Back to Stories

Patrzenie całym ciałem

Odwiedziła Bay Area, gdzie mieszkała na ranczu dla koni na południe od San Francisco. Kontakt z pięknem tego miejsca — wybrzeże, wzgórza, sekwoje — wywarł na niej głębokie wrażenie. Pewnego dnia, wychodząc z domu, spojrzała w górę i zobaczyła szybującego nad nią jastrzębia rdzawoskrzydłego. „Kiedy stałam i patrzyłam na jastrzębia, głosem tak wyraźnym jak dzień, usłyszałam te słowa: „Opowiedz moją historię”. Rysunki i rzeźby Rosen zrodziły się z odwiecznych pytań: Co może nam pokazać natura? I co to znaczy widzieć? Jej prace pokazują nam coś na ten temat. Spotkałam się z artystką w jej studiu i na ranczu w San Gregorio w Kalifornii, aby porozmawiać konkretnie o widzeniu…
—Richard Whittaker

róża3

Jane Rosen: To dla mnie trudne słowo, „widzenie”, ponieważ jestem głęboko przekonana, że ​​widzenie nie ma nic wspólnego z oczami w tym sensie. Nie mówię, że nie obejmuje oczu. Pojawia się wrażenie. Może pojawić się przez oczy. Kiedy patrzę na ptaka lub zwierzę, zwłaszcza kiedy je rysuję, kluczem jest zmiana w poznaniu, gdzie — i wiem, kiedy to się dzieje, mogę to wyczuć.

Richard Whittaker: Masz na myśli rysowanie?

Jane-Negrita JR: Mówię o życiu. Kiedy mówimy o przyjmowaniu wrażenia, najczęściej nie przyjmuję cię, staram się zrobić na tobie wrażenie. Wychodzę. I następuje zmiana, kiedy rysuję lub kiedy patrzę na psa lub konia albo patrzę na kogoś w moim umyśle, następuje zmiana, kiedy coś we mnie słucha , ale nie moimi uszami. Jest inny rodzaj słuchania. To trochę tak, jakby od kolan do ramion było jak odbiornik lub antena satelitarna pozwalająca czemuś wejść niemal przez mój środek. Może to być zobaczenie, kim jest ktoś. Może to być zobaczenie psa w galerii, kiedy właściciel powiedział, że mój pies nie potrzebuje wody.

RW: Tak. Chciałem o tym jeszcze raz usłyszeć. To przykład takiego widzenia, które opisujesz, prawda?

Pierwsze spojrzenie to słowo, imię.

Dla mnie wszystko, co jest do czegoś przywiązane,

słowa i nazwy to patrzenie umysłowe.

JR: Tak. Więc stoję na galerii, kiedy wchodzi kobieta z psem, a pies mówi do mnie: Chcę wody . To był duży berneński pies pasterski. Widziałem to w postawie psa, jego obecności — ale to podwójna rzecz, widzenie psa i także słuchanie w sobie. Więc zapytałem kobietę: Czy miałabyś coś przeciwko, gdybym dał twojemu psu miskę wody? A ona odpowiedziała: „Och, mój pies pił wodę i nie jest spragniony”. Więc powiedziałem dziewczynom w galerii: Czy macie miskę? Dały mi tę dużą miskę ze stali nierdzewnej, poszedłem do łazienki, napełniłem ją wodą i wróciłem. Kobieta mówi znowu, stanowczo: „Zaufaj mi. To mój pies i nie jest spragniony!” Cóż, jak tylko odłożyłem miskę, pies zaczął pić i praktycznie wypił całą wielką miskę wody. Potem polizał moją rękę. [śmiech]

RW: To jest rzeczywiście coś, co widzimy, ale nie to, o czym myślimy.

różaniec6 JR: Tak. Ale widzenie nie jest tym, czym myślimy, że jest. To, co nazywamy widzeniem, to „patrzenie”. Patrzenie to wyjście i patrzenie na coś. Masz kilka faktów na temat tej rzeczy i łączysz je w konstrukcję mentalną. Okej? Kiedy uczniowie w mojej klasie patrzą na model, często go nie widzą. Paul Klee powiedział swoim uczniom: „Tak. Chcę narysować to, co widzę, ale najpierw musicie zobaczyć to, co rysujecie”.

