Back to Stories

Dlaczego szczęście to zły Cel

Christine Carter twierdzi, że sposobem na prowadzenie radosnego życia nie jest dążenie do szczęścia dla siebie, lecz dążenie do niego dla innych

„Wiele osób ma błędne pojęcie o tym, co stanowi prawdziwe szczęście. Nie osiąga się go poprzez samogratyfikację, ale poprzez wierność godnemu celowi.” – Helen Keller

Pieniądze szczęścia nie dają. Oczywiste, prawda?

Na jakimś abstrakcyjnym poziomie wiemy, że pieniądze i inne zewnętrzne oznaki sukcesu ostatecznie nie uczynią nas szczęśliwymi — być może dlatego, że znamy bogatych, sławnych lub wpływowych ludzi, którzy są głęboko nieszczęśliwi — ale na innym poziomie tak naprawdę w to nie wierzymy... albo przynajmniej nie wierzymy, że dotyczy to nas. Pieniądze mogą nie kupić szczęścia innym ludziom, myślimy, ale wiem, że byłbym szczęśliwszy mieszkając w większym domu w lepszej okolicy, jeżdżąc innym samochodem.

Dlaczego odczuwamy tak wielką rozbieżność między tym, co uważamy za prawdę teoretyczną, a tym, co uważamy za prawdę w naszym przypadku?

Christine Carter, Ph.D., jest starszym pracownikiem naukowym w GGSC. Jest autorką The Sweet Spot: How to Find Your Groove at Home and Work (ukaże się w styczniu 2015 r.) i Raising Happiness .

Myślę, że dużą częścią odpowiedzi jest to, że nasze wybory nie są motywowane sławą czy fortuną, ale dążeniem do szczęścia samego w sobie — a robimy to w niewłaściwy sposób, ponieważ nie jesteśmy pewni, jakie lepsze alternatywy istnieją. Kupujemy rzeczy i doświadczenia, które mogą przynieść nam chwilowe uczucia zachwytu i radości. Ale czy naprawdę przyniosą nam głębsze uczucia szczęścia i satysfakcji z naszego życia — poczucie, że nasze życie jest, ostatecznie, znaczące?

Psycholog Roy Baumeister i jego współpracownicy próbowali rozróżnić życie pełne szczęścia od życia pełnego sensu. Według ich definicji szczęście jest pozytywnym uczuciem lub emocją. Mówimy, że jesteśmy szczęśliwi, gdy wszystko idzie nam dobrze, gdy odczuwamy więcej pozytywnych emocji niż negatywnych, gdy czujemy się zadowoleni ze swojego życia. Okres szczęścia jest zazwyczaj krótki: dobry dzień, znakomity semestr, wspaniały rok. Ślub może przynieść nam szczęście w jednej chwili lub weekendzie, na przykład, ze względu na zabawę i miłość, dobre jedzenie, dobrą muzykę i dobre towarzystwo.

Ale ślub może również nadać sens naszemu życiu. Sens jest czymś więcej niż bilansem między pozytywnymi i negatywnymi uczuciami, jest symboliczną wartością danej aktywności lub sytuacji; jest naszą wiarą w to, co się dzieje. Nasze śluby są znaczące, ponieważ reprezentują dożywotnie zobowiązanie do miłości i odżywiania kogoś innego w dobrych i złych chwilach, chorobie i zdrowiu, szczęściu i smutku. Ramy czasowe sensu są znacznie dłuższe niż ramy czasowe szczęścia — zazwyczaj coś jest znaczące w kontekście etapu życia lub całego życia.

Rzeczy naprawdę robią się interesujące, gdy zaczynamy rozważać życie, które jest znaczące, ale nieszczęśliwe, i życie, które jest szczęśliwe, ale nieznaczące. Chociaż tylko niewielki procent ludzi doświadcza jednego bez drugiego (zwykle sens i szczęście zachodzą na siebie), badanie Baumeistera i jego współpracowników wykazało, że życie niektórych ludzi jest pełne szczęścia, ale ma mało sensu: Ci ludzie mają tendencję do dobrego samopoczucia, przynajmniej przez ograniczony czas. Konflikty z innymi są rzadkie, podobnie jak przeciwności losu. Nie martwią się o wiele. Mają tendencję do zdobywania tego, czego chcą w życiu, ale dają niewiele, jeśli w ogóle, innym. Nie myślą wiele o przeszłości ani przyszłości i nie mają tendencji do głębokiego myślenia. Często są, jak zauważają badacze, „płytcy”, „samolubni” i „egoistyczni”. Być może niektórzy ludzie wybraliby ten stan, ale ponieważ żadne życie nie jest wolne od przeciwności losu — większość trudności i bólu życiowego nie jest pod naszą kontrolą — szczęśliwe życie bez sensu nie będzie trwać.

