Frank : W świecie buddyjskim często rzucamy tym słowem. Myślimy o cierpieniu jako o czymś wielkim, co przydarzyło się komuś innemu, jak uchodźcy uciekający z Syrii lub dzieci głodujące w afrykańskim kraju. Cierpienie to po prostu nasz związek z życiem. Cierpienie to kupno iPhone'a, a nowy model zostanie ogłoszony w przyszłym tygodniu lub zakochanie się w kimś i lepsze poznanie go. Wszystkie te rzeczy są cierpieniem. To nasz związek z warunkami. Jednym ze sposobów mówienia o cierpieniu jest to, że mamy różne rodzaje związków z życiem. Jednym ze sposobów, w jaki cierpimy, jest to, że żądamy, aby życie było inne niż jest. To nieugaszone pragnienie, aby rzeczy były inne niż są, więc cokolwiek jest tutaj, nie wystarcza. Jest też przeciwieństwo tego, czyli rodzaj awersji do życia takiego, jakie jest — nie podoba nam się sposób, w jaki rzeczy są, więc robimy sobie wroga ze wszystkiego i wszystkich. Pozostajemy w tym nieustannym cyklu cierpienia. Trzecią jest ignorancja i jest to jej największa forma. Ignorancja to brak rzeczywistego zrozumienia, jakie jest życie, dlatego ciągle się potykam i wpadam w ten sam dół.
Pavi Mehta : Słuchanie, jak opowiadasz o pracy, którą wykonałaś w bardzo konkretnej dziedzinie życia, wydaje się mieć zastosowanie do niemal każdego wymiaru. Jestem pewna, że twoja książka dotarła do najróżniejszych odbiorców. Czy zaskoczyły cię jakieś nieoczekiwane zakątki, które były podatne?
Frank : Muszę przyznać, że muszę oddać sprawiedliwość mojej żonie, bo to ona dostrzegła, że istnieje całe grono osób, które mogłyby skorzystać z mądrości, której uczymy się przy łóżku umierającego.
Wygłosiłem przemówienie na programie o nazwie „The Long Now” w San Francisco, stworzonym przez Stewarta Branda, futurologa. Zwykle jest to program dla ludzi, którzy myślą w kategoriach trendów – trendów 10 000 lat. Publiczność to zazwyczaj ludzie, którzy przychodzą na swoich laptopach i iPadach. Naprawdę ciekawie było zobaczyć, jak wszyscy zamykają laptopy i odkładają iPady. Byli zafascynowani, ponieważ temat był tak ekscytujący. Śmierć przecina wszystkie nasze pretensje i pokazuje nam, co naprawdę się liczy. Nie musimy czekać, aż umrzemy, aby nauczyć się lekcji, których może nas nauczyć śmierć. Dlatego napisałem tę książkę! Jest o tym, czego uczymy się umierając, co może pomóc nam żyć życiem pełnym znaczenia i uczciwości, szczęśliwszym życiem.
Pavi : Wspaniale! Mam więcej pytań, ale pójdę do osoby dzwoniącej w naszej kolejce.
Kozo : Cześć, tu Kozo z Cupertino. I bardzo dziękuję za tę rozmowę i pięć zaproszeń, Frank. Chciałem zadać ci pytanie o jedno z zaproszeń – witanie wszystkiego i niczemu się nie sprzeciwianie – ale z innej perspektywy. Wiem, że wiele z tego dotyczy osób umierających i zastanawiam się, czy kiedykolwiek widziałeś to na odwrót – kiedy ludzie umierający prawie się poddają. Myślę o niektórych historiach, które słyszałem, o osobie będącej w związku małżeńskim, której małżonek zmarł, a w ciągu 5 miesięcy ona również nie żyje, mimo że była całkowicie zdrowa przed śmiercią małżonka. Zastanawiam się, czy doświadczyłeś czegoś takiego lub masz jakieś przemyślenia na ten temat?
Frank : Piękne pytanie, Kozo, i dziękuję za poruszenie go. Myślę, że ta ostatnia część, o której wspomniałeś, jest naprawdę powszechnym zjawiskiem. Wiesz, częściowo jest to również wynikiem faktu, że zazwyczaj ciężko pracują, aby się nimi opiekować, często poświęcając własne zdrowie w tym procesie. Istnieje wiele czynników, które prowadzą do takiego wyniku.
