Back to Stories

Związek Biznesu I Poezji

Dana Gioia (wymawiane Joy-a) twierdzi, że jest jedyną osobą w historii, która poszła do szkoły biznesu, aby zostać poetą. Po uzyskaniu dyplomu w Stanford Graduate School of Business, pracował przez 15 lat w korporacji, ostatecznie zostając wiceprezesem General Foods. W 1991 roku Gioia napisał wpływowy zbiór esejów zatytułowany „Czy poezja ma znaczenie?”, w którym badał między innymi powiązania między biznesem a poezją. Od 2002 roku jest przewodniczącym National Endowment of the Arts, gdzie nadzorował programy mające na celu popularyzację Szekspira i recytacji poezji w USA. Gioia, który jest mówcą na konferencji Wharton Leadership Conference w Filadelfii 7 czerwca, rozmawiał o tych pomysłach z profesorem zarządzania Michaelem Useemem i Knowledge@Wharton.

Poniżej znajduje się zredagowany zapis rozmowy.

Useem: Przez 15 lat pracowałeś jako dyrektor biznesowy, w tym jako wiceprezes General Foods. Co przeniosłeś ze swojej poezji, a raczej do swojej poezji, z tego konkretnego doświadczenia biznesowego?

Gioia: Cóż, najpierw pozwól mi coś wyjaśnić, ponieważ ludzie często trochę mylą moją karierę. Jestem jedyną osobą w historii, która poszła do szkoły biznesu, aby zostać poetką. To dlatego, że chciałam być poetką i chciałam mieć pracę, karierę i nie chciałam być w środowisku akademickim. Biznes wydawał mi się interesujący, a problemy i możliwości, z którymi pracuje się w biznesie, wydawały mi się bardzo interesujące.

Więc poszedłem do Stanford Business School, a potem spędziłem piętnaście lat w życiu korporacyjnym. W pewnym sensie trafiłem do biznesu jako poeta. I muszę powiedzieć, że po ukończeniu Stanford i Harvardu zdobyłem wykształcenie w biznesie. Nauczyło mnie to wielu rzeczy, które pomogły mi jako poecie.

Myślę, że najważniejszą rzeczą jest to, że w biznesie pracowałem z bardzo inteligentnymi ludźmi, którzy byli bardziej przeciętni [myślę] pod względem zainteresowań. Mieli dość wysoką etykę pracy i byli bardzo inteligentnymi ludźmi. I mogłem przez piętnaście lat żyć i pracować z ludźmi - którzy nie byli ludźmi literackimi. Dało mi to lepsze wyczucie języka i rodzajów problemów/idei i tematów, którymi przeciętny człowiek jest bardziej zainteresowany. I wyciągnęło mnie z „ciepłego domu” Wydziału Anglistyki.

Useem: Pozwól, że odwrócę pytanie. Czy z własnego doświadczenia menedżerowie biznesowi mogą skorzystać na odwrót z poezji?

Gioia: Oczywiście, ale myślę, że moja teoria na ten temat może zaskoczyć ludzi. Myślę, że jeśli wchodzisz do biznesu z wykształceniem artystycznym, na początku masz ogromne trudności. Dzieje się tak, ponieważ to zupełnie inny świat, inaczej patrzy na problemy i ogólnie rzecz biorąc, niekoniecznie szanują twoje wykształcenie.

Z tego powodu nie dawałem znać nikomu, z kim pracowałem, że jestem poetą. To dlatego, że pozwól, że zapytam cię, gdybyś miał poetę pracującego dla ciebie, czy nie sprawdziłbyś jego/jej dodatku? Więc prywatnie przeszedłem przez bardzo trudny okres. To powiedziawszy, gdy wspinasz się po szczeblach kariery, gdy wychodzisz z niższych stanowisk pracowniczych i analizy ilościowej, a wchodzisz na wyższy poziom problemów, czułem, że mam ogromną przewagę nad moimi kolegami, ponieważ miałem wykształcenie w zakresie wyobraźni, języka i literatury.

Dzieje się tak, ponieważ gdy już wejdziesz do średniego i wyższego szczebla zarządzania, decyzje, które podejmujesz, są w dużej mierze jakościowe i kreatywne. A większość osób, które naprawdę dobrze sobie radzą na wczesnych etapach ilościowych, jest zupełnie nieprzygotowana na prawdziwe wyzwania wyższego szczebla zarządzania, przynajmniej w marketingu, w którym pracowałem, marketingu i zarządzaniu produktem.