Natomiast podczas gdy niektórzy ludzie prowadzący głęboko znaczące życie mogą, w dowolnym momencie, być bardzo nieszczęśliwi, nieszczęście zwykle nie trwa w obecności sensu. Pomyśl o Martinie Lutherze Kingu Jr., Nelsonie Mandeli lub Ghandim jako więźniach, prawdopodobnie w najlepszym razie w skrajnym dyskomfortu, a w najgorszym w głębokim bólu fizycznym i psychicznym. Naukowcy z pewnością nie uznaliby ich życia za szczęśliwe: ich bilans pozytywnych i negatywnych emocji prawdopodobnie przeważyłby nad negatywnymi. Ich zadowolenie z życia? Prawdopodobnie żadne.

Ale wielcy ludzie jasno dają do zrozumienia, że ​​bez względu na to, jak nieprzyjemne może być ich życie w danym momencie, ich przekonania na temat ich sytuacji nadają ich życiu głębokie znaczenie. Kiedy badacze patrzą na nieszczęśliwych ludzi, którzy prowadzą sensowne życie, zauważają, że często przytrafiają im się złe rzeczy. Nieszczęśliwi, ale spełnieni ludzie mają tendencję do głębokiego myślenia i spędzają dużo czasu na rozmyślaniu o swoich zmaganiach, stresach i wyzwaniach.

Przekonujące badania wskazują, że dążenie do szczęścia — gdy nasza definicja szczęścia jest synonimem przyjemności i łatwej gratyfikacji — ostatecznie nie przyniesie nam głębszego poczucia spełnienia; nie pozwoli nam żyć w naszym słodkim miejscu . Chociaż twierdzimy, że „dążenie do szczęścia” jest naszym niezbywalnym prawem i głównym motorem napędowym rasy ludzkiej, my, ludzie, lepiej radzimy sobie dążąc do spełnienia i sensu — tworząc życie, które generuje poczucie, że jesteśmy ważni.

A jak to robimy? Jak dokładnie dążymy do sensu, a nie szczęścia? Nawiązujemy połączenie z czymś większym niż my sami; oddajemy siebie innym.

Na szczęście szczęście zwykle podąża za znaczeniem. Sensowne działania generują pozytywne emocje i pogłębiają więzi społeczne, co zwiększa nasze zadowolenie z życia. Rzeczywiście, wiele badań pokazuje niezaprzeczalny związek między szczęściem a hojnością; najszczęśliwsi ludzie mają również tendencję do bycia najbardziej altruistycznymi.

Kiedy pomagamy innym w znaczący sposób, na przykład, prawdopodobnie poczujemy współczucie i miłość. Często czujemy również wdzięczność za naszą własną sytuację, a może nawet dumę z naszej zdolności do pomagania. Być może najważniejsze jest to, że nasze więzi z tymi, którym pomagamy, stają się silniejsze, a silne więzi społeczne są najlepszym prognostykiem szczęścia, jakie mamy.

Ostatecznie, sposobem na radosne życie nie jest dążenie do szczęścia dla siebie, ale dążenie do szczęścia dla innych. Dobre życie nie polega na zdobywaniu tego, czego chcemy; polega na posiadaniu tego, co jest potrzebne, aby dawać innym.

W tym okresie świątecznym i w nadchodzącym Nowym Roku, co możesz zrobić, aby przynieść radość innym? Dąż do tego, a szczęście przyjdzie samo.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

2 PAST RESPONSES

User avatar
Carolyn1520 Feb 5, 2015

When sadness or depression creeps in, make the sometimes extremely difficult effort it takes to get out of bed , leave the house and go help someone who needs it. Volunteer. It's the best med in the world and if you make it a habit it's effects are cumulative.

User avatar
joebarrett Feb 5, 2015

I had the change of heart. I left the race to save an island in the Niagara River. It led to so much more than I thought possible. If you Google "Joe Barrett ice boom" you will get the story. It really is a better path. Not easy but rewarding in a way we were meant to feel.