dotyk twojego „prawdziwego ja”. I całkiem szczerze, zrozumiałem okoliczności i możesz się tym podzielić tutaj z naszą publicznością, ale nie do końca zrozumiałem, jakie było faktyczne doświadczenie, które było dla ciebie przełomem. Więc zastanawiam się, czy możesz podzielić się zarówno kontekstem, doświadczeniem, jak i tym, jaki poziom transformacyjnej zmiany naprawdę z niego wyniknął?
GM: Kontekstem było odosobnienie, które miałem poprowadzić w amazońskiej dżungli w konkretnym ośrodku ayahuasca o nazwie The Temple of the Way of Light. I zawodowi lekarze, psychiatrzy, psychologowie, doradcy przyjechali z całego świata, aby pracować pod przewodnictwem znanego dr Gabora Maté. I przyjechali z czterech kontynentów, 23 z nich. I pracowałem z ayahuaską przez ponad dekadę do tego czasu i pomagałem ludziom formułować ich intencje na ceremonię. A po ceremonii, której nie prowadzę — to prowadzą szamani [niesłyszalne 00:40:48]… Pomagam ludziom integrować ich doświadczenie, rozumieć ich doświadczenie, interpretować je. I jestem w tym dobry. I tak ludzie przychodzili, płacili duże pieniądze. Przyjeżdżają z całego świata do dżungli amazońskiej, a szamani, po jednej ceremonii, przyszli do mnie i powiedzieli: „Nie możesz tu wziąć udziału, bo jesteś zbyt tępy. Jest w tobie coś mrocznego, co przeszkadza w naszym śpiewaniu, co nie pozwala, aby nasze lekarstwo wniknęło w ciebie. A twoja ciemność wpływa nawet na innych ludzi”. Więc w zasadzie wyrzucili mnie z mojego własnego odosobnienia. A reszta ceremonii odbyła się beze mnie.
I przydzielili jednego szamana, aby pracował ze mną prywatnie w pięciu ceremoniach w ciągu następnych dziesięciu dni. Więc było to zarówno upokarzające, jak i wyzwalające doświadczenie, ponieważ przybyłem tam bardzo zestresowany, przepracowany i mieli rację. Ale ponadto, Tami, powiedzieli: „Czujemy dwie rzeczy w tobie”. I musisz zrozumieć, że nie wiedzieli, kim jestem, co zrobiłem, kim jestem na świecie, jakie mam osiągnięcia, nic. Po prostu widzieli mnie jako osobę, która była przed nimi w tym czasie. I powiedzieli: „Czujemy dwie rzeczy w tobie. Po pierwsze, myślimy, że pracowałeś z wieloma traumami w swoim życiu i nie oczyściłeś ich z siebie. A po drugie, myślimy, że kiedy byłeś bardzo mały, miałeś duży strach na początku swojego życia i jeszcze się z nim nie uporałeś”. Więc taki jest kontekst.
TS: Okej. A co się potem stało?
GM: Więc szaman pracował ze mną przez pięć ceremonii. Wziąłem ayahuascę. On śpiewał. Modlił się nade mną. Położył ręce. Wykonał pracę energetyczną i stopniowo się rozluźniłem, stałem się spokojniejszy, bardziej obecny, bardziej uziemiony, bardziej wdzięczny. A kiedy ceremonia końcowa dobiegła końca, przynajmniej tak było, i czułem się bardzo jasno, bardzo wdzięczny i zadowolony z doświadczenia i doceniałem zarówno mądrość szamanów, jak i doceniałem również moją własną gotowość do zwolnienia i otrzymania ich uzdrowienia. Myślałem, że to koniec, a nagle zostałem rzucony na matę przez jakąś siłę. A potem przez następne dwie godziny lub dłużej po prostu podróżowałem. I tutaj zabrakło mi słów, ponieważ niewiele pamiętam z podróży, poza tym, że byłem daleko. I pamiętam wizję na końcu, którą podzieliłem się w książce, gdzie węgierskie słowo — teraz nie myślę po węgiersku i nie śnię po węgiersku. Więc to wyszło z głębi mnie.
