Back to Stories

Ponowne Pojawienie się doświadczeń świata ożywionego

(na podstawie krótkiego „warsztatu” przeprowadzonego na konferencji „Ecological Spiritualities” organizowanej przez Harvard Divinity School w 2022 r.)

Aby przesunąć moją własną świadomość w kierunku perspektywy ponadludzkiej, czasami biorę drewniany flet na zewnątrz i zaczynam grać, oferując prostą muzykę sosnom i kamieniom, oferując wdzięczność miliardom przodków – od pierwiastków zrodzonych w supernowych, przez bakterie i drzewa, owady i trylobity, po linie przodków człowieka, zarówno znane, jak i nieznane. Ofiarowywanie dzikich modlitw za wszystkie istoty, które przyjdą po nas, a także wdzięczność wszystkim nauczycielom, zarówno ludzkim, jak i bardziej dzikim, to praktyka pomagająca zdestabilizować mój codzienny umysł i percepcje. Czasami jest tak, jakbym słyszał świat oddychający w odpowiedzi na melodie.

Codzienny umysł może intelektualnie pojmować, że świat jest przesycony inteligentnymi obecnościami, lecz doświadczanie ożywionej i uczestniczącej natury świata to inny wymiar głębi i ciężaru, który prawdopodobnie angażuje ciało, zmysły, emocje i wyobraźnię, a nie tylko intelekt.

W kuszącej zmianie z perspektywy skoncentrowanej na człowieku poeta AR Ammons pisze, że „nie chodzi tyle o poznanie siebie / co o poznanie go tak, jak jest ono znane / przez galaktykę i szyszkę cedrową. . . .” Rozważanie tego, jakie „ja” lub tożsamość widzi i zna galaktyka, prawdopodobnie jest niepokojące dla wielu z nas. Czy jaźń, którą uważamy za swoją, jest identyczna z tą, jaką znają nas łososie i ważki? Czy ląd widzi mnie tak, jak ja widzę siebie? Czy zmieniłbym się w znaczący sposób, gdybym wiedział, czego doświadcza szyszka cedrowa, gdy przechodzę obok? Czy stałbym się bardziej integralną częścią tego, co geolog Thomas Berry nazywa wspólnotą Ziemi, którą uważa za komunię podmiotów, a nie zbiór obiektów?

Piszę z terenów zamieszkiwanych niegdyś przez przodków pueblo – ludzi, których skorupy i rozrzucone kamienie czasami pojawiają się na pobliskim polu – nieustanne przypomnienie, że cywilizacje nie zawsze trwają. Jestem w pobliżu miejsca, w którym zbiera się woda znana jako Deer Creek, w Grand Staircase Escalante National Monument, w dorzeczu rzeki Kolorado.

Chcę przyznać, że świat pogrążony jest w burzy zaburzeń klimatycznych, społecznego nieładu, wymierania stworzeń, załamania ekosystemów i innych zamętów, przy zbyt małej liczbie liderów, którzy mają umiejętności percepcyjne, wystarczającą wyobraźnię lub wystarczająco silny kompas, aby poruszać się po falach ogromnych zmian. Nasze przyzwyczajenia w gromadzeniu wiedzy i przetwarzaniu informacji mogą nie być adekwatne do kryzysów naszych czasów. My, którzy jesteśmy przesiąknięci zachodnim umysłem i zachodnim światopoglądem postępu i konsumpcji w martwym wszechświecie, być może będziemy musieli zakłócić nasze codzienne myślenie, nasze strategiczne umysły i psychiczne nawyki, aby inne – być może bardziej szalone – głosy mogły nas odnaleźć. Być może w tym krótkim czasie, który dzielimy, trochę zakłócimy nasze codzienne myślenie, być może uchylimy, nawet nieznacznie, to, co William Blake nazwał drzwiami percepcji.

