Jack Kornfield dzieli się niezwykłymi historiami przebaczenia i wyjaśnia, jak następna historia może być twoją.
W pociągu z Waszyngtonu do Filadelfii, w drodze na uroczystość żałobną ku pamięci mojego ojca, usiadłem obok interesującego gościa, który pracował z młodymi chłopcami, szczególnie tymi w więzieniu, w ramach projektu w centrum Waszyngtonu. Opowiedział mi tę historię.

Młody chłopak, 14 lat, chciał dostać się do gangu. Sposób, w jaki udowodnił, że może dołączyć do gangu, polegał na zastrzeleniu kogoś — to był rytuał inicjacyjny. Zastrzelił tego dzieciaka, którego nie znał. Został zatrzymany, postawiony przed sądem i na koniec procesu skazany.
Tuż przed wyprowadzeniem chłopca w kajdankach matka postrzelonego chłopca wstaje, patrzy mu w oczy i mówi: „Zabiję cię”, po czym siada.
Po roku lub dwóch spędzonych w więzieniu, chłopca odwiedza matka i jest trochę przestraszony. Mówi: „Muszę z tobą porozmawiać”. Rozmawiają chwilę, a kiedy go opuszcza, mówi: „Czy czegoś potrzebujesz? Papierosów?” i zostawia mu trochę pieniędzy.
Zaczyna go odwiedzać. Chodzi co kilka miesięcy, a w ciągu trzech lub czterech lat zaczyna go odwiedzać regularniej, rozmawiać z nim.
Kiedy miał wyjść w wieku 17 lub 18 lat, ona zapytała: „Co zamierzasz robić?”, a on odpowiedział: „Nie mam pojęcia. Nie mam rodziny, niczego”. A ona odpowiedziała: „Mam przyjaciela, który ma małą fabrykę — może pomogę ci znaleźć pracę”.
Więc ona umawia się z kuratorem. Potem pyta: „Gdzie będziesz mieszkać?” a on mówi: „Nie wiem, gdzie pójdę”. A ona mówi: „Mam wolny pokój, gdzie możesz u mnie zamieszkać”. Więc on przychodzi i mieszka w wolnym pokoju, przyjmuje tę pracę i po około sześciu miesiącach ona mówi: „Naprawdę muszę z tobą porozmawiać — chodź do salonu. Usiądź, porozmawiajmy”.
Spojrzała na niego i powiedziała: „Pamiętasz ten dzień w sądzie, kiedy zostałeś skazany za zamordowanie mojego syna bez żadnego powodu, żeby dostać się do waszego gangu, a ja wstałam i powiedziałam: 'Zabiję cię?'”
„Tak, proszę pani, nigdy nie zapomnę tego dnia” – powiedział.
I ona patrzy wstecz i mówi: „Cóż, ja tak zrobiłam. Widzisz, nie chciałam, żeby chłopak, który potrafi zabijać z zimną krwią, nadal istniał na tym świecie. Więc zaczęłam cię odwiedzać, przynosić ci prezenty, rzeczy i opiekować się tobą. A teraz pozwoliłam ci przyjść do mojego domu i załatwiłam ci pracę i miejsce do życia, ponieważ nie mam już nikogo. Mój syn odszedł i był jedyną osobą, z którą mieszkałam. Zaczęłam cię zmieniać, a ty już nie jesteś tą samą osobą.
Ale nie mam nikogo i chcę wiedzieć, czy zostaniesz tutaj. Potrzebuję syna i chcę wiedzieć, czy mogę cię adoptować.
I on powiedział „tak”, a ona tak zrobiła.
Czym jest przebaczenie?
Czym jest ta ludzka zdolność do przebaczenia? Czym jest ludzka zdolność do godności bez względu na okoliczności życia?
Jak pokazuje ta historia, przebaczenie nie dotyczy tylko drugiego. Tak naprawdę dotyczy piękna twojej duszy. Dotyczy twojej własnej zdolności do spełnienia swojego życia.
Przebaczenie jest w szczególności zdolnością do puszczania, uwalniania cierpienia, smutków, ciężaru bólu i zdrad przeszłości, a zamiast tego wybierania tajemnicy miłości. Przebaczenie przenosi nas z małego, odrębnego poczucia siebie do zdolności do odnawiania, puszczania, życia w miłości. Jak mówi Bhagavad Gita : „Jeśli chcesz zobaczyć odważnych, spójrz na tych, którzy potrafią odwzajemnić miłość za nienawiść. Jeśli chcesz zobaczyć heroicznych, spójrz na tych, którzy potrafią wybaczyć”.