RW: Zgadzam się, nie widzimy zbyt wiele, ale co się dzieje, gdy ktoś się zatrzymuje, patrzy dalej i zaczyna widzieć więcej , dosłownie.

JR: Ale to oznacza, że ​​wciąż patrzyli. I to zmienia to, co nazwałbym poznawczymi trybami — więc nadchodzi nowy moment. Pierwsze spojrzenie to słowo, nazwa. Dla mnie wszystko, co jest przywiązane do słów i nazw, to patrzenie mentalne. Następnie myślę, że następuje patrzenie całym ciałem, jakby były macki, które wyczuwają i dotykają całości rzeczy, na którą patrzysz, tak że drzewo przestaje być liśćmi, gałęziami, korzeniami. Zaczyna stawać się skupiskiem, zgromadzeniem, opadaniem, podnoszeniem, obracaniem.

RW: Zastanawiam się, czy istnieją poziomy widzenia. Ponieważ pewnego dnia patrzyłem na niebo pełne chmur i zdałem sobie sprawę, jak przytłaczającą ilość złożoności i szczegółów przyswajam, patrząc, i jak zupełnie niemożliwe jest uchwycenie tego słowami.

JR: A co jeśli dialog, który prowadzimy, kręci się wokół znalezienia właściwego słowa, abyśmy oboje znali doświadczenie związane z tym słowem? Jako nauczyciel, istnieje ogromna różnica, na przykład, między szkicem a studium. Można je nazwać tym samym. Szkic to coś, co jest szkicowe. Patrzenie jest szkicowe. Studium to miejsce, w którym studiujesz swoim ciałem, powiedzmy psem [wskazując na swojego psa]. Obserwujesz różne ruchy, stany i gesty, obecność spokoju. Następnie przekładasz to, co widzisz z tego studium, na kartkę papieru z fizycznymi znakami, które robisz. I również mentalnie używasz praw, które rozumiesz na temat rysowania, aby stworzyć iluzję na tej kartce papieru. Dla mnie widzenie to posiadanie wszystkich tych rzeczy jednocześnie na miejscu, które otwierają uczucie na życie rzeczy, którą obserwujesz.

RW: Mówisz, że „uczysz się swoim ciałem”. Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

JR: Okej. Prosty sposób, aby o tym porozmawiać, to: mam coś, co nazywa się synestezją. Słyszę formę. Więc kiedy patrzę na twoje ramiona, może to być staccato, jeśli jesteś spięty. Może to być rytmiczny tok kamienia spadającego do wody i falowanie. Kiedy na to patrzę, to to słyszę. Słyszę elementy w studiu. Jak wczoraj, ten duży ptak po lewej. Mogłem wykonać tę rzeźbę z zamkniętymi oczami. Widzę z zamkniętymi oczami.

RW: Czy używasz do tego rąk?

JR: Tak. Używam rąk, żeby widzieć.

RW: Czyli odczucia poprzez dłonie?

róża4 JR: Nie wiem jak się to nazywa, słyszę to jednak jako wibrację.

RW: Dotykasz?

JR: Tak. Ale nie muszę cię dotykać fizycznie, żeby cię dotknąć. Dosłownie, gdybym miał cię narysować, zrobiłbym [zaczyna poruszać ręką i wydawać dźwięki, które pasują do różnych linii, które kreśli w powietrzu] Więc to słyszę. I to jest prawdopodobnie powód, dla którego zostałem artystą.

RW: Wcześniej użyłeś słowa słuchanie . Mam na myśli to całe słowo „widzenie” – co to jest?

JR: Mówisz: „Rozumiem, co masz na myśli”. Więc to nie jest kwestia wizualna.

