Gdy słońce zachodzi nad szczytami Collegiate Peaks w środkowym Kolorado, John Edward Graybill zaciemnia okna swojej kuchni, która służy również jako studio. Pojedynczy promień słońca — a nawet światło księżyca — może zagrozić wrażliwej alchemii, która zwabi obraz z jego naświetlonej, suchej szklanej płyty negatywowej. Zegar na ścianie odlicza sekundy, aby ujawnić moment, który uchwycił, gdy spojrzał na mnie spod czarnej tkaniny swojego aparatu z XIX wieku. Przez wizjer zobaczył mój świat do góry nogami i odbity od rzeczywistości — z perspektywy, z której jego pradziadek, etnograf Edward Curtis, widział moich przodków.

Nazywam się Shawnee Real Bird i jestem Apsáalooke (Crow). Pięć lat temu po raz pierwszy trzymałem w rękach teczkę Edwarda Curtisa z pierwszego wydania. Praca Curtisa skupiała się na zachowaniu jego zewnętrznego spojrzenia na style życia, które istniały przed powstaniem Stanów Zjednoczonych Ameryki — zanim zaczęto nas nazywać „Indianami”.
Przez pierwsze trzy dekady XX wieku fotografował ponad 80 plemion na całym kontynencie, w tym moje. Opublikowany wynik, The North American Indian , to 20-tomowy zestaw, który uchwycił kluczowy moment w historii rdzennych Amerykanów. Curtis sfilmował mój lud Apsáalooke w 1908 roku, gdy rozpoczynał przejście od koczowniczej wolności na równinach do izolacji w rezerwatach.

Wśród tysięcy sepiowych zdjęć, które Curtis zrobił, jest jedno z moich prapradziadków, Richard Wallace, znane naszym ludziom jako Eyes Taken Out, a także jedno z jego brata, John. Dziś te wizualne wspomnienia wspomagają ustne historie mojego ludu. Urodziłem się w 1998 roku i należę do pokolenia rdzennych Amerykanów, którzy znają historie życia na równinach, ale których wychowanie odzwierciedla życie w rezerwacie. Dla nas Indianin Ameryki Północnej stał się czymś w rodzaju kamienia z Rosetty, pomagając nam połączyć nasze wspomnienia przodków z naszym współczesnym życiem.
W duchu swojego pradziadka, którego mieszkańcy Northern Plains czule nazywali Shadow Catcher, Graybill i jego żona, Coleen, pracują nad uchwyceniem cieni dzisiejszych realiów. Ich „ Projekt Descendants ” ma na celu wzmocnienie głosów rdzennych ludów, których przodkowie zostali sfotografowani przez Curtisa.
Jestem jednym z tych potomków.

Pięć pokoleń po wizycie Curtisa w plemionach Northern Plains, Graybill udał się do rezerwatu Crow, aby uchwycić moją historię na suchym szklanym negatywie. Postanowiłem zabrać go w Góry Wolf Teeth, gdzie moja matka jeździła ze mną konno w brzuchu, a teraz gonię dzikie konie pieszo. To także jedyne miejsce, w którym widziałem mojego tatę, od urodzenia indiańskiego kowboja, łączącego się z samym sobą, i to tylko na grzbiecie konia. To miejsce, które jego przodkowskie DNA rozumie lepiej niż gdziekolwiek indziej. Wśród szałwii mój ojciec i koń stają się jednym duchem.
Dopiero gdy nauczyłem się latać, udało mi się połączyć moją współczesną tożsamość z korzeniami moich przodków”.
Zacząłem jeździć konno z rodzicami, gdy miałem 3 lata. Wtedy byłem świadkiem zdolności mojego taty do nawiązania połączenia z naszym Pierwszym Stwórcą i zintegrowania tej duchowej relacji ze swoim nowoczesnym życiem. Jako młody człowiek zastanawiałem się, z czym mógłbym się połączyć, co mogłoby stać się portalem do starego sposobu życia, za którym tęskniłem.
Dorastając w rezerwacie, słuchałem opowieści ustnych od moich starszych i często zastanawiałem się, gdzie jest moje miejsce. Ci, którzy istnieli przede mną, rozkwitali w surowych górach Montany. Przeżyli wojny z wrogimi plemionami, a następnie ludobójstwa i szkoły z internatem, a następnie życie w rezerwacie, zawsze starając się zachować to, co czyni nasze serca Apsáalooke silnymi.

W dzisiejszym szybkim świecie, pełnym izolujących technologii, styl życia, którego nauczyli mnie starsi Apsáalooke, wydawał się nie na miejscu. Dopiero gdy nauczyłem się latać, byłem w stanie połączyć moją współczesną tożsamość z moimi przodkami. W 2019 roku zostałem pierwszym pilotem samolotu Apsáalooke. W kokpicie Cessny 172 znajduję ukojenie w niebiańskich istotach, które zaludniają moje plemienne historie. Kiedy wysokościomierz samolotu wskazuje 10 000 stóp — tę samą wysokość, na której mój lud Apsáalooke kiedyś szukał wizji na szczytach gór — szanuję zdolność do łączenia się, za to, że w końcu znalazłem swoje miejsce wśród chmur.
Gdy Graybill ustawia zabytkowy aparat, zamykam oczy (bo wszystkie wspaniałe rzeczy odczuwa się najpełniej z zamkniętymi oczami). Jestem pełen adrenaliny, otoczony przez 15 dzikich koni ze stada mojego dziadka, Timber Leadera. Dobrze znam to uczucie. Podskakuje między moimi dłońmi i zbiera się jak pot na moich ustach. Ufam koniom całym swoim jestestwem. Biorę głęboki oddech i wyobrażam sobie, jak moje światło rozprzestrzenia się poza mną. Wszystkie pokolenia kowbojów i medyków, które stanowią moje „kwantum krwi”, stoją za mną. Wkładam swojego ducha w tę chwilę, aby uchwycić ją ekspozycją i alchemią.

Zza kamery słyszę, jak Graybill mówi: „Mam to” i wszyscy znów oddychamy. Uczucie w moich dłoniach znika. Teraz żyje w tym suchym obrazie płyty. Ponad 100 lat dzieli mój obraz od tych uchwyconych przez Curtisa. Patrząc na moje zdjęcie obok zdjęć moich przodków, jestem dla nich nie do poznania, a pewnego dnia będę nie do poznania dla pokoleń, które nadejdą. Tylko zawartość naszych serc ujawni, że nasze historie stworzenia są takie same.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
6 PAST RESPONSES
Also, for those who cherish family unity in modern ways, you might enjoy exploring family matching suit styles that celebrate togetherness through fashion.
And how true this is:
"Only the contents of our hearts will reveal our creation stories to be the same."