Jednak wiemy, że są ludzie, którzy widzą śmierć jako najlepsze rozwiązanie swoich problemów. Życie stało się dla nich rozpaczliwe i nie do przeżycia pod wieloma względami, więc widzą śmierć jako sposób na doprowadzenie całego cierpienia do jakiegoś rodzaju zamknięcia. Nie jestem pewien, czy możemy obiecać ludziom, że śmierć zakończy całe nasze cierpienie.
W naszym hospicjum była pewna starsza Włoszka i kiedykolwiek ją pytałeś: „Jak się dzisiaj czujesz?”, odpowiadała: „Och, po prostu chcę umrzeć”. Mieliśmy powtarzający się żart w hospicjum i powiedziałem: „Cóż, nie traktujesz jej poważnie!” Więc poszedłem i zapytałem ją: „Jak się dzisiaj czujesz, Grace?”. Odpowiedziała: „Och, po prostu chcę umrzeć”. Powiedziałem: „Grace, co sprawia, że myślisz, że śmierć byłaby taka dobra?”. To było pytanie sprzeczne z intuicją. Grace powiedziała: „Cóż, przynajmniej się wydostanę”. A ja zapytałem: „Z czego się wydostanę, Grace?”.
Grace była oddaną żoną swojego męża, który był kierowcą ciężarówki. Codziennie rozkładała jego ubrania, płaciła rachunki, przygotowywała wszystkie posiłki, a kiedy była chora, nie mogła sobie wyobrazić, że on mógłby się nią zaopiekować, ani jej córka. Była dawcą, więc przyszła do szpitala, spodziewając się, że szybko umrze. Wiem tylko, że kilka dni później Grace wróciła do domu i żyła pod opieką męża i córki przez kolejne sześć miesięcy i zmarła w komfortowych warunkach.
Myślę, że czasami bardzo przydatne jest zadawanie pytań innym, aby dać im znać, jak bardzo zależy nam na ich obecności, i jak naprawdę docenić ogromną moc uzdrawiającą ludzkiej obecności. Czuję, że masz podobne odczucia, Kozo.
Kozo : Dziękuję.
Pavi : Frank, czuję, że praca, którą wykonujesz, ujawnia sposoby, w jakie możemy blefować przed samymi sobą, jeśli chodzi o to, jak służymy, a służenie przy czyimś łożu śmierci wymaga pewnego rodzaju autentyczności. Czego służba w ten sposób nauczyła cię o prawdziwej służbie?
Frank : To świetne pytanie. Na początku byłem zbyt gorliwy, myślałem, że wiem, co jest dobre dla wszystkich. Kilka lat temu miałem zawał serca, kiedy prowadziłem rekolekcje dla lekarzy i pielęgniarek, i to było naprawdę świetne nauczanie. To było pokorne i naprawdę zobaczyłem, jak to jest być po drugiej stronie ulicy. Jedną z rzeczy, których nauczyłem się w trakcie mojej pracy, jest wartość pokory. Drugą było zobaczenie siebie w drugiej osobie, i nie mam na myśli jakiejś psychologicznej projekcji. Mam na myśli naprawdę zobaczenie mojej własnej matki w tej kobiecie, Grace, o której mówiłem, i zobaczenie siebie w niej. To fundamentalnie zmienia sposób, w jaki służę. Dla mnie służba zawsze była obopólną korzyścią. Dla mnie prawdziwa służba to rozpoznanie wzajemności tego doświadczenia.
W Zen Center odbywa się ceremonia, którą nazywają ceremonią górskiego siedzenia, kiedy instalowany jest nowy Opat, a uczniowie wychodzą i zadają pozornie bojowe pytania, aby sprawdzić zdolność do przewodzenia społeczności ze współczuciem. Podczas jednej ceremonii przyszedł uczeń i zapytał: „Czego praktyka duchowa może mnie nauczyć o trosce o innych?” Opat odpowiedział w bardzo zenowski sposób: „Czego inni? Dbaj o siebie”. Uczeń odpowiedział: „Jak to zrobić? Jak dbać o siebie?” A Opat powiedział: „Cóż, oczywiście – służ innym ludziom”. Innymi słowy: jesteśmy w tej samej łodzi.
Pavi : Przypomina mi to cytat Dalajlamy: „Bądź samolubny. Bądź hojny”. Przechodzę do naszego następnego rozmówcy.