RW: Nie, wcale nie.

JR: To jest porozumienie.

RW: Zgadza się.

JR: Dla mnie akt widzenia to zrozumienie całości tego, co się dzieje. Jak wtedy, gdy zmagam się, na przykład, z rysunkiem kojota, który zrobiłem. Najpierw zobaczyłem samotnego kojota na wzgórzu, a kojot stał obok młodego jelenia.

RW: Naprawdę?

JR: Tak. Mam zdjęcie. Młody jeleń kręci się z kojotem i bardzo mnie to interesuje. Kojot jest tam dzień po dniu na wzgórzu około 14:00. Więc teraz patrzę, aż zobaczę , co się dzieje.

Jedyny sposób, w jaki mogę dojść do zrozumienia, to narysować to. Widzisz te dwa rysunki? [podchodzimy do rysunków] Zrozumiałem to. Zrobiłem zdjęcie, które jest tak abstrakcyjne jak ten rysunek, sylwetka kojota i bambi! Więc wtedy zaczynam rysować kojota i zaczynam rozumieć, że jest starszym kojotem. Jest sam i nie interesuje się jeleniem. Bardziej interesuje go jedzenie gopherów. Jest trochę z jego poprzedniego życia, ale został odrzucony przez stado. Jest całkiem piękny i ma więcej z obecności psa. Więc teraz zaczynam widzieć, kim jest kojot i chcę spróbować narysować istotę tego kojota. Więc nauka widzenia to nauka łączenia mojego wzroku z moimi wrażeniami, które mogą objąć o wiele szerszy obraz.

RW: Tak więc jest to widzenie, które tak naprawdę polega na nawiązaniu kontaktu z tym, co jest, a „patrzenie” nie oznacza tak naprawdę nawiązania kontaktu z tym, co jest.

JR: Nie. A to, co tam jest, nigdy nie jest tym, co myślisz, że tam jest. Po prostu nigdy nie jest. Jedna z rzeczy, które uważam za niezwykłe, wydarzyła się w tym bursztynowym rysunku jastrzębia, który zrobiłem — sokół to Horus w sztuce egipskiej. Sokoła uważano za najwyższą energię, ponieważ jest tym, który widzi jednocześnie do wewnątrz i na zewnątrz, co było energią słońca. Więc pomyślałem, okej, nauczę się czegoś o jastrzębiu, a jastrzębie rysuję od dawna. Więc ten bursztynowy rysunek jastrzębia, Dave Nelson, farmer siana...

RW: To twój sąsiad. Nie jest artystą.

różaniec1 JR: Jasne. Wychował się na tej ziemi. Odbiera pocztę na poczcie, gdzie Leana powiesiła małe ogłoszenie o moim programie z jastrzębiem. Dave dzwoni do mnie i mówi: „To cholernie dobry rysunek jastrzębia! Jeśli nie masz nic przeciwko, jeśli mógłbym zdobyć jedno z tych ogłoszeń, chciałbym je zanieść do Kinko. Wysadzę je i zrobię plakat z tym jastrzębiem. Spędzam cały dzień z tymi jastrzębiami, bo jestem na swoim traktorze, a te jastrzębie podążają za moim traktorem, żeby zjeść myszy wyciągnięte z sianokosów”. Powiedział: „Znam jastrzębie”. I znał. „Cholera, dobry jastrząb!”

Powiedziałem: „Dave, dam ci rysunek jastrzębia”.

Powiedział: „Nie mam żadnych pieniędzy, Jane”.

Powiedziałem: „No cóż, masz siano. Ja mam konie. Za siano wymienię ci jastrzębia”.

Powiedział: „Okej. To dobra oferta! Przyjmę tę ofertę”.