Useem: Pozwól, że zapytam cię o coś w tym stylu. Wiesz, że Archibald MacLeish był redaktorem i pisarzem w Fortune Magazine. Czy mógłbyś skomentować, w jakim stopniu pisarze biznesowi skorzystaliby również na znajomości lub nawet bezpośrednim zaangażowaniu w świat poezji?

Gioia: Cóż, przede wszystkim istnieje długa tradycja amerykańskich pisarzy literackich, którzy pracowali w biznesie: Wallace Stevens, TS Eliot, James Dickey, Richard Eberhardt, a także Archibald MacLeish. Myślę więc, że istnieje naturalna łączność, przynajmniej w amerykańskiej kulturze, między tym, co kreatywne, a tym, co komercyjne. Teraz, myślę, że najlepsi pisarze biznesowi to ludzie, którzy są przede wszystkim pisarzami, ale mają pewne praktyczne doświadczenie w świecie biznesu, ponieważ widzą go od środka.

Czego naprawdę nie chcesz, to rodzaj pisania biznesowego, w którym pisarz patrzy z dystansem, emocjami, a nawet pogardą na „tych biednych nieszczęśników, którzy muszą pracować w świecie komercyjnym”. I znasz kogoś, kto rozumie ekscytację, kreatywność i wyzwania, a w zabawny sposób - samą ekscytację związaną z pracą w pewnych aspektach biznesu, szczególnie w pewnych czasach i w pewnych branżach. Więc myślę, że jak wszystko inne, aby być dobrym pisarzem, musisz być dobrym pisarzem w abstrakcyjnym sensie i mieć namiętną i prawdziwą więź z tematem, o którym piszesz.

Useem: Jeśli biznes i pisarze biznesowi mogą skorzystać z przynajmniej częściowego kontaktu ze światem poezji, to Ty również pisałeś nieco barwnie o tym, jak zachować w tajemnicy swoje wczesne pisanie. I uwielbiam historię o tym, jak kiedyś zdobywałeś 5 egzemplarzy The New Yorker, które pojawiały się w sklepie firmowym, zanim którykolwiek z Twoich kolegów mógł je kupić. To było dość dawno temu, lepiej niż piętnaście lat temu. Czy w ostatnich latach, kiedy miałeś kontakt z kulturą biznesu, kulturą korporacyjną i tym podobnymi, ten świat nadal jest tak nieprzyjazny dla tych, którzy zajmują się sztuką kreatywną?

Gioia: Cóż, wiesz, biznes jest głęboko skonfliktowany w tej kwestii. Nie znam żadnego dyrektora naczelnego w Stanach Zjednoczonych, który nie narzekałby na potrzebę większej kreatywności, innowacji koncepcyjnych i wyobraźni w swojej korporacji. Ale nie wiedzą, jak to pielęgnować. Dzieje się tak, ponieważ, jak powiedziałem wcześniej, same sposoby, w jakie rekrutują ludzi i jak ich szkolą, są niemal zaprojektowane tak, aby ich odstraszyć.

To naprawdę ciekawe, facet, który stworzył program Monk TV, był kiedyś asystentem ds. marketingu w General Foods. Nie wiem, czy go zwolnili, czy po prostu odszedł, bo był sfrustrowany. Ale wielu z tych ludzi, którzy byli zaangażowani w General Foods, zrobiło te ogromne kariery kreatywne, ale nie mieli kanału na to. Ale to było dokładnie to, czego instytucja potrzebowała na tych wyższych szczeblach. Więc myślę, że to, co widzisz, to pragnienie tego, ale nie widzę zbyt dużego konsensusu co do tego, jak to stworzyć - poza zatrudnieniem drogich mówców motywacyjnych, którzy przyjdą na spotkanie i wygłoszą przemówienie - co sprawi, że będziesz się dobrze czuł przez 8 godzin.

Useem: Teraz przejdę do twojego współczesnego lub obecnego stanowiska. Napisałeś, co stało się bardzo znanym esejem w 1991 roku zatytułowanym Czy poezja ma znaczenie?: Eseje o poezji i kulturze amerykańskiej. Cytując cię tutaj bezpośrednio: „Społeczeństwo w większości zapomniało o wartości poezji”. Sądzę, że wchodzisz teraz w swój piąty rok jako przewodniczący National Endowment for the Arts. W jakim stopniu to stwierdzenie jest nadal aktualne? A po drugie, jako przewodniczący National Endowment for the Arts, jakie inicjatywy podjąłeś, aby przywrócić poezję do głównego nurtu kultury amerykańskiej?