Kiedy spotykam się z grupą, zazwyczaj jest to spotkanie osobiste, na zewnątrz, w dzikim miejscu, wśród bardziej dzikich Innych. Więc na początek wyobraźmy sobie, że siedzimy gdzieś w kręgu, słysząc głosy ptaków i liści oraz oddechy innych. Gdybyśmy byli osobiście, zaprosiłbym każdego z nas, aby zaczął od uznania bardziej dzikich, z którymi nasze życie jest uwikłane. Gdybyśmy spotykali się online, zaprosiłbym cię do skorzystania z „czatu” w celu krótkiego uhonorowania istot innych niż ludzkie, z którymi masz emocjonalną więź. Jeśli czujesz, że to właściwe, proszę, nazwij inną istotę, a także coś, co cię w niej pociąga. Teraz chcę pochwalić konkretną sosnę ponderosa, którą uważam za babcię, której dolne kończyny są tak masywne, że teraz zginają się, aby odpocząć na ziemi. Pachnie słodko, jak wanilia, kiedy przyciskam nos do jej szorstkiej skóry.

Napełnijmy psychikę świata pochwałami dla tych bardziej dzikich, z którymi czujemy się związani, zauważając, jakie emocje lub inne reakcje wywołuje u nas honorowanie lub pochwała, jeśli w ogóle. Kiedy czuję się wytrącony z równowagi lub kiedy mój umysł biega w nieszczęsnym kole chomika powtarzających się myśli, czasami wychodzę na ląd, aby pochwalić każdą napotkaną obecność, szczególnie zauważając unikalny kształt lub wyrazy w mojej pochwale. Często, przeważnie, moja świadomość przeskakuje z toru, którym byłem zafascynowany, na szerszą witalność żywej Ziemi, w której jestem wdzięcznym uczestnikiem.

***

Długo mieszkałem na skraju Parku Narodowego Grand Teton w Wyoming, na południe od Yellowstone. W tych dwóch parkach niemal wszystkie dzikie gatunki, które były obecne w czasie wczesnych najazdów białych ludzi, są nadal obecne – lub są obecne ponownie, jak w przypadku ponownie wprowadzonych wilków – pośród regularnych spotkań z bizonami, łosiami, jeleniami, orłami, kojotami, żurawiami kanadyjskimi i wieloma innymi, obserwowałem te dzikie gatunki robiące to, co robią, wpasowując się w ekosystem na swoje szczególne i specyficzne sposoby. Oglądałem bizony tarzające się na grzbietach, rzeźbiące zagłębienia przypominające misy w szałwiowych równinach – misy, które gromadziły wodę, gdy nadchodziły deszcze, wgłębienia, które tworzyły szczególne siedlisko dla różnych roślin. Nastawiałem zmysły na powrót drapieżnych ptaków, gdy wiewiórki ziemne Uinta wyłaniały się z hibernacji wiosną. Obserwowałem oddane budowanie tam przez bobry, spowalnianie rzek i strumieni, rozprowadzanie wody. I zastanawiałem się, czy istoty ludzkie, podobnie jak wszystkie bardziej dzikie Inni, mają niszę gatunkową w stosunku do ekosystemu, w którym żyjemy, a który stał się całą Ziemią. Nie mogłem sobie wyobrazić, że istoty ludzkie – w przeciwieństwie do wszystkich Innych – nie mają wyjątkowego i konkretnego celu w relacji z szerszą społecznością życia.

Co jest wyjątkowego w istotach ludzkich? to było pytanie, które za mną podążało. Inni filozofowie zakładali, że nasza forma świadomości jest wyjątkowa wśród zwierząt, lub nasza zdolność tworzenia symboli. Ale ja chcę zaproponować coś innego, co może być wyjątkowe dla naszego gatunku, a mianowicie naszą zdolność wyobrażania sobie tego, co jeszcze nie istnieje, a następnie tworzenia tego. O ile nam wiadomo, żaden inny gatunek nie ma takiej zdolności, dzięki której stworzyliśmy skrzypce, iPhone'y, teleskop Hubble'a, broń jądrową, podróże kosmiczne. Mam na myśli, że wiemy, że bobry, które muszą przycinać swoje stale rosnące zęby, obgryzają drzewa, aby budować tamy – ale nie wydaje się, aby budowały tamy, które mają rozświetlić Las Vegas. Chcę zaproponować, że wszystko, co istoty ludzkie celowo stworzyły, każda modyfikacja naszego „naturalnego siedliska”, narodziło się najpierw w wyobraźni. Na dobre i na złe. Ludzka wyobraźnia może być naszą największą nieuznaną i niewykorzystaną wrodzoną zdolnością.