Rysuję więc tego jastrzębia dla Dave'a, a Gus Gutierrez — który dba o nieruchomość — wchodzi do salonu i patrzy na jastrzębia. Nie wie nic o tej transakcji. Mówi: „Jane, jeśli nie masz nic przeciwko temu, co powiem, jeśli założysz okulary na tego jastrzębia, będzie wyglądał jak Dave Nelson!” [śmiech] Więc bez mojej wiedzy, moje widzenie Dave'a na traktorze i po prostu znajomość Dave'a, jakoś dostało się to do rysunku jastrzębia i cholera, jeśli nie wyglądał jak Dave Nelson!

RW: Cóż, chciałem wrócić do tego, co wcześniej wspomniałeś o tym pasku światła, który wpada do twojego studia. Teraz powiedziałeś, że ten pasek światła ma…

JR: To zmieniło moje życie. Zawsze miałem studia, w których nie było pasów światła, ponieważ takie światło zmienia wszystko, całkowicie wypłukując elementy. I na początku byłem bardzo zły na oświetlenie.

RW: Jasne. Jest ogromny kontrast między cieniem a bezpośrednim światłem słonecznym.

jane_rosen_4 JR: Przez cały dzień od świtu do zmierzchu masz ekstremalne światło odbijające się wszędzie i to przeszkadza. Potem, po prostu siedząc na tym krześle dzień po dniu, tydzień po tygodniu — nigdy wcześniej nie robiłem takich wolnostojących, pionowych dzieł; moje jastrzębie były nisko nad ziemią, jak egipskie skrzydło — ale to, co się stało, to to, że zacząłem słuchać światła. Zacząłem łapać światło w różnych momentach, gdy światło informowało, jaka powinna być wysokość dzieła lub obrót głowy. Zacząłem postrzegać światło jako pomoc, a nie jako próbę kontrolowania go. Bycie w relacji ze światłem było czymś wielkim!

Inną rzeczą jest to, że jestem bardzo zaangażowany w ruch pionowy i poziomy, ruch do wewnątrz i na zewnątrz oraz ruch w górę i w dół. Wewnętrzna postawa emocjonalna jest zewnętrzną postawą wizualną. Jeśli na przykład się denerwujesz, cała energia wydaje się iść w górę. Twoja szczęka się zaciska, twoje oczy mrużysz i wstrzymujesz oddech wysoko.

Więc jest ten ruch wychodzenia do dzieła, jakbyś wystrzelił strzałę do dzieła. Patrzysz na nie, ale jest też filtrowanie z powrotem, dzięki czemu jesteś świadomy siebie i dzieła. Więc to jest ruch do wewnątrz i na zewnątrz. I ruch w górę i w dół, zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest krzyż? Te dzieła stają się reprezentacjami widzenia zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz. A światło, któremu bardzo się opierałem, stało się nauczycielem.

RW: Zaraz powiedziałeś, że „widzenie nie ma nic wspólnego z oczami”. Sprawdziłem etymologię „percepcji”: uzyskać, zebrać. „Pojmować”: pojąć. Oto jesteśmy na świecie, więc jakie są sposoby poznawania lub odbierania świata?

JR: Kilka rzeczy. Jedną z nich jest słowo attend, attendez , czekać. Uwaga to czekanie.

RW: Jeśli czekasz z uwagą, jest otwartość, prawda?

jane_rosen_5 JR: Tak. Więc kiedy mówisz o widzeniu tego, co jest rzeczywiste, dla mnie istnieje niewidzialna rzeczywistość za widoczną rzeczywistością. To, jak myślę , że to powinno wyglądać, muszę puścić, aby zobaczyć, czym to jest . To wymaga skupienia się na tym — innymi słowy, czekania — pozwolenia, aby wrażenie ptaka weszło, zamiast wychodzić do niego. To naprawdę subtelna zmiana.