Gioia: Cóż, chciałabym myśleć, a może to urojenie, samouwielbienie, że Can Poetry Matter - ponieważ stworzył [rodzaj] międzynarodowej kontrowersji na temat roli poezji i tego, czym była we współczesnej kulturze, kiedy się ukazał, że ten artykuł pomógł w pewnym sensie ożywić rolę poezji w kulturze publicznej. Wiele osób, które znam, zrobiło coś, ponieważ przeczytało ten artykuł.

To powiedziawszy, poezja jest nadal w dużej mierze marginalna w naszej kulturze. Nie jest aż tak źle, jak było w 1991 roku, kiedy to opublikowałem. I jedną z rzeczy, które próbujemy zrobić w National Endowment for the Arts, a także w instytucjach takich jak Poetry Foundation of Chicago, jest udostępnienie najlepszych dzieł poezji milionom Amerykanów. Zrobiliśmy to na wiele sposobów.

Mamy nasz program Shakespeare in America Communities, w ramach którego pomogliśmy sfinansować 66 teatrów. Odwiedzili już 1600 miast, dając milionom ludzi szansę na obejrzenie produkcji Szekspira, zwłaszcza całemu pokoleniu uczniów szkół średnich, którzy mogą oglądać je za darmo w ramach tych programów — a 70% z nich nigdy wcześniej nie widziało sztuki. Mogą oni mieć fantastyczne pierwsze spotkanie z największym angielskim poetą [Szekspirem], co pomaga im w nauce.

Pomagaliśmy również tworzyć z The Poetry Foundation w Chicago, Narodowy Konkurs Recytacji Poezji, w którym w zeszłym roku wzięło udział od 100 000 do 200 000 uczniów szkół średnich. Uczą się na pamięć wierszy, a następnie rywalizują, najpierw na poziomie klasowym, potem szkolnym, miejskim, regionalnym, stanowym i wreszcie krajowym, co pomaga im zdobywać stypendia.

Przekształciliśmy recytację poezji w sport wyczynowy. A jak wiadomo Amerykanie lubią wszystko bardziej, jeśli robisz to w formie zawodów; wystarczy spojrzeć na American Idol. Oprócz wspierania setek małych wydawnictw, festiwali poezji i indywidualnych pisarzy, zrealizowaliśmy te programy. Myślę więc, że robimy tyle, ile ktokolwiek w kraju. Czy to wystarczy? Nie, ale będziemy nadal dawać z siebie wszystko.

Useem: Myśląc o swoich osobistych doświadczeniach w ciągu ostatnich pięciu lat, jakie dwie lub trzy najważniejsze umiejętności okazały się niezbędne, aby kierować organizacją będącą w istocie największym publicznym sponsorem sztuki w Ameryce?

Gioia: Cóż, jestem zarówno zadowolona, ​​jak i zaniepokojona, że ​​moja praca, w każdym tygodniu, wymaga niemal każdej umiejętności, jaką kiedykolwiek zdobyłam w życiu. Ale myślę, że taka jest natura bycia dyrektorem generalnym, ponieważ pomagasz coś kształtować -- wkładasz w to cały siebie. Ale myślę, że rzecz, której nauczyłam się w biznesie, czego większość artystów nigdy się nie uczy, to cecha numer 1, którą cieszę się mieć w tej pracy, a mianowicie umiejętność tworzenia partnerstw typu win-win z innymi agencjami i osobami - tak, że realizując godny uwagi projekt, wszyscy wychodzą na tym dobrze.

Potrzebuję również kreatywnego osądu w tej pracy, ponieważ problem nie polega na oddzieleniu dobrych pomysłów od złych, co, jak wiem, ludzie robili z tego problem w przeszłości. Wydaje mi się, że prawdziwym problemem jest to, jak oddzielić wspaniałe pomysły od tych po prostu bardzo dobrych? I, szczególnie w przypadku naszych inicjatyw krajowych, stworzyć kilka programów najwyższej jakości, które następnie można rozpowszechnić tak szeroko, jak to możliwe.

Myślę, że trzecia rzecz jest po prostu, i jeszcze raz, to jest coś, czego nie rozwinąłem w sztuce, ale rozwinąłem w biznesie, a mianowicie umiejętności i zarządzanie. To po prostu wiedza, jak powstaje pomysł, jak się rozpada, na jakim jest etapie, kogo trzeba zainspirować, kiedy trzeba go sprawdzić? I wiesz, że jestem prawdziwym zwolennikiem systemu Davida Packarda i Billa Hewletta „Zarządzania przez chodzenie”, że po prostu wpadając do biur ludzi, rozmawiając z nimi o tym -- stajesz się bardzo widoczny, bardzo zaangażowany, a ludzie wiedzą, że naprawdę zależy ci na tym, co robią.