Z przebaczeniem nie chcemy atakować ani życzyć nikomu krzywdy, w tym sobie. A bez przebaczenia życie byłoby nie do zniesienia. Trudno wyobrazić sobie świat bez przebaczenia, ponieważ bylibyśmy przykuci do cierpienia przeszłości i musielibyśmy je tylko powtarzać w kółko. Nie byłoby uwolnienia.
To nie jest łatwe. „Miłość i przebaczenie nie są dla tchórzy” – napisał [indyjski mistyk] Meher Baba. Ale ktoś musi się podnieść i powiedzieć: „To kończy się na mnie. Nie przekażę tego smutku moim dzieciom”. Czy to w Irlandii, czy w Izraelu, ktoś musi powiedzieć: „Zaakceptuję zdradę i cierpienie, zniosę je, ale nie oddam ciosów. Nie przekażę tego następnemu pokoleniu i niezliczonym pokoleniom wnuków”.
Pamiętam kobietę, która przyszła do mnie w trakcie strasznego rozwodu. Niestety, jej były mąż był prawnikiem, i to bardzo dobrym, więc wyłudził większość pieniędzy i sporą część opieki nad dziećmi. Ona była po prostu zdesperowana i walczyła na wszystkie sposoby, aby się chronić. W końcu powiedziała mi: „Wiesz, po prostu nie zamierzam zostawić moim dzieciom spuścizny nienawiści. Nie zrobię tego. Znajdę sposób, aby to przetrwać i nie będę go nienawidzić — tego drania”. Humor pomaga, naprawdę pomaga.
Kiedy ktoś cię zdradzi, możesz go nienawidzić, albo w pewnym momencie możesz powiedzieć, że nie warto. Nie warto żyć dzień po dniu z nienawiścią. Bo po pierwsze, ta osoba, która cię zdradziła, mogłaby teraz być na Hawajach i mieć fajne wakacje — a ty jesteś tutaj i nienawidzisz jej! Kto wtedy cierpi?
Jak pisze Elie Wiesel, laureat Nagrody Nobla: „Cierpienie nie daje ani przywilejów, ani praw. Wszystko zależy od tego, jak je wykorzystasz. Jeśli wykorzystasz je, aby zwiększyć cierpienie swoje lub innych, poniżysz je, a nawet zdradzisz. Nadejdzie jednak dzień, w którym zrozumiemy, że cierpienie może również podnieść istoty ludzkie. Boże, pomóż nam dobrze znosić nasze cierpienie”.
Nie szybki i nie sentymentalny
Oto kilka słów o architekturze przebaczenia. Po pierwsze, przebaczenie nie oznacza, że akceptujemy to, co wydarzyło się w przeszłości. To nie jest przebaczenie i zapomnienie. W rzeczywistości przebaczenie może również obejmować, co jest zrozumiałe, postanowienie, by chronić siebie i nigdy więcej nie pozwolić, by to się powtórzyło.
Wybaczenie nie oznacza, że musisz rozmawiać lub nawiązywać kontakt z osobą, która cię zdradziła. Nie chodzi o nią. Nie usprawiedliwia jej zachowania — może stanąć w obronie sprawiedliwości i powiedzieć „dość”.
A przebaczenie nie jest sentymentalne ani szybkie. Nie możesz zatuszować sprawy, uśmiechnąć się i powiedzieć: „Wybaczam”. To głęboki proces serca. A w trakcie tego procesu musisz uszanować zdradę siebie lub innych — żal, złość, ból, strach. To może zająć dużo czasu. Czasami, gdy praktykujesz przebaczenie, zdajesz sobie sprawę, że nigdy nie wybaczysz tej osobie. I nigdy nie zajmuje to dużo czasu.
Wybaczenie nie jest również dla nikogo innego. Jest historia o dwóch byłych jeńcach wojennych. Jeden mówi do drugiego: „Czy już wybaczyłeś swoim oprawcom?” A drugi odpowiada: „Nie, nigdy”. A pierwszy mówi: „Cóż, wciąż cię trzymają w więzieniu, prawda?”
Podobnie pamiętam, jak siedziałem z Dalajlamą i kilkoma tybetańskimi mniszkami, które przeżyły lata więzienia i tortur. Byliśmy częścią spotkania, które prowadziłem z byłymi więźniami z całych Stanów Zjednoczonych, którzy używali medytacji, praktyk kontemplacyjnych, uważności, współczucia i tak dalej, aby zmienić swoje życie.