Ciągle myślę o tym, jak wczoraj pracowałem nad tym wielkim ptakiem i po prostu widzę siebie, dosłownie, zaczynającego dłutować coś, co wyglądało dobrze, jakby miało tam być. Ale słuchałem i to tak, jakby kamień zaczął do mnie mówić, zamiast ja mu narzucać — nawet do punktu, w którym pod brodą, unhh, zdejmij to ! Potem po prostu zaczął dłutować, podczas gdy ja myślałem: „ Co ty, do cholery, robisz, Rosen ?” Zacząłem używać dłuta zębowego i zobaczyłem, jak Alex wstrzymał oddech — ponieważ z dziobem, jeden błąd i po wszystkim. I oczywiście, kawałek dzioba odpadł. Cały prowansalski wapień ma w sobie mnóstwo skamieniałości i muszli. Więc rzeźbienie jest niespójne.

RW: Nie można więc liczyć na to, że każdy kawałek się oderwie.

JR: Nie wiesz, która część jest przymocowana do której części. I to odczepiło się i spojrzałem na to. To było dokładnie to, czego było potrzeba i nigdy bym tego nie rozgryzł .

RW: Czy możemy powiedzieć, że miało miejsce widzenie?

JR: Służysz czemuś innemu. Nie jesteś u władzy. Właściwie, jeśli mogę być tak śmiały — [śmiech] najlepszy scenariusz — jesteś obiektywnym obserwatorem. Po prostu tam jesteś i to przechodzi przez ciebie, i nie przeszkadzasz.

RW: Czasami zastanawiałem się, w kontekście bycia na świecie, jaki jest najgłębszy sposób bycia tutaj? Przyszło mi do głowy, że gdy ktoś zszedł do niemal metafizycznego miejsca naszego bycia tutaj, to jest to miejsce po prostu bycia świadkiem .

JR: Okej. Praktyka w studiu jest praktyką widzenia. Jeśli mówisz o tym, jak być w świecie, nie wiem, jak to powiedzieć. Prawie zawsze mamy osobisty interes w rezultacie rzeźby lub idei, lub idei tego, jak chcemy, żeby wyglądał świat lub jak chcemy, żeby wyglądali sami, i w rezultacie nie widzimy rzeźby, kojota, świata ani siebie. Więc jeśli puścisz, co przydarzyło mi się wczoraj, i pójdziesz za tym, nadejdzie moment, w którym ten inny rodzaj rzeczywistości stanie się widoczny. Myślę, że to jest widzenie .

RW: Pięknie powiedziane. Nasze myśli i pragnienia zawsze przeszkadzają — ale nie zawsze . Ponieważ coś może się wydarzyć, otwarcie. Po prostu trochę na tym wariuję, ponieważ inna rzecz dotycząca chwili...

JR: Świetne słowo, nawiasem mówiąc. Nie chcę przerywać, ale „riffowanie”… Kiedy powiedziałeś: „Po prostu riffuję na ten temat”, zrozumiałem, co miałeś na myśli. To jak jazz. Szukałeś akordu . Oto przykład zobaczenia tego, czego szukałeś — jednym słowem ...

RW: [śmiech] Język to kolejny temat, język i widzenie, o których pomyślałem, że moglibyśmy wspomnieć. Ale na zakończenie chciałbym powiedzieć, że w chwili, gdy coś naprawdę cichnie, nastaje chwila ciszy .

JR: Ale nie zawsze. Ponieważ oto najbardziej szokująca rzecz. Często największa cisza, jakiej doświadczam, jest pośród hałasu. Wszystkie moje pomysły i kakofonia faktycznie wyciągają coś z mojego brzucha z powodu absurdalności, i jest podwójne doświadczenie. To właśnie tutaj cytat z Mundaka Upaniszad jest odpowiedni: „Jak dwa złote ptaki na tym samym drzewie, bliscy przyjaciele, ego i Jaźń mieszkają w tym samym ciele. Podczas gdy pierwsze je słodkie i gorzkie owoce drzewa życia, drugie patrzy z dystansem”.