A na błękitnym niebie, literami jak [niesłyszalne 00:43:41] chmur, wypisane było węgierskie słowo BOLDOG, boldog. I zobaczyłem to w swoich oczach i zdałem sobie sprawę, że wszystko, co mi się przydarzyło, nie musi definiować mojego istnienia, że wszystko, co przydarzyło się mojej rodzinie, wszystko, co dzieje się na świecie, bolesne, niepokojące, tragiczne, traumatyczne, jakkolwiek może być, nie musi definiować tego, kim jestem, mojej przyszłości, mojego związku z życiem, mojego związku z samym sobą, mojego związku z czymkolwiek. Więc wyzwolenie od przeszłości było tym, czym to było. Ale to jest najbliższe, jak mogę to opisać, ponieważ potrzeba by lepszego poety niż ja, aby nadać temu słowa. A niektórzy wielcy poeci i nauczyciele duchowi potrafią znaleźć właściwe słowa. A tak przy okazji, nie porównuję swojego doświadczenia z innymi. Mówię tylko, że nie mam słów, aby powiedzieć o tym więcej poza tym, czym się właśnie podzieliłem lub podzieliłem w książce, poza stwierdzeniem, że nie chciałbym, aby ktokolwiek uwierzył, że miałem to doświadczenie i wróciłem odmieniony. Mam na myśli, że miałem przebłysk czegoś, miałem otwarcie na coś, ale uwierz mi, dwa miesiące później lub tydzień po powrocie z tej podróży zacząłem pisać książkę i pogrążyłem się w rozpaczy.
Tak więc było to i pozostaje dla mnie istotnym doświadczeniem, ale ponownie musimy podkreślić znaczenie integracji i stałej reintegracji tych doświadczeń w naszym życiu. I myślę, że to samo dotyczy każdego doświadczenia duchowego, z psychodelikami lub bez.
TS: A co oznacza węgierskie słowo, które widziałeś napisane na niebie?
GM: Szczęśliwy. To znaczy szczęśliwy.
TS: No i masz.
GM: To nie jest słowo, które łatwo przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o sobie.
TS: Nie, prawdopodobnie nie jest to pierwsze słowo, którego większość ludzi użyłaby w odniesieniu do ciebie. Ale proszę bardzo, prezent dla ciebie, szczęśliwy po węgiersku. Teraz, jako ktoś, kto wie dużo o neurologii i tym, co dzieje się w naszym układzie hormonalnym, co działo się podczas tych ceremonii ayahuasca pod kątem tworzenia tego rodzaju dostępu? I jestem szczególnie zainteresowany, Gabor, ponieważ większość z nas nie pojedzie do Ameryki Południowej i nie wyda X tysięcy dolarów i nie będzie mieć takich doświadczeń. Ale jak możemy zrozumieć szablon, jeśli wolisz, ludzkiej podróży, abyśmy mogli uzyskać dostęp do tej mądrości?
GM: Cóż, z 33 rozdziałów w książce dokładnie jeden dotyczy modalności psychodelicznej, ponieważ ostatnią rzeczą, na którą chciałbym się natknąć, jest jakiś rodzaj ewangelisty psychodelicznego. Nie sądzę, żeby byli odpowiedzią. I nie przesadzam — mam na myśli, że z ośmiu rozdziałów o uzdrawianiu w książce, jeden dotyczy psychodelików. Więc myślę, że jest w tym o wiele więcej. Ale konkretnie, jeśli chodzi o psychodeliki, nie ma w tym żadnej magii. Nie ma w tym żadnego cudu. Opisuję doświadczenie kobiety z ciężką, zagrażającą życiu, w zasadzie terminalną chorobą autoimmunologiczną, która, na podstawie jej doświadczeń z psychodelikami, dosłownie powinna umrzeć lata temu, zgodnie z prognozą i jej stanem fizycznym przed psychodelikami. Ale psychodeliki otworzyły dla niej cały proces uzdrawiania, który sprawił, że jest aktywna, pełna życia i kreatywna teraz, lata później.
A z punktu widzenia medycyny zachodniej, a przynajmniej nie zachodniej nauki, ale zachodniej praktyki medycznej, jest to niewytłumaczalne. Ale nie ma niczego niewytłumaczalnego, gdy rozumiemy naukę. Więc powiedziałem wcześniej, że umysł i ciało nie mogą być rozdzielone, a fizjologia jest związana z psychologią. I tak Freud powiedział w pewnym momencie, że sny są królewską drogą do nieświadomości, co oznacza, że gdy śnisz, twoja nieświadomość po prostu się pojawia, co się dzieje. Ponieważ to, co dzieje się w stanie snu, to to, że świadomy mózg jest offline, a części mózgu, które są obciążone dziecięcymi wspomnieniami emocjonalnymi, zostają rozproszone z krwią. I stają się bardzo aktywne. A następnie umysł wymyśla historie, aby wyjaśnić te emocje. Więc na przykład, jeśli śnisz, że gonią cię naziści i boisz się, to nieprawdą jest, że boisz się, ponieważ gonią cię naziści. Bardziej prawdziwe byłoby stwierdzenie, że naziści cię ścigają, ponieważ w twoim mózgu pojawiło się uczucie strachu, ponieważ twój system kontroli jest wyłączony, twoje wspomnienia z dzieciństwa ożyły i teraz strach, który tłumiłeś w dzieciństwie, zaczyna odczuwać życie, a twój umysł wymyśla historię, żeby wyjaśnić ten strach.