Z nami byli faceci, którzy właśnie wyszli na wolność po 25 latach w więzieniu stanowym w Teksasie lub 18 latach w więzieniu o zaostrzonym rygorze w Ohio. Siedzieli z Dalajlamą i tymi małymi zakonnicami, które były uwięzione w okresie nastoletnim za głośne odmawianie modlitw.
Zakonnice zostały zapytane: „Czy kiedykolwiek się baliście?” A one odpowiedziały: „Tak, strasznie się bałyśmy. I bałyśmy się, że skończymy znienawidzeniem naszych strażników — że stracimy nasze współczucie. To jest rzecz, której najbardziej się bałyśmy”.
Siedziały tam te słodkie młode zakonnice, i pamiętam jednego faceta, który spędził 18 lat w więzieniu w Ohio i powiedział: „Widziałem w swoim życiu wielu odważnych ludzi, ale nikogo takiego jak wy, młode damy, nie widziałem”.
Zasady przebaczenia
Jedną z interesujących rzeczy w przebaczeniu jest to, że można je znaleźć we wszystkich różnych tradycjach. Istnieją afrykańskie, rdzenne praktyki przebaczenia. Oczywiście istnieją chrześcijańskie nauki o nadstawianiu drugiego policzka i nauki Jezusa o przebaczeniu. Jest miłosierdzie Allaha w islamie.
Co jest wyjątkowego w buddyzmie — ponieważ buddyzm jest bardziej nauką o umyśle niż religią, chociaż dla niektórych ludzi funkcjonuje jako religia — to to, że oferuje praktyki w formie szkoleń. Nie mówi po prostu „nadstaw drugi policzek” lub „pamiętaj o miłosierdziu Allaha”, ale oferuje tysiąc różnych szkoleń: szkolenia w zakresie uważności, współczucia, przebaczenia, życzliwości, współczucia dla tych, którzy są inni niż ty i tak dalej.
W ten sposób psychologia buddyjska pokazuje starożytne rozumienie „neuroplastyczności”, idei, że nasz układ nerwowy ciągle się zmienia, nawet do samego końca życia. Tak wiele współczesnych badań neurologicznych, które przeprowadzają badacze tacy jak Richard Davidson, używający maszyn fMRI i tym podobnych, potwierdza tę ideę neuroplastyczności. Rzeczywiście, w buddyzmie nauka w trzech słowach brzmi: „Nie zawsze tak”. Rzeczy ciągle się zmieniają.
Budda był twórcą list: Ośmioraka Ścieżka, Siedem Czynników Oświecenia, Cztery Szlachetne Prawdy. Podobnie, oto 12 zasad związanych z procesem przebaczenia.
Po pierwsze: Zrozum, czym jest przebaczenie, a czym nie. Jak wspomniałem wcześniej, to nie jest pobłażanie, to nie jest tuszowanie, to nie jest dla drugiej osoby, to nie jest sentymentalne.
Dwa: Poczuj cierpienie w sobie, wciąż trzymając się tego braku przebaczenia dla siebie lub dla kogoś innego. Zacznij czuć, że to nie jest współczucie; że masz to wielkie cierpienie, które nie leży w twoim najlepszym interesie. Więc faktycznie czujesz ciężar nieprzebaczenia.
Trzy: Rozważ korzyści płynące z kochającego serca. [Teksty buddyjskie mówią]: Twoje sny stają się słodsze, budzisz się łatwiej, mężczyźni i kobiety będą cię kochać, aniołowie i diabły będą cię kochać. Jeśli coś stracisz, zostanie ci to zwrócone. Ludzie będą cię witać wszędzie, gdy będziesz wyrozumiały i kochający. Twoje myśli staną się przyjemne. Zwierzęta to wyczują i pokochają cię. Słonie będą się kłaniać, gdy będziesz przechodził obok — spróbuj tego w zoo!
Cztery: Odkryj, że nie musisz być lojalny wobec swojego cierpienia. To jest bardzo ważne. Jesteśmy tak lojalni wobec naszego cierpienia, skupiając się na traumie i zdradzie „tego, co mi się przydarzyło”. OK, stało się. To było straszne. Ale czy to cię definiuje? „Żyj w radości” mówi Budda. Spójrz na Dalajlamę, który dźwiga ciężar ucisku w Tybecie i utratę swojej kultury, a mimo to jest również bardzo szczęśliwą i radosną osobą. Mówi: „Zabrali nam tak wiele. Zniszczyli świątynie, spalili nasze teksty, rozebrali naszych mnichów i mniszki, ograniczyli naszą kulturę i zniszczyli ją na tak wiele sposobów. Dlaczego miałbym pozwolić im również zabrać moją radość i spokój ducha?”