To się z tym wiąże, ponieważ czasami — widziałem to u uczniów. Jeśli mogę utrzymać ich umysłowo zajętymi, dając im trzy sprzeczne wskazówki, co zrobić z ich narzędziami do rysowania, ich umysły są tak zajęte próbami zrozumienia tego, że coś bardziej istotnego może wyjść i powiedzieć: spróbuję . To tak, jakby nasze osobowości mogły nadmuchać się tak bardzo, czasami jak balon, że pękają, a mały bezstronny facet mieszkający w brzuchu, który prawie nigdy nie ma szansy wyjść, mówi: „ Narysuję to. Spróbuję ”.

RW: [śmiech] Zastanawiałem się nad widzeniem i obecnością. To nie jest słowo, którego jeszcze nie użyliśmy, ale mam przeczucie, że istnieje związek między obecnością a widzeniem.

JR: Zgadzam się. Jeśli mówisz o byciu obecnym, powiedziałbym, że aby cokolwiek zobaczyć, musisz być w grze, a nie w szybkim przewijaniu do przodu lub do tyłu. Musisz być obecny.

RW: Mam ochotę zapytać, jak można widzieć, nie będąc obecnym?

JR: Możesz — w rzadkich przypadkach, jak mówiłem. Jeśli jest tak dużo kakofonii, to przywołuje coś tak zaciekłego w kwestii pragnienia wolności, że może to dać początek obecności kakofonii . A kakofonia, jak każda dobra mysz, znika, gdy włączysz światło!

RW: Oto kolejne ważne pytanie. Kiedy po prostu śnimy, a kiedy jesteśmy w uścisku iluzji? To jest trudne, ponieważ mogę sobie coś wyobrazić i być może jest to rodzaj widzenia, albo mogę sobie coś wyobrazić i jest to tylko iluzja.

JR: Jasne. Więc zasadniczo jesteś w tarapatach. Są rzadkie momenty w studiu, w których jest absolutny autorytet. Coś tam naprawdę jest. Kiedy już zrozumiesz, co to jest, to już koniec. Wtedy będziesz o tym mówić. Ale momenty kryształowo czyste. Reszta jest prawdopodobnie podejrzana.

RW: I to prowadzi do tego pytania. Kto widzi?

JR: Tak. To konferencja. To nie jest „kto”. Chyba powiedziałem ci to w naszym pierwszym wywiadzie. Rozmawialiśmy o Marku Rothko. Nie pamiętam słów, których użyłem. Ale kiedy mówię o widzeniu, czuję, że umysł jest otwarty i w relacji z pracującymi rękami, co otwiera poczucie bycia bardziej żywym. To właśnie nazywam widzeniem.

RW: Chciałem cię zapytać o wrażliwość zwierząt. Kiedyś rzucałem piłkę psu, który aportował cały dzień. Pewnego dnia, gdy wkładałem rękę do skrzynki pocztowej, zauważyłem psa obserwującego mnie u podnóża podjazdu, ponad sto stóp dalej, i wpadłem na pomysł. Moja ręka wciąż była w skrzynce pocztowej i pomyślałem, zacznę od najmniejszego możliwego ruchu i powoli przejdę do gestu rzucania piłki, i zobaczę, w którym momencie pies rozpozna, że ​​gra się rozpoczęła. Więc Kpoly miał na mnie oko. I przy moim najmniejszym pierwszym ruchu, tak nieistotnym jak ja, po prostu wpadł w stan całkowitego przygotowania: „Chodźmy! Jestem gotowy!” Jak mógł odczytać coś, co wydawało mi się niezauważalnym wydarzeniem? To mnie prawie przestraszyło. Nie mogłem tego pojąć.

JR: Tak. Ponieważ nie czytał twojego ruchu. Czytał twoją energię. Na długo przed tym, jak wykonałeś pierwszy ruch, słuchał tego, co wyczarowywałeś. Jeśli popatrzysz tutaj na zwierzęta, zobaczysz absolutną, uważną świadomość całym ich bytem.

RW: We współczesnym świecie nie mamy pojęcia, co to znaczy.

JR: Oczywiście, że tak.

RW: Nie sądzę. Nie zrobiłem tego. Nie miałem pojęcia.

