Back to Stories

Margaret Wheatley: O Pracy Z ludzką dobrocią

Margaret Wheatley , autorka książki Leadership and the New Science, opowiada o samoobronie, dobrych intencjach i tym, co znaczy witać się ze sobą jak w pełni ludzie.

Musimy pamiętać o ludzkiej dobroci.

Oczywiście, ludzka dobroć wydaje się być skandalicznym „faktem”, ponieważ każdego dnia stajemy w obliczu dowodów na wielką krzywdę, jaką tak łatwo sobie nawzajem wyrządzamy. Jesteśmy znieczuleni na ludobójstwo, nienawiść etniczną i przemoc indywidualną popełnianą codziennie. Spośród około 240 krajów na świecie, prawie jedna czwarta jest obecnie w stanie wojny.

W naszym codziennym życiu spotykamy ludzi, którzy są źli i oszukańczy, nastawieni tylko na zaspokojenie własnych potrzeb. Jest tyle złości, nieufności, chciwości i małostkowości, że tracimy zdolność do dobrej współpracy, a wielu z nas jest bardziej wycofanych i nieufnych niż kiedykolwiek. Jednak ten nieustanny pokaz tego, co w nas najgorsze, sprawia, że ​​wiara w ludzką dobroć jest niezbędna. Bez tej wiary nie ma żadnej nadziei.

Nie ma nic równego ludzkiej kreatywności, trosce i woli. Potrafimy być niesamowicie hojni, pomysłowi i otwarci. Potrafimy dokonać rzeczy niemożliwych, uczyć się i zmieniać szybko, a także okazywać natychmiastowe współczucie tym, którzy są w potrzebie. I nie są to zachowania, które ukrywamy. Wykazujemy je codziennie.

Jak często w ciągu dnia znajdujesz odpowiedź na problem, wymyślasz nieco lepszy sposób zrobienia czegoś lub poświęcasz się dla kogoś w potrzebie? Następnie rozejrzyj się po swoich kolegach i sąsiadach, a zobaczysz, że inni zachowują się tak jak ty — ludzie próbujący wnieść swój wkład i pomóc innym.

W tych czasach zamętu zapomnieliśmy, kim możemy być i pozwoliliśmy, aby zwyciężyły nasze najgorsze natury. Niektóre z tych złych zachowań tworzymy, ponieważ traktujemy ludzi w sposób nieludzki. Zorganizowaliśmy pracę wokół destrukcyjnych motywacji — chciwości, egoizmu i rywalizacji — i wzięliśmy to, co czyni nas ludźmi — nasze emocje, wyobraźnię i potrzebę sensu — i odrzuciliśmy jako nieistotne. Uznaliśmy, że wygodniej jest traktować ludzi jako wymienne części w maszynerii produkcyjnej.

Po latach bycia pomiatanym, mówienia im, że są gorsi, gier o władzę, które niszczą życie, większość ludzi jest cyniczna i skupiona tylko na samoobronie. Kto by nie był? Ta negatywność i demoralizacja są tworzone przez metody organizacji i zarządzania. Ludzi nie można dyskredytować ani wykorzystywać tylko dla czyjejś korzyści. Jeśli posłuszeństwo i uległość są podstawowymi wartościami, niszczą one kreatywność, zaangażowanie i hojność. Całe kultury i pokolenia zostały przytępione przez taki przymus.

Ale reakcja ludzi na przymus mówi nam również wiele o dobroci ludzkiego ducha. Groza XX wieku pokazuje nam najgorsze i najlepsze strony ludzkiej natury. Jak się czujesz, gdy słyszysz historie o tych, którzy nie poddali się, którzy pozostali hojni i okazali współczucie innym pośród osobistego horroru? Ludzkiego ducha niemal nie da się stłumić. Niewielu z nas potrafi słuchać tych opowieści i pozostać cynicznymi. Jesteśmy głodni tych opowieści — przypominają nam, co znaczy być w pełni człowiekiem. Zawsze chcemy usłyszeć więcej.