Pięć: Zrozum, że przebaczenie to proces. Jest historia o mężczyźnie, który napisał do IRS: „Nie mogłem spać, wiedząc, że oszukiwałem na podatkach. Ponieważ nie ujawniłem w pełni swoich zarobków w zeszłym roku w zeznaniu podatkowym, dołączyłem czek bankowy na 2000 dolarów. Jeśli nadal nie będę mógł spać, wyślę resztę”. To trening, to proces, warstwa po warstwie — tak działają ciało i psychika.
Six: Ustal swoją intencję. Istnieje cała złożona i głęboka nauka w buddyjskiej psychologii o mocy zarówno krótkoterminowej, jak i długoterminowej intencji. Kiedy ustalasz swoją intencję, ustalasz kompas swojego serca i psychiki. Mając tę intencję, sprawiasz, że przeszkody stają się możliwe do pokonania, ponieważ wiesz, dokąd zmierzasz. czy to w biznesie, związku, romansie, działalności twórczej lub w pracy serca. Ustalenie swojej intencji jest naprawdę ważne i potężne.
Siedem: Poznaj wewnętrzne i zewnętrzne formy przebaczenia. Istnieją praktyki medytacyjne dla form wewnętrznych, ale dla form zewnętrznych istnieją również pewne rodzaje wyznań i zadośćuczynień.
Osiem: Zacznij najłatwiej, od tego, co otwiera twoje serce. Może to twój pies, a może Dalajlama, a może twoje dziecko, które jest rzeczą lub osobą, którą najbardziej kochasz i możesz wybaczyć. Następnie wprowadź kogoś, komu wybaczenie jest nieco trudniejsze. Dopiero gdy serce jest całkowicie otwarte, podejmujesz się czegoś trudnego.
Dziewięć: Bądź gotów na żałobę. A żałoba, jak wyjaśniła Elizabeth Kubler-Ross, składa się z targowania się, straty, strachu i gniewu. Musisz być gotów przejść przez ten proces w jakiś honorowy sposób, tak jak jestem pewien, że zrobił to Nelson Mandela. Rzeczywiście, opisał, jak [zanim mógł wybaczyć swoim oprawcom] był oburzony, zły i zraniony i wszystko, co każdy mógłby poczuć. Więc bądź gotów na żałobę, a potem puść.
Dziesięć: Wybaczenie obejmuje wszystkie wymiary naszego życia. Wybaczenie jest dziełem ciała. To dzieło emocji. To dzieło umysłu. I to praca interpersonalna wykonywana poprzez nasze relacje.
Jedenaście: Wybaczenie wiąże się ze zmianą tożsamości. W nas jest niegasnąca zdolność do miłości i wolności, która nie jest dotknięta tym, co ci się przytrafia. Powrót do tej prawdziwej natury jest dziełem przebaczenia.
Dwunasty: Wybaczenie wymaga perspektywy. Jesteśmy w tym dramacie w życiu, który jest o wiele większy niż nasze „małe historie”. Kiedy potrafimy otworzyć tę perspektywę, widzimy, że to nie tylko twój ból, ale ból ludzkości. Każdy, kto kocha, jest w jakiś sposób zraniony. Każdy, kto wchodzi na rynek, zostaje zdradzony. Strata to nie tylko twój ból, to ból bycia żywym. Wtedy czujesz się połączony ze wszystkimi w tej ogromności.
Zakończę krótką historią o Maha Ghosanandzie, który był Gandhim Kambodży — bardzo bliskim moim przyjacielem i dobrym przyjacielem Dalajlamy. Przez 15 lat prowadził marsze pokojowe przez Kambodżę, przez pola minowe. Prowadził ludzi z powrotem do ich wiosek, którzy chcieli wrócić, skandując przez całą drogę życzliwość i przebaczenie. Przez dżungle ludzie do nich strzelali. Za nim stały setki ludzi, a on bił w bęben lub dzwonił dzwonem i śpiewał pieśń życzliwości. Powiedział, że jeśli będziemy mogli skandować życzliwość 100 mil z powrotem do twojej wioski, będziesz bezpieczny. Robił to w kółko.
Pracowałem z nim w obozie dla uchodźców ONZ na granicy Kambodży we wczesnych latach ludobójstwa. W obozie tym przebywało 50 000 osób na okropnej, gorącej, suchej równinie ryżowej, otoczonej drutem kolczastym, i to był obóz, w którym było najwięcej Czerwonych Khmerów pod ziemią.