Knowledge@Wharton: Zastanawiam się, czy moglibyśmy wrócić do zbioru, który opublikowałeś w 1992 r., to był Can Poetry Matter. Jednym z naprawdę fascynujących esejów w nim zawartych był ten o biznesie i poezji, który zacząłeś od zacytowania Wallace'a Stevensa, który był dyrektorem ubezpieczeniowym, a także jednym z najlepszych amerykańskich poetów. Stevens napisał: „Pieniądze to rodzaj poezji”. Co Twoim zdaniem miał na myśli?

Gioia: Cóż, to metafora, a nie alegoria, co oznacza, że ​​nie sądzę, aby miał na myśli tylko jedną rzecz. Metafora emanuje znaczeniami. Myślę, że przynajmniej dwie z rzeczy, które miał na myśli, to to, że jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, pieniądze mają na ciebie rodzaj wyobraźniowej mocy, która nie jest czymś denominowanym w dolarach i centach. Ale także, jeśli pomyślisz o pieniądzach jako o metaforze, pieniądze są jedyną rzeczą w społeczeństwie, którą możesz dosłownie zamienić w niemal wszystko inne. Myślę, że po prostu wziął ideę pieniędzy, którą uważamy za czysto utylitarną i nudną - i obdarzył ją pewną dawką poetyckiego pazura.

Knowledge@Wharton: Dlaczego Twoim zdaniem amerykańscy poeci wykluczają biznes ze swojej poezji?

Gioia: Cóż, myślę, że interesującą rzeczą jest to, że posunęłabym twoje pytanie o krok dalej. Dlaczego amerykańscy poeci, którzy pracowali w biznesie, wykluczają biznes ze swojej poezji? Ponieważ wiesz, że konwencjonalna odpowiedź brzmiałaby, że amerykańscy poeci nic nie wiedzą o biznesie; uważają, że jest nudny i nieciekawy, więc dlaczego mieliby o nim pisać? A nawet gdybyś to zaakceptował, byłoby: dlaczego Stevens o tym nie napisał? Dlaczego Eliot o tym nie napisał? Dlaczego Dickey o tym nie napisał? Dlaczego MacLeish o tym nie napisał? I to jest o wiele ciekawsze pytanie.

To jest jedna z rzeczy, na którą próbowałem odpowiedzieć w moim eseju. I myślę, że to dlatego, że ci ludzie czuli, że aby oddzielić swoje życie zawodowe od życia wyobrażeniowego, dosłownie jak Wallace Stevens, miał tę teczkę i kiedy ją otworzył, powiedział: „Ta strona to poezja, ta strona to ubezpieczenie i nie mieszaj ich”. Więc to jest być może męska kompartmentalizacja.

Ale także, amerykańska poezja nigdy nie była zbyt dobra w XX wieku, jeśli chodzi o mówienie o publicznych, społecznych problemach. Nawet nasza poezja polityczna [myślę] jest w rzeczywistości dość słaba jako tradycja w porównaniu z wieloma innymi narodami. Amerykańska poezja ma tendencję do lepszego pisania o prywatnych lub domowych osobistych doświadczeniach, lub pustych krajobrazach, wyobraźni lub życiu prywatnym, a nie o życiu wspólnym lub życiu towarzyskim. I czym jest biznes, ale w pewnym sensie jedną z najbardziej utylitarnych form interakcji społecznych.

Knowledge@Wharton: Jak słusznie zauważyłeś, wielu poetów pracowało w biznesie, a są też ludzie biznesu, którzy piszą poezję. Co to nam mówi o relacji między biznesem a poezją?

Gioia: Cóż, jest stare powiedzenie, że „biznesem Ameryki jest biznes”. W Ameryce zdecydowana większość najbardziej utalentowanych ludzi w naszym społeczeństwie zakłada biznes. Wiem, że ludzie z naszych wydziałów języka angielskiego nie lubią w to wierzyć, ale to prawda. Spotykasz ludzi, którzy są po prostu fantastycznymi, bystrymi i utalentowanymi ludźmi w świecie biznesu. I mogliby wybrać dowolną liczbę dziedzin i odnieść w nich sukces. Wielu z nich zakłada biznes z inną pasją; może to być muzyka, literatura, a nawet sport. A czasami bardzo utalentowani ludzie potrafią pielęgnować te zainteresowania przez całe życie.

Jedną z ciekawych rzeczy w publikowaniu Business and Poetry było to, że po tym, jak ją opublikowałem, nikt przed tym esejem nie zauważył, że istnieje tradycja amerykańskich biznesmenów, którzy byli poetami. Zawsze traktowali Wallace'a Stevensa jako ten wyjątkowy przykład i jak właśnie pokazałem, było dziesiątki takich osób.