Badanie naszych przekonań na temat ludzkiej dobroci nie jest jedynie filozoficznym dociekaniem. Te przekonania są kluczowe dla tego, co robimy na świecie; prowadzą nas albo do działania, albo do wycofania się. Odważnych czynów nie dokonują ludzie, którzy wierzą w ludzką niegodziwość. Po co ryzykować cokolwiek, jeśli nie wierzymy w siebie nawzajem? Po co stawać w obronie kogokolwiek, jeśli nie wierzymy, że warto go ratować? To, kim mnie uważasz, zadecyduje o tym, co jesteś gotów zrobić dla mnie. Nawet mnie nie zauważysz, jeśli będziesz uważać, że jestem gorszy od ciebie.

Chögyam Trungpa Rinpoche nauczał o związku między naszymi przekonaniami o sobie nawzajem a naszą gotowością do odważnego działania. Określił nasz obecny czas historyczny jako mroczny wiek, ponieważ jesteśmy zatruci wątpliwościami co do siebie i w ten sposób staliśmy się tchórzami. W swoich naukach i pracy, jak opisuje je Pema Chödrön, dążył do nastania ery odwagi, w której ludzie mogliby doświadczyć swojej dobroci i otworzyć się na innych.

Ucisk nigdy nie występuje między równymi sobie. Tyrania zawsze wynika z przekonania, że ​​niektórzy ludzie są bardziej ludzcy niż inni. Nie ma innego sposobu, aby usprawiedliwić nieludzkie traktowanie, poza założeniem, że ból doświadczany przez uciskanych nie jest taki sam jak nasz.

Widziałem to wyraźnie w RPA po apartheidzie. Podczas przesłuchań Komisji Prawdy i Pojednania biali mieszkańcy RPA słuchali czarnych matek opłakujących stratę dzieci w wyniku przemocy, żon opłakujących torturowanych mężów, czarnych służących opłakujących dzieci, które zostawiły, gdy poszły do ​​pracy dla białych rodzin. Gdy żal tych kobiet i mężczyzn stał się publiczny, wielu białych mieszkańców RPA po raz pierwszy zobaczyło czarnych mieszkańców RPA jako równie ludzkich. W latach apartheidu usprawiedliwiali swoje złe traktowanie czarnych, zakładając, że cierpienie czarnych nie jest równe ich cierpieniu. Zakładali, że czarni nie są w pełni ludźmi.

Co staje się dla nas dostępne, gdy witamy się jako w pełni ludzie? To ważne pytanie, gdy zmagamy się z tym ciemnym czasem.

W mojej organizacji eksperymentowaliśmy z dwiema wartościami, które pozwalają nam skupić się na tym, co najlepsze w nas, ludziach. Pierwsza wartość brzmi: „Polegamy na ludzkiej dobroci”. W rozmowach, nawet z nieznajomymi, zakładamy, że chcą od swojego życia tego, czego my chcemy od swojego: szansy na pomaganie innym, naukę, bycie uznanym, znalezienie sensu. Nie zawiedliśmy się.

Naszą drugą wartością jest: „Zakładamy dobre intencje”. Staramy się powstrzymać od rozwijania jakiejkolwiek fabuły na temat motywacji innej osoby. Zakładamy, że musi istnieć dobry powód, dla którego zrobiła coś, co może być krzywdzące lub głupie. Potrzeba uważności, aby zatrzymać strumień osądów, który wypływa z naszych ust, ale gdy możemy, zostaliśmy sowicie wynagrodzeni. Motywy ludzi są zazwyczaj dobre, nawet jeśli wydają się krzywdzące lub głupie. A jeśli zatrzymamy się na tyle długo, aby zapytać ich, co zamierzali, jest jeszcze jedna korzyść — rozwijamy z nimi lepsze relacje. Współpraca staje się łatwiejsza.

Zachęcam was do wypróbowania prostych praktyk, takich jak te. Aby ciemne czasy się skończyły, musimy polegać jak nigdy dotąd na naszej fundamentalnej i cennej ludzkiej dobroci.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

1 PAST RESPONSES

User avatar
mack paul Sep 20, 2014

I began a mindfulness practice to help me cope with what I found to be the overwhelming stress of teaching school I just didn't have the emotional skills for the job. I found, over and over again, that when I sat with anger and fear and let the story line run itself out, it would just drop away and I'd wonder what I had upset me so.

Before my practice I could only project, suppress, or act out my anger and fear. Not surprisingly, I'd get the same back. I find kindness at the core of my being and I find that I speak to the kind spot in others. There is no downside to kindness. Everyone wins.