Ale w naszej epoce wszechobecnych mediów, nasze wrodzone zdolności wyobraźni mogą być tłumione przez nieustanne bombardowanie gotowymi obrazami z reklam, rozrywki, mediów informacyjnych i politycznych punktów widzenia. Żyjemy pośród największej kolonizacji wyobraźni, jaka kiedykolwiek była znana. W swoim wierszu „Rant” Diane di Prima dostrzega katastrofalne konsekwencje walki o kontrolę nad ludzką wyobraźnią: „wojna, która ma znaczenie, to wojna przeciwko wyobraźni / wszystkie inne wojny są w nią wchłonięte. / ostateczny głód to głód / wyobraźni”.

Mimo to naszą ludzką zdolność do wyobraźni nadal można rozwijać, nawet teraz, gdy działania wyobraźni mogą mieć kluczowe znaczenie dla dobrostanu społeczności Ziemi.

Dzisiaj chcę połączyć ludzką zdolność wyobraźni ze zdolnością percepcji świata ożywionego. Chcę zaproponować możliwość, że nawet ci z nas, którzy są głęboko zakorzenieni we współczesnym zachodnim światopoglądzie, mogą stać się bardziej podatni i responsywni na tęsknoty Ziemi, jej dzikie marzenia i inteligencję.

Wszyscy nasi przodkowie, przypuszczalnie, żyli w świecie pełnym uczestników, świecie towarzyszy, gdzie ptaki mogły być uważane za posłańców, gdzie kamień mógł być przesiąknięty zamieszkującymi go duchami, gdzie węże czasami mówiły lub oferowały wskazówki. Wszyscy nasi przodkowie, przypuszczalnie, zamieszkiwali ożywiony świat – niektórzy z naszych przodków mogli nadal wchodzić w interakcje ze światem pełnym inteligentnych Innych, jak w tym fragmencie wiersza Davida Wagonera:

Cisza gwiazd

Kiedy pewnej nocy Laurens van der Post
Na pustyni Kalahari opowiedziano Buszmenom
Nie mógł słyszeć gwiazd
Śpiewając, nie wierzyli mu. Patrzyli na niego,
półuśmiechając się. Zbadali jego twarz
Żeby sprawdzić, czy żartuje
Albo oszukując ich. Wtedy dwóch z tych małych ludzi
Kto nic nie sadzi, kto prawie
Nic do polowania, kto żyje
Prawie za nic i bez nikogo
Ale oni sami go odprowadzili
Z trzaskającego ognia cierniowego krzewu
I stanęłam z nim pod nocnym niebem
I słuchał. Jeden z nich szepnął:
Czy teraz ich nie słyszysz?
A van der Post słuchał, nie chcąc
Nie wierzyć, ale trzeba odpowiedzieć,
Nie. Prowadzili go powoli.
Jak chory człowiek do małego mroku
Krąg światła ognia i powiedział mu
Byli strasznie zmartwieni,
I poczuł się jeszcze bardziej żałosny
Za siebie i za swoich przodków
Z powodu ich dziwnej utraty słuchu,
Co teraz było jego stratą.

„Dziwna utrata słuchu” i inne osłabione postrzeganie, które ludzie Zachodu najwyraźniej odziedziczyli po przodkach, mogą wywołać głęboki smutek, gdy uświadomimy sobie ogrom tej straty. Jednak to starsze postrzeganie może odżywać poza marginesami dominującej kultury Zachodu w przekonujących kampaniach na rzecz praw natury lub osobowości rzek. „Prawa” i „osobowość” implikują inteligencję, podmiotowość i cel – wyrazy animacyjności. I widzimy to starsze postrzeganie żywe – nadal – w opowieściach dla dzieci, mitach i u niektórych poetów, eseistów i powieściopisarzy, gdzie istoty inne niż ludzie mają możliwość sprawczości, inteligencji i własnych tęsknot.

Wielu współczesnych ludzi rozumie, że istoty inne niż ludzkie są inteligentne i przesiąknięte subiektywnością, ale zrozumienie to może być bardziej intelektualne niż doświadczone , ponieważ martwy światopogląd wszechświata – w którym większość ludzi Zachodu jest głęboko, choć być może nieświadomie, zakorzeniona – kształtuje percepcję. Ci, którzy rzadko uważają Innych za żywych i inteligentnych, mogą odruchowo wykluczyć z naszej ucieleśnionej świadomości każdą wskazówkę, która sugerowałaby co innego – nawet jeśli tęsknimy za dziko intymnymi, wzajemnymi spotkaniami i interakcjami.