Podobnie dzieje się z psychodelikami. Więc jeśli sny są królewską drogą do nieświadomości, powiedziałbym, że psychodeliki są jeszcze bardziej królewską drogą do nieświadomości, z tego powodu, że pod wpływem doświadczenia psychodelicznego ta membrana między świadomością a nieświadomością znika. Nieświadomość wlewa się do twojej świadomości w formie wizji, w formie opowieści, w formie głęboko odczuwanych emocji, ale jesteś tam jako dorosły, aby być świadkiem tego wszystkiego i jakoś to przepracować w bezpiecznym środowisku, w którym prowadzą cię ludzie, którzy wiedzą, co robią. I dlatego tak ważne jest znaczenie środowiska i kontekstu, otoczenia. A potem, jeśli następnego dnia jest ktoś taki jak ja, możemy o tym porozmawiać, wtedy możesz faktycznie zinterpretować i zintegrować to doświadczenie jeszcze głębiej. Więc psychodeliki [niesłyszalne 00:49:53] ta membrana i jednocześnie wiele wszystkich tych rzeczy, które tłumiłeś, aby wlać się do twojej świadomości.
Co również może zalać twoją świadomość, wydarzyło się u mnie w tym ostatnim doświadczeniu z tym obrazem na niebie, o którym mówiłem, to twoje autentyczne ja może się pojawić, które zostało przykryte warstwami cierpienia i warstwami obron i adaptacji itd. Więc jesteś w pozycji, idealnie mówiąc, aby pogodzić się zarówno ze swoim cierpieniem, które stłumiłeś, jak i z tym ja, z którym straciłeś kontakt. Więc to jest rodzaj wyidealizowanego sedna, podsumowanie doświadczenia psychedelicznego, kiedy działa. Są oczywiście różne psychedeliki. Nie możesz wrzucić ich do jednego koszyka. Tak jak ayahuasca z ibogainą, będziesz miał inne doświadczenie. Z MDMA, grzybami, będziesz miał inne doświadczenie. Ale zasadniczo wspólne dla nich wszystkich jest podniesienie zasłony między świadomością a nieświadomością.
TS: Jak odnosisz się teraz do tego rodzaju superbohaterskiej, pracoholicznej tożsamości, którą szamani poprosili, żeby ją zawiesić, gdy powiedzieli: „Proszę, wyjdź z pokoju. Zwalniamy cię na tydzień”? Jak się do tego odnosisz? Jakbym był superbohaterem. Zamierzam przynieść moją metodę, Compassionate Inquiry. Jak odnosisz się do tego, doktora, super-utalentowanego superbohatera?
GM: Intelektualnie widzę to na wylot i naprawdę widzę, jak smutna to historia i ile cierpienia może wygenerować. W praktyce muszę ci powiedzieć, że siedzę tu dzisiaj, będąc wczoraj, przedwczoraj, zszokowany tym, jak bardzo wpadłem w tę samą pułapkę. W rezultacie — zasadniczo całkowicie utożsamiłem się z tą książką, jej sukcesem i uwagą, jaką przyciągnęło tworzenie —
TS : [niesłyszalne 00:52:04]. Jasne. Pewnie.
GM: I zgubiłem siebie. I to pokazało się w bardzo dramatyczny sposób w ciągu ostatnich kilku dni. Musiałem zostać w pewien sposób zszokowany, aby zdać sobie sprawę, jak łatwo jest mi założyć pelerynę superbohatera i zapomnieć, kim jestem. Więc to się po prostu stało. Dziś wróciłem do siebie. Teraz robię to o wiele szybciej, ale to był szok. Naprawdę.