Alyssa : Cześć, tu Alyssa z Seattle i chcę ci podziękować. To była absolutnie niesamowita rozmowa. Mam dwa pytania. Kiedy mówiłaś o zakończeniach, powiedziałaś, że sposób, w jaki kształtujesz i radzisz sobie z zakończeniami, jest tym, jak możesz kształtować i traktować nowe początki. Zastanawiałam się, czy mogłabyś bardziej szczegółowo wyjaśnić, co miałaś na myśli.Frank : Sposób, w jaki kończymy jedno doświadczenie, kształtuje to, gdzie zaczyna się następne. Na przykład, pokłóciłeś się z partnerem lub najlepszym przyjacielem i musisz wejść w inną sytuację. To, co nie zostało rozwiązane, jest z tobą; przenosisz to do następnej chwili. Kiedy jestem w szpitalu i przechodzę z jednej sali pacjenta do drugiej, muszę upewnić się, że przyniosę honorowe zakończenie z pacjentem w sali, nawet jeśli jest w śpiączce. Następnie muszę świadomie wejść do następnej sali. Mam taki głupi nawyk, kiedy wchodzę do sali pacjenta, patrzę, gdzie są zawiasy w drzwiach. Jeśli są po prawej stronie, wchodzę prawą nogą. To sposób, w jaki wchodzę do sali świadomie – rozpoznając, że przekraczam próg do nowego świata. Teraz nie zawsze możemy to w pełni ukończyć, więc musimy sobie obiecać, że wrócimy do tego później. Teraz jestem zły lub zdenerwowany, ale wrócę do tego później. To nie jest podział na części – to obietnica.
Alyssa : Tak -- muszę się przeprowadzić i myślę o tym, jak się zachowuję, kiedy się przeprowadzam i jadę w nowe miejsce. To zmieniło moją perspektywę i sposób, w jaki sobie z tym radzę. Może wybieram coś w rodzaju otwartości, po prostu bycie otwartą i posiadanie takiego postrzegania.
Frank : Jasne!
Alyssa : Inne pytanie, które miałam, brzmiało - wydaje mi się, że słyszę, że przez cały czas jest to niesamowite - nie wiem, czy to twój dar - ale posiadanie w swojej historii właściwych pytań i działań. Wiele z tego wydaje się, że masz tę niesamowitą umiejętność dzięki swojemu doświadczeniu, ale w twoich historiach zastanawiałam się, czy wiele z tego pochodzi, nie od ciebie?
Frank : To bardzo dobry sposób, żeby to powiedzieć. Myślę, że wiesz, kiedy jesteśmy obecni, a obecni oznaczają przede wszystkim, że jestem tutaj, jestem dostępny, mój umysł nie jest rozproszony. Obecność to inny sposób na pełnię umysłu i ma w sobie namacalną jakość. Większość z nas miała takie doświadczenia i dostrajamy się i rozumiemy pewnego rodzaju wewnętrznego przewodnika. To wewnętrzne przewodnictwo pochodzi od jakichś archaniołów i może to być czyjeś przekonanie. W moim przypadku wydaje się, że jest to wrodzona ludzka cecha, która pojawia się w odpowiedzi na sytuację. Ciekawość pojawia się jako rodzaj przewodnictwa; wesołość pojawia się jako rodzaj przewodnictwa. Są to podstawowe ludzkie cechy, które wszyscy mamy w sobie. Wyzwaniem jest, aby być wystarczająco cichym, aby móc słuchać, aby nie być tak przepełnionym naszą wiedzą, że tak naprawdę nie dostrajamy się lub nie słuchamy tego, co się wyłania. To może być realną korzyścią w danej sytuacji. Czuję, że jesteś w stanie to zrobić. Wycisz się, wyciszysz, a potem zobaczysz, co możesz intuicyjnie wiedzieć dzięki temu cudownemu szóstemu zmysłowi intuicji.
Pavi : Frank, słuchając ciebie i myśląc o historiach i doświadczeniach, których byłeś świadkiem, przychodzi mi na myśl, jak pracujesz z tym wszystkim w taki sposób, że cię to nie obciąża. Czy to honorowe zamknięcie, którego doświadczasz w swojej praktyce, pozwala ci nie być sparaliżowanym.