Dla tych, którzy odrzucają zachodni światopogląd, przebudzenie percepcji świata piżmowego, wielowartościowego, psychicznie aktywnego, wolno oddychającego może być praktyką.

Jednym ze sposobów na ponowne ożywienie percepcji jest nasz sposób angażowania się w, lub pisania i mówienia o, nieludzkich Innych – w tym tych, których na ogół nie uważa się za organicznych lub żywych, takich jak skały, wiersze lub sny. W swoim wierszu „When I Met My Muse” William Stafford tworzy świat, w którym nie tylko Muza jest angażująca; jest to świat, w którym światło słoneczne, okulary, sufit i paznokcie mają sprawczość:

Kiedy spotkałem moją muzę

Spojrzałem na nią i wziąłem okulary.
wyłączyli się — nadal śpiewali. Brzęczeli
jak szarańcza na stoliku kawowym, a potem
ustała. Jej głos rozległ się, a
światło słoneczne zgięło się. Poczułem łuk sufitu i
wiedziałem, że gwoździe tam na górze nabrały nowego chwytu
na wszystkim, czego dotknęli. „Jestem twoim
sposób patrzenia na rzeczy”, powiedziała. „Kiedy
pozwalasz mi żyć z tobą, każdego dnia
spojrzenie na świat wokół ciebie będzie
pewnego rodzaju zbawienie”. I wziąłem ją za rękę.

Poeta nie tylko uosabia i personalizuje „Muzę”, ale także ożywia to, co powszechnie uważa się za nieożywione „obiekty”. Jego „własny sposób patrzenia na rzeczy” obejmuje postrzeganie nieludzkich obecności jako aktywnych i doświadczających. Możemy się zastanawiać, w jakim stopniu jego praktyka wyobrażeniowego ożywiania pisania otworzyła drzwi jego percepcji. Jeśli percepcja ukształtowała jego poezję, jego poetycki język i obrazy również pobudzały jego percepcję. Te dwie rzeczy są ze sobą powiązane.

Poeci naturalnie zastanawiają się nad mocą słów, ale aby dać słowom lub książkom życie , potrzeba jeszcze głębszego odczuwania. W „Hunting the Phoenix” poetka Denise Levertov kartkuje „odbarwione manuskrypty, / [aby] upewnić się, że żadne słowa / nie leżą spragnione, krwawiące, / czekając na ratunek”. W „August Daybreak” słyszy „książki we wszystkich pokojach / spokojnie oddychające”. Pisanie w taki sposób — rozważanie, że słowa mogą leżeć krwawiące, że książki mogą oddychać — niemal na pewno wpływa na świadomość zarówno pisarza, jak i wrażliwego czytelnika, który może wówczas trzymać język z większą ostrożnością. Przynajmniej takie sformułowanie rozpala wyobraźnię. Rozważ subiektywność rzeczy bez rozpoznawalnego życia. Co z tą klawiaturą na przykład? Czy elementy z plastiku dyszą pod naciskiem moich palców, pod ciężarem moich myśli, słowa, które piszę i wymazuję? Czy skały i pióra zgromadzone na półkach są ciekawe, dlaczego ja — podobnie jak one — tak długo siedzę w jednym miejscu, zbierając kurz? Czy zastanawiają się, dokąd idę, gdy odchodzę od biurka; Czy marzą o takiej wolności? Czy te inne niż ludzkie obecności mają swój własny sposób ciekawości i zdziwienia, nieprzetłumaczalny dla ludzkiej wyobraźni? Czy też te nieme pytania pojawiają się na polu między nami i wciskają się w ręce piszące te słowa?

Drogi czytelniku, co pojawia się w twojej wyobraźni, gdy rozważasz możliwość, że zwykłe „przedmioty” towarzyszące naszym dniom mogą mieć własne życie i tęsknoty? Że ściany domu były kiedyś częścią żywego lasu; że woda w kranie ma dzikie pochodzenie? Gdyby nasza codzienna świadomość obejmowała odczuwalne rozpoznanie szlachetnych tęsknot rzek, łąk lub kukurydzy, czy moglibyśmy kwestionować, a nawet ponownie wyobrażać sobie nasze ludzkie przedsięwzięcia?

