Back to Stories

Pewnego piątkowego Poranka zdarzyło Mi się włączyć Poranny Program Forum

ograniczenia dają nam siłę. To jak izometria. Gdybym nie ustalił harmonogramu realizacji filmu, mógłbym nadal kręcić Koyaanisqatsi . Więc myślę, że możemy być kimkolwiek wierzymy, że możemy być. Nie musimy być modelami tego, co oferuje nam lewica, prawica, społeczeństwo. Mamy zdolność bycia wyjątkowymi, ponieważ oryginalność jest tym, kim jest każdy z nas. To jest nasze powołanie.

RW: Gdybyś przyjrzał się uważnie, to musiałoby być tak, że każdy ma takie doświadczenie, po prostu poetyckie doświadczenie bycia tutaj, na świecie, na które mamy słaby język, ale które jest odczuwane jako cudowny fakt życia, tajemnica i cud życia. I nie mamy kultury, która to uznaje lub wspiera. Więc to się gubi, a ludzie muszą zarabiać na życie. Poddają się masowym sposobom życia i zapominają. Czy o tym mówisz?

GR: Tak. Ponieważ nikt nie uczy cię, jak być jednostką. Edukacja mogłaby być o wiele bardziej dynamiczna i interesująca. Powinna być czymś