Frank : Czasami się gubię i to jest po prostu ludzkie. Gubimy się i przytłaczamy. Dajemy się ponieść smutkowi lub żalowi i myślę, że rozpoznanie tego, gdy jestem z kimś, kto cierpi, pozwala mi spojrzeć na mój własny strach. Patrzę na swój własny żal cały czas, więc nie jest tak, że jestem tam w stu procentach z nimi. Tak naprawdę zachowuję procent swojej uwagi na swoim własnym doświadczeniu. Po drugie, muszę wykonywać praktyki, które mogą pomóc mi zachować równowagę. W środku epidemii AIDS, czasami wiedziałem, że dwadzieścia, trzydzieści osób zmarło w ciągu tygodnia. To było ogromne źródło żalu w moim życiu.
Robiłem trzy rzeczy, żeby sobie poradzić. Po pierwsze, wracałem do swojej poduszki medytacyjnej, żeby ustabilizować to doświadczenie i nabrać perspektywy. Po drugie, odwiedzałem masażystę raz w tygodniu, a on był naprawdę świetnym facetem. Wchodziłem do jego gabinetu, kładłem się na stole, a on mówił: „Gdzie mam dzisiaj dotknąć, Frank?”. Wskazywałem na swoje ramię. Kładł rękę na moim ramieniu, a ja po prostu płakałem przez około godzinę. Wstawałem od stołu i mówiłem: „do zobaczenia za tydzień”. Prawie nigdy nie rozmawialiśmy. Po prostu potrzebowałem tego relacyjnego dotyku, żeby pomóc mi nawiązać kontakt i poczuć się swobodnie wyrażając smutek, który był w moim życiu.
Trzecią rzeczą, którą robiłam, było odwiedzanie oddziału położniczego z kilkoma moimi przyjaciółmi, gdzie były dzieci urodzone przez uzależnione matki. Te dzieci trzeba było trzymać na rękach, więc zanim wracałam do domu do moich własnych dzieci, szłam do szpitala i trzymałam te dzieci na rękach. Po prostu zostawałam tam z kochającą obecnością, aby je uspokoić, żeby mogły spać. Było coś w tej czułości i umiejętności pielęgnowania małych dzieci. To bardzo mi pomogło w pracy z cierpieniem. Te praktyki były dla mnie niezbędne w tej pracy, aby zachować równowagę i pozostać ludźmi, a nie stać się technikiem.
Ludzie robią to wszędzie, a my mówimy o problemach zdrowotnych, ale kurczę, chciałbym móc podzielić się z wami historiami o pielęgniarkach, opiekunach domowych, lekarzach i pracownikach socjalnych, którzy robią niezwykłe rzeczy wykraczające poza zakres ich pracy. Pewnego razu byłem świadkiem, jak asystent pielęgniarki wykonywał ciężką pracę. Po kodzie niebieskim jego zadaniem było posprzątanie pokoju. Pacjentka nadal tam była, więc podszedł do niej, pochylił się i powiedział: „Umarłaś, a ja z szacunkiem zmyję cały kurz i zamieszanie i wykąpię jej ciało”. Musimy wiedzieć, że ta podstawowa dobroć istnieje.
Pavi : W naszej społeczności jest wiele osób, które pracują z młodzieżą i dziećmi z grup ryzyka, które przeżywają różnego rodzaju traumy. Jako osoba, która przeżyła trudną młodość, zastanawiam się, czy masz dla nich jakieś słowa lub wskazówki.
Frank : Złożoność traumy, przez którą przechodzą dzieci zagrożone w dzisiejszych czasach, jest druzgocąca. To oszałamiające, że ludzie wciąż mogą chodzić, ale ja mówię tylko o tym, co mi pomogło. Po prostu kochaj ich, dopóki nie będą mogli znów pokochać samych siebie. Ludzie mnie kochali i pokazali mi, że można kochać siebie, więc pożyczyłem ich miłość.
Pavi : Wspomniałeś, że proces umierania nie jest procesem medycznym i wykonuje swoją własną pracę, tak jak proces narodzin. Czy możesz powiedzieć o tym trochę więcej?
Frank : Traktujemy umieranie w tym kraju i w wielu innych krajach tak, jakby było po prostu zdarzeniem medycznym, a jest czymś o wiele więcej. Jest o wiele głębsze i nie ma jednego modelu, który byłby wystarczająco duży, aby objąć wszystko, co dzieje się w momencie umierania. Umieranie jest o wiele bardziej związane z naszym związkiem poprzez miłość do cierpienia, doświadczenia samej śmierci z Bogiem lub jakimkolwiek obrazem ostatecznej dobroci, który mamy. Praca bycia ze śmiercią polega na dbaniu o te relacje, a pierwszą cechą, której potrzebujemy w tej relacji, jest mistrzostwo. Musimy wiedzieć, co robimy. Chcę mieć przy sobie lekarza i pielęgniarkę, którzy będą w stanie poradzić sobie z moim bólem i kontrolować moje objawy. Potrzebuję tego, ale to nie wystarczy.