Zabawne jest jednak to, że po opublikowaniu tego, dostawałem listy od dziesiątek i dziesiątek innych. Myślę, że dodałem przypis w jednym z późniejszych wydań z około 30 nazwiskami; teraz mógłbym podać jeszcze 50 lub 60. Myślę, że wielu biznesmenów cieszyło się z czytania tego eseju, ponieważ nie byli sami – nie byli „totalnymi dziwakami”. I tak naprawdę myślę, że to naprawdę funkcja, że ​​wielu utalentowanych ludzi zakłada biznes i nadal robi coś innego, czy to gra na pianinie, kolekcjonowanie sztuki, czy pisanie poezji.

Knowledge@Wharton: Kilka razy wspomniałeś, że wraz z rozwojem biznesu, wyobraźnia i kreatywność stają się aktywami. Rozwijając tę ​​myśl dalej, co Twoim zdaniem mają wspólnego poeci i przedsiębiorcy? Czy przedsiębiorcy nie są poetami, ale po prostu pracują w innym medium?

Gioia: Cóż, jeśli weźmiemy słowo poeta w starogreckim znaczeniu „twórcy”, przedsiębiorcy i artyści mają to wspólnego, że wyobrażają sobie coś, co następnie wprowadzają w życie. I jak każdy poeta, kompozytor czy przedsiębiorca wie, wyobrażasz sobie coś, ale aby to urzeczywistnić, poprawiasz i kalibrujesz to milion razy, aby było idealnie. Więc myślę, że zdolność do wyobrażania sobie czegoś, a następnie wprowadzania tego w życie, sięga starożytnego znaczenia słowa poezja – Poesis, co oznacza rzecz stworzoną.

Useem: Mamy cię jako głównego mówcę 7 czerwca na konferencji Wharton Leadership Conference. Tematem tegorocznej corocznej konferencji jest „Rozwijanie talentów przywódczych”. I tylko w ramach rozszerzenia, czy mógłbyś powiedzieć kilka słów o tym, w jakim stopniu widzisz, że amerykańska publiczność staje się bardziej rozwinięta w swojej zdolności do angażowania się i doceniania sztuki, czy to w poezji, teatrze, muzyce czy gdzie indziej.

Gioia: Sztuka przeszła ogromną ekspansję w ciągu ostatnich 40-50 lat. Obecnie w praktycznie każdym dużym mieście w Stanach Zjednoczonych istnieją opery, zespoły taneczne, teatry i muzea. Liczba uczestników wydarzeń artystycznych znacznie wzrosła. I myślę, że w związku z tym sztuka odgrywa szerszą rolę w większej części Ameryki. Nie dotyczy to tylko osób mieszkających w Chicago, Filadelfii, Nowym Jorku, Los Angeles i San Francisco — teraz dotyczy to całego kraju.

Wierzę również, że większość Amerykanów rozumie, że jeśli chcą mieć kwitnącą i zdrową społeczność, sztuka musi być częścią życia obywatelskiego. Definicja miasta, do którego chce się przenieść nowy biznes... którego będzie szukać firma, która próbuje przyciągnąć utalentowanych ludzi, to społeczność z naprawdę szerokim i głębokim wyborem sztuk.

Knowledge@Wharton: Właściwie nie zadam ostatniego pytania, ale chętnie posłucham któregoś z Twoich wierszy.

Gioia: Pomyślałam sobie, że przeczytam najkrótszy z wierszy, ma tylko sześć wersów i nazywa się Unsaid. I opowiada o tym, jak wiele z naszego istnienia jest niewidoczne dla nikogo poza nami samymi, ponieważ jest wewnętrzne.

Niepowiedziane

Tak wiele z tego, co przeżywamy, dzieje się wewnątrz...
Pamiętniki żalu, ból związany z językiem
Niepotwierdzona miłość nie jest mniej realna
Za to, że nie zostało powiedziane. Co ukrywamy
Zawsze znaczy więcej, niż ośmielamy się wyznać.
Pomyśl o listach, które piszemy naszym zmarłym.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Shirley Mars Feb 1, 2013

Dana's six line poem is quite beautiful, and so true. I've found a new favourite poet. This article makes so much sense. Brilliant!

User avatar
Catherine Brooks Jan 29, 2013

Wow. Until now, I have been a Bailed Out and Scorner of large bureaucracies and their top management. I am stopped short by this article. Dana, I will read more of your work. Kudos, Daily Good, for spreading his perspective.