TS: Czuję cię. Czuję twoje serce. I mam dla ciebie dwa ostatnie pytania. Jedno z nich dotyczy tego, że mówisz o tym, jak wielu z nas choruje i rozmawiamy z lekarzem, ta rozmowa nie porusza kwestii wewnętrznych procesów, tego, co wnosimy, jeśli wolisz, do cierpienia, którego doświadczamy w tej chwili, jakiegokolwiek procesu chorobowego lub zdrowia psychicznego. Nie porusza tych kwestii. I jestem ciekaw, czy mógłbyś dać jakieś sugestie osobom pracującym w zawodzie medycznym lub, jeśli te pytania do nas napływają, jakie pytania byłyby pomocne? O co chciałbyś, żeby lekarze pytali?
GM: Chciałbym, żeby mój zawód zajął się tym naukowo. I powiem wam o trzech chorobach, które są po prostu klasyczne. Stwardnienie rozsiane, facet, który opisał je po raz pierwszy, francuski neurolog o nazwisku Charcot, w 1870 r., że jest to choroba spowodowana stresem. Reumatoidalne zapalenie stawów, wielki kanadyjsko-amerykański brytyjski lekarz, Sir William Osler, w 1895 r. powiedział, że jest to choroba spowodowana stresem. Rak piersi u kobiet, wielki brytyjski chirurg, w 1870 r., James Paget powiedział, że jest to związane z emocjami ludzi, negatywnymi emocjami. Teraz, odkąd ci pionierzy dokonali tych obserwacji, mamy dosłownie dziesiątki tysięcy artykułów pokazujących związek między emocjami i fizjologią a stresem, traumą i chorobą. Tak więc ostatnie badanie z Harvardu, nie mniej niż cztery lata temu, wykazało, że kobiety z ciężkim PTSD mają dwukrotnie większe ryzyko raka jajnika. Widzieliśmy wiele dowodów na temat — ostatnie duńskie badanie ukazało się w zeszłym tygodniu, związku urazów z dzieciństwa z chorobami serca w wieku dorosłym.
Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. A jednak przeciętny lekarz nigdy nie słyszy tej informacji ani razu, ani razu w trakcie swojego szkolenia medycznego. Jest ona całkowicie ignorowana. To niewiarygodne, jaka przepaść istnieje między nauką, dowodami z jednej strony, a praktyką medyczną z drugiej. A więc co kazałbym lekarzom zrobić? Kazałbym im dowiedzieć się o traumie. Przeciętny lekarz nie dostał ani jednego wykładu o traumie i jej wpływie na zdrowie psychiczne i fizyczne przez wszystkie lata edukacji. Niewiarygodne. Pomimo całej nauki. Więc przede wszystkim, edukujcie się. Edukujmy się. Nie obwiniam ludzi jako jednostek. Instytucjonalnie musimy rozwinąć to, do czego George Engel wzywał w 1977 r., podejście biopsychospołeczne. A jeśli tak jest, gdy ktoś przychodzi do ciebie z zaostrzeniem reumatoidalnego zapalenia stawów, stwardnienia rozsianego lub depresji, nie podawaj mu tylko leków. Nie łagodź tylko objawów. Gdy już to zrobisz, zapytaj: „Jak się masz? Co ci się przytrafiło? Jakie obciążenia emocjonalne nosisz? Ponieważ istnieje wiele dowodów”, możemy powiedzieć naszym pacjentom, „że nasz umysł i ciało są nierozłączne, a nasza psychologia w dużym stopniu wpływa na naszą fizjologię. Dlatego w procesie leczenia pracujmy nad swoją psychologią i nad relacją z samym sobą tak samo, jak pracujesz nad fizycznymi aspektami swojej choroby”.
A jako lekarz, może nie jestem wyszkolony, aby to robić, ale przynajmniej uznaję jego istnienie, tę jedność umysłu i ciała. Pozwól, że wyślę cię do kogoś, kto może z tobą o tym porozmawiać. A potem możesz wysłać ich do kogoś, kto stosuje Internal Family Systems Dicka Schwartza lub moje Compassionate Inquiry lub Somatic Experiencing Petera Levine'a lub pracę Pata Ogdena lub dowolną liczbę modalności leczenia psychologicznego, które biorą pod uwagę traumę i jedność umysłu i ciała. Więc to właśnie chciałbym, aby zrobili moi koledzy.
TS: I ostatnie pytanie, Gabor. Masz rozdział w The Myth of Normal , „Before the Body Says No”, w którym jest mowa o tym, jak możemy się dostroić, jeśli wolisz — to mój język — do szeptów, zanim usłyszymy głośne, krzyczące „nie” bycia naprawdę spłaszczonym przez coś. Jak słuchać szeptów?