Potrzebuję kogoś, kto będzie czuł się komfortowo w duchu sensu, aby pomóc mi odkryć, jaki jest cel i wartość mojego życia. Ufamy i wiemy, że istnieją pewne warunki w procesie umierania, które sprzyjają nam obudzeniu się do naszego życia. To pozbawia nas wszystkich tożsamości, a następnie możemy zrobić coś o wiele bardziej istotnego w naszym życiu, coś o wiele bardziej fundamentalnego, prawdziwego i realnego. Umieranie pokazuje nam, że mamy pełne, bogate życie i znów, miejmy nadzieję, wkraczamy w nasze pełne serca.
Pavi : Jakie głębokie przypomnienie i inspiracja na zakończenie. Mamy jeszcze jedno ostatnie pytanie, które zadajemy wszystkim naszym gościom, a mianowicie, w jaki sposób my, jako rozszerzona społeczność ServiceSpace Awakin Call, możemy wam służyć w tym, co robicie?
Frank : Służ mi! Umieranie jest zwykłym doświadczeniem, z którego nikt z nas nie wychodzi żywy. Zwróćmy się ku niemu, usiądźmy przy nim, napijmy się z nim herbaty i poznajmy je naprawdę dobrze. Są muzea, w których wiszą wspaniałe obrazy, w których bez przerwy opowiadamy o wielkich artystach. Chcemy, aby w naszych społecznościach były takie miejsca, do których ludzie przychodzą, aby umrzeć, a kiedy do nich przychodzimy, mówimy: „proszę, powiedzcie nam, jak mamy żyć”. Jest tak wiele osób mieszkających w domach opieki i ośrodkach opieki, które są zupełnie same. Idź do jednego z nich, usiądź obok kogoś na chwilę i popatrz z nim przez okno.
Osobiście bardzo miło, że wspomniałeś o tej książce, „The Five Invitations” – kup ją. Nie potrzebuję pieniędzy, ale kup ją, przeczytaj, podziel się nią ze znajomymi. Zbierz grupę ludzi i porozmawiajcie o niej. Jeśli wejdziesz na naszą stronę internetową, znajdziesz tam poradnik, jak założyć grupę czytelniczą. Napisałem ją, aby pomóc ludziom w pełni wejść w swoje życie.
Pavi : Zdecydowanie wyślemy linki do strony internetowej i zdobędziemy zasoby, o których wspomniałeś, wszystkim osobom biorącym udział w tej rozmowie. Zanim zakończę minutą wdzięczności, chciałam powiedzieć, że czułam, że rozmawiając z tobą, nie rozmawiam tylko z tobą. Czułam, że duch wszystkich osób, którym pomogłeś w przejściu, wszystkich pracowników opieki, z którymi pracowałeś, twojej żony, która zachęciła cię do napisania książki i przekazania tych wiadomości światu, był z nami. Dziękuję, że wciągnąłeś ich wszystkich do tej rozmowy i wzbogaciłeś nasze życie dzięki swojej hojności, Frank.
Frank : Oni są moimi prawdziwymi nauczycielami.

COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION
5 PAST RESPONSES
Inspiring article.Thanks a lot
My small and intimate book group has been reading the book and everyone is enjoying the gifts of this author immensely! I will be reading this again and again! I also work in Hospice and this book has inspired me deeply in many ways.
Really great interview. I've learned a lot about death by loving and watching my pets live and die. I lost two sixteen year old dogs who had to be put to sleep and I found myself feeling guilty over doing it and guilty over waiting so long. But their emotions are so much like ours in their desire to be with their loved ones and they keep living right up until the last moment.
A beautiful conversation, true lessons for life (and death). "Don´t wait", "step into life with both feet". What a peaceful and active statement. Very grateful for this conversation. Thank you.
As a "Christian Buddhist" (a contemplative), I appreciate the love of this discussion. Timely after witnessing the passing (walk on) of my 94yr old mother-in-law. Peace, shalom even. }:- ❤️