Ghosananda zapytał, czy moglibyśmy zbudować świątynię buddyjską na centralnym placu, po prostu prosty bambusowy pokój i platformę. ONZ powiedziała OK. Więc zebraliśmy materiały, zbudowaliśmy tę świątynię, a następnie zaprosiliśmy wszystkich. Podziemie Czerwonych Khmerów powiedziało: „Jeśli ktoś pójdzie do tej świątyni, kiedy wrócimy do Kambodży” — która była zaledwie 10 mil za granicą — „kiedy stąd wyjdziemy, zostaniecie zastrzeleni”.
Więc nie wiedzieliśmy, czy ktoś przyjdzie. Obeszliśmy obóz i zadzwoniliśmy dzwonem tego ranka, tak jak dzwoni się dzwonem świątynnym, i 25 000 ludzi zebrało się i wypełniło plac. I Maha Ghosananda wstał na tej małej platformie — większość mnichów została zabita, 19 z 20 osób z jego rodziny zostało zabitych, 95 procent mnichów w kraju zostało straconych, wszyscy intelektualiści zostali zabici. Wstał i spojrzał na to morze ludzi. Nie widzieli mnicha od 10 lat. Twarze pełne traumy, szoku i straty — co ty na to?
Zaczął śpiewać po kambodżańsku i w sanskrycie tę prostą pieśń, która jest jedną z pierwszych zwrotek nauk buddyjskich. Brzmi ona: „Nienawiść nigdy nie ustaje przez nienawiść, ale tylko przez miłość jest uzdrowiona”. I śpiewał ją w kółko: Nienawiść nigdy nie ustaje przez nienawiść, ale tylko przez miłość jest uzdrowiona. Powoli głosy zaczęły się podnosić i śpiewać razem z nim, a wkrótce 25 000 osób śpiewało ją i płakało, ponieważ minęło 10 lat, odkąd usłyszeli Dharmę, Prawdę, Drogę.
I to, co zobaczyłem, to to, że mówił prawdę, która była nawet większa niż ich cierpienia; nawet większa niż ich smutki. To jest starożytne i wieczne prawo.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
5 PAST RESPONSES
This story is insane. There's all kinds of horror stories about people who kill other people's children to get "adopted" and move into their house; into their place. What in the world are you proposing with this ridiculous story? The mother who lost her son didn't "change" the murderer. The murderer was in prison, removed from society and society was protected from a murderer for a too short prison term.
This story is crazy and anyone who would promote this kind of thinking is promoting murder in cold blood, over and over again. What is wrong with you for posting this? Surely there are better ways of handling grief over losing a loved one, and better deterrents to crimes of murder. To believe this story, you must have so little respect for the lives of others. It would be more appropriate to adopt a child that has no family and has committed no transgressions. There are more than enough children in this world who need a home with loving parents. Why not foster that kind of positive relationship?
I am not proposing hatred or non-forgiveness, but rewarding someone for taking a life, or your own child's life, is insane. This story proposes that murder is not a crime, but should become a way of life and should be accepted without question or judgment. I would not want to live in such a world, where anyone could kill anyone else and I would be expected to accept this and care for the murderer. This is taking "acceptance" too far.
Reading the rest of this post, I can agree with this next part. But I do not agree with rewarding a murderer. Love them from a distance. Do not enable or reward them in doing wrong.
Beautiful excerpt that I can agree with:
“Hatred never ceases by hatred, but by love alone is healed.” And he chanted it over and over again: Hatred never ceases by hatred, but by love alone is healed. Slowly the voices began to pick up and chant with him, and pretty soon 25,000 people were singing this and weeping because it had been 10 years since they had heard the Dharma, the Truth, the Way.
And what I saw is that he spoke a truth that was even bigger than their sufferings; even bigger than their sorrows. This is the ancient and eternal law."
[Hide Full Comment]Thank you for the reminder of the Power of Forgiveness. I LOVED the story of the monk chanting with 25,000 in Cambodia; Beautiful. We are all ONE. <3
Thanks you so much for this wonderful article. This was a time when I was about to start growing hatred for someone and you helped me realize that I need to forgive.
Thank You dailygood for all the work you have been doing.
It is so difficult to forgive some kinds of things. I think the closer to our hearts the "infraction" the harder it is to forgive it. I think I'm going to spend some time thinking about this.
I spent 22 years as a part-time chaplain in a prison. I saw a number of instances of forgiveness that touched the hearts and the lives of the people who participated. The truth was that both the victim and the perpetrator were in prison. The forgiveness of the victim released both of them and gave them new lives.