GM: Rozmawialiśmy kiedyś o tym, kiedy ciało mówi nie, kiedy ludzie nie wiedzą, jak powiedzieć nie, ponieważ w programowaniu dzieciństwa, w dzieciństwie dostosowywali się do środowiska swojej rodziny, tłumiąc swoje potrzeby, mówiąc „tak” oczekiwaniom innych ludzi, zamiast ich autentycznemu „ja”. Więc ostatecznie ciało powie nie w formie choroby umysłu lub ciała. Więc teraz ten rozdział, jak mówisz, nazywa się „Zanim ciało powie nie”. Pytanie brzmi, czy chcemy czekać na chorobę? Czy chcemy czekać, aż choroba autoimmunologiczna, poważny problem z plecami, depresja lub inne przejawy cierpienia nas obudzą? Czy chcemy nauczyć się mówić nie, zanim zrobi to nasze ciało? Więc są dwie rzeczy, które możemy tutaj zrobić w skrócie. Mam na myśli, że rozdziały są bardziej rozwinięciem tego tematu, ale małym ćwiczeniem, w którym możemy ciągle zadawać sobie pytania: gdzie nie mówię nie, gdzie chcę powiedzieć lub nie, kiedy jest nie, które chce być powiedziane, ale nie mówię tego, ponieważ jestem zbyt zmartwiony byciem kochanym, akceptowanym i podziwianym? Więc gdzie w tym tygodniu nie powiedziałem nie? I jaki wpływ miało na mnie to, że nie powiedziałem nie? Zazwyczaj jest to zmęczenie, wyczerpanie, objawy fizyczne, uraza i tak dalej.
Więc jest ćwiczenie, które prowadzi cię przez pracę z samym sobą, abyś rozpoznał swoje wzorce, dzięki czemu nauczysz się mówić nie. To jest jeden aspekt tego. Inny aspekt tego, po prostu codzienne lub przynajmniej cotygodniowe, świadome małe sprawdzanie. Co mówi moje ciało? Co się dzieje w moim ciele? Czy jest zmęczenie? Czy są bóle brzucha? Czy jest zgaga? Czy są skurcze pleców? Czy są częste przeziębienia? Czy jest suchość w ustach? Czy są bóle i cierpienia tu i tam? To twoje ciało mówi do ciebie. Czy są bóle głowy? Zazwyczaj idziesz do lekarza z tymi objawami i jest to rodzaj spisku, przynajmniej nieświadomego, między pacjentem a lekarzem. Pacjent mówi: „Mam ten objaw. Proszę się go pozbyć dla mnie”. A lekarz mówi: „Zrobię to, ponieważ to wszystko, co potrafię zrobić, to pozbyć się objawów, ale nie potrafię poradzić sobie z procesem leżącym u ich podłoża”. No cóż, rozwiążmy ten spisek. Więc kiedy ciało mówi do ciebie w formie przewlekłych migren, przewlekłych bólów głowy lub zmęczenia, sprawdzaj siebie raz w tygodniu. Co mówi moje ciało? To dwutorowe podejście, co jest dość uproszczonym wyjaśnieniem, ale jest całkowicie wykonalne. I powiem ci, Tami, to małe ćwiczenie, w którym nie mówię nie — wiele osób powiedziało mi, że samo robienie tego całkowicie zmieniło ich życie.
TS: Muszę być z tobą szczery, Gabor, czuję, że to pierwsza połowa rozmowy, a może po prostu mam nadzieję, że to pierwsza połowa rozmowy o twojej pracy nad The Myth of Normal , ponieważ jest tak wiele, o czym moglibyśmy porozmawiać. Spakowałeś — szczerze mówiąc, czułem, że otrzymałem ogromną edukację w ciągu jednego tygodnia czytania i poleciłbym tę książkę każdemu. Dr Gabor Maté, The Myth of Normal: Trauma, Illness, and Healing in a Toxic Culture .
A jeśli chcesz obejrzeć Insights at the Edge na wideo i wziąć udział w rozmowach Q&A z prezenterami po pokazie i mieć szansę zadać swoje pytania, dołącz do nas w Sounds True One, nowej społeczności członkowskiej, która oferuje pokazy premium, zajęcia na żywo i wydarzenia społecznościowe. Uczmy się i rozwijajmy razem. Dołącz do nas na join.soundstrue.com. Sounds True: budzenie świata.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
5 PAST RESPONSES
Thank You Daily Good