Pełniąc funkcję przewodnika po powiązanych ze sobą tajemnicach natury i psychiki, byłem świadkiem tego, jak setki, a może i tysiące ludzi uwolniło się od światopoglądu martwego wszechświata i weszło w interakcję z ożywionym światem – spotkania te zazwyczaj wiążą się z pewną zmianą zwykłych nawyków psychicznych w połączeniu z celowymi aktami wyobraźni.

Zakłócanie codziennej percepcji może obejmować bębnienie, śpiew, pochwały, dziką modlitwę, taniec, kierowane wizualizacje, post wizyjny, święte lekarstwa, przedłużone wędrówki, ceremonie lub inne praktyki, które destabilizują psychiczne rutyny i pozwalają nam wyczuć to, co zwykle moglibyśmy wykluczyć ze świadomości. Na przykład współczesny umysł jest często tak wypełniony bodźcami i powtarzającymi się myślami, że nawet silny chór ptaków pozostaje niesłyszalny, dopóki coś nie zakłóci i nie uciszy mentalnego gadaniny.

Inną praktyką, która może zmienić zwykłą świadomość, jest celowe podchodzenie do świata tak, jakby wszyscy Inni byli tak samo pełni tęsknoty, inteligencji i celu, jak my postrzegamy siebie. Dla dorosłych w świecie zachodnim może to oznaczać wysiłkowe akty wyobraźni. Ale niemal wszyscy z nas znali kiedyś świat jako magiczny, pełen istot, z którymi mogliśmy się bawić, rozmawiać lub uważać się za przyjaciół. Dorośli mogliby nazwać ten magiczny świat „udawać” – słowo, które ciekawie dzieli korzenie ze słowem „zamierzać”.

Jeśli zamierzamy uczestniczyć w świecie tak, jakby każda obecność była żywa, inteligentna i świadoma, być może tysiąc razy przyłapujemy się na zapominaniu. Jednak gdy pamiętamy wystarczająco długo lub wystarczająco często, możemy uchylić drzwi percepcji – drzwi, które mogą być zamknięte przez zwyczajowe nawyki psychiczne – i wejść do tego oddychającego świata, gdzie wszystko mówi, gdzie każda obecność pragnie być widziana i znana.

Uczestnictwo, jakby wszystko było inteligentne i żywe, może obejmować bezpośrednie mówienie do lub z Innymi (zamiast o nich, jakby byli nieświadomi i nieczuli). Uczestnictwo może obejmować gesty wzajemności, takie jak głaskanie kory lub liści, śpiewanie do chmur monsunowych lub spontaniczne działania, takie jak ceremonialne oddanie czci śmierci wróbla, który złamał kark o szybę okna. Wszystkie te działania pomagają nam wyrwać się z codziennych, nawykowych percepcji. Następnie, jeśli ktoś ma szczęście, może zauważyć subtelne poczucie, że las ma własny umysł, pełen witalności i żywej współzależności. Inna osoba może usłyszeć krzyki żalu morza. Inna może doświadczyć elektryzującego, odczuwalnego poczucia bycia świadkiem – lub wezwanym! – przez konkretną sosnę lub kamień.

Bezpośrednie, intymne i wyobrażeniowe angażowanie się w obecność innych niż ludzka może ożywić ludzką świadomość, co zwiększa prawdopodobieństwo wzajemnie korzystnych relacji ze wszystkim, co żyje. W tym kruchym czasie wymierania gatunków, utraty siedlisk i zakłóceń klimatycznych, stawanie się bardziej wrażliwym na tęsknoty i głosy tych bardziej dzikich może być niezbędną usługą.

Istnieją niezliczone sposoby na obudzenie percepcji ożywionej Ziemi. Wyobraźnia jest jednym z najdzikszych portali.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Pat Denino Jul 14, 2023
Magnificent. I read this tonight to a friend who is blind. We have been on a mutual spiritual journey that has brought us to joyful tears. Tonight, as I read to her over the phone, I heard her joyful tears again. Thank you deeply.
User avatar
Jim Glaser Jul 5, 2023
This is a mind-blowing
reflection! I am so grateful
for this
User avatar
Elza van Dijk Jul 3, 2023
Thank you for this article. I am definitely practicing my imagination around what I have realised through the words in this article.
User avatar
Virginia Jul 1, 2023
I am always more relaxed out in nature, particularly among trees. This delightful description will help me be more aware of my feelings and encourage my imagination to reach out to the wonderful creations that abide on this Earth. Thank you for sharing.