JR: Tak. To się nazywa instynktowne życie. Kiedy matka wybiega, żeby złapać swoje dziecko, nawet nie widząc samochodu. Nasze instynkty biorą górę. Przeważnie jesteśmy w naszych głowach. Jeśli zagłębisz się w swoje ciało, masz szansę to usłyszeć.

RW: Czy możemy to nazwać widzeniem?

JR: Tak. To inna forma widzenia. Ale kiedy mówiłem o konferencji, to chodzi o to, że więcej niż jedna część ciebie musi zobaczyć. Nie możesz widzieć samą głową. Nie możesz widzieć samym sercem, ponieważ jest bardzo stronnicze. Nie możesz widzieć samym ciałem, ponieważ zasadniczo nie chcę odłożyć papierosa ani ciasta.

Tego dnia, kiedy spotkałem kruka, o którego pytałeś, wydarzyło się to. Usłyszałem szczekanie psów w salonie. Nie szczekanie w stylu „ktoś tu jest”, co jest zapowiedzią. Nie szczekanie w stylu „odejdź od moich rzeczy”. To jest kwestia terytorialna. Nie szczekanie ze strachu w stylu „O mój Boże, na pokładzie jest ryś!” To było szczekanie, do którego nie byłem przyzwyczajony, coś w rodzaju „ Co robisz ?”

Wszedłem do salonu i zobaczyłem kruka pod krzesłem przy stole w jadalni. Spojrzałem na tego wielkiego kruka z ogromnymi pazurami i wielkim rzymskim dziobem. Kruk jakoś wszedł do domu, zanim się zaprzyjaźniliśmy i utknął pod krzesłem. Sądzę, że to była mama i przyszła szukać jedzenia.

Spojrzałem na kruka, a kruk spojrzał na mnie. Miała te piękne oczy i mrugnęła do mnie. Było jasne, że powiedziała do mnie: „Utknęłam. Nie wiem, jak znalazłam się pod tym krzesłem. Nie mogę się wydostać, a ty masz dwa całkiem duże psy. Jestem w trudnej sytuacji”.

Więc spojrzałem na kruka i powiedziałem: „Okej. Oto, o co chodzi. Jesteś duży. Masz ostre pazury i ten dziób. Możesz mnie zranić. Pogłaszczę cię po plecach i jeśli nie spróbujesz mnie dziobnąć ani podrapać, wyciągnę cię spod krzesła. Jeśli spróbujesz mnie dziobnąć lub podrapać, jesteś zdany na siebie”.

Spojrzała na mnie, przechylając głowę, jakby się nad tym zastanawiała. Nie było tak, że ona zrozumiała moje słowa, ani ja zrozumiałem jej. Było coś w moim tonie, co jej tłumaczyło, tak samo jak było coś w twoim wewnętrznym tonie, który wyjaśniał psu, że zamierzałeś wykonać ruch. On instynktownie obserwował, co wyczarowałeś. I tylko czekał na twój sygnał. On to rozgryzł na długo przed tobą.

Więc głaszczę kruka po grzbiecie i nie dość, że mnie nie drapie, to jeszcze wciąga pazury w brzuch i wsuwa dziób w klatkę piersiową . Podnoszę ją i trzymam w ten sposób [tuląc ją w ramionach], a ona jest zupełnie nieruchoma. Kładę ją na stole piknikowym, myśląc, że zaraz stamtąd ucieknie. Odwróciła się, spojrzała na mnie i skinęła głową.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

3 PAST RESPONSES

User avatar
C Golliher Jan 19, 2014

Engaging my Sunday morning cup-o'-tea brain. Challenging, affirming and wonderful to think through and helpful in relating to the little animals entrusted to my care.

User avatar
carol mckenna Jan 19, 2014

Wonderful ~ affirms a lot for me and then again presents some contemplative thoughts ~ thanks ~ ^_^

User avatar
Steve Saenz Jan 19, 2014

Just what this old crow needed on a Sunday morning. Brilliant. Thank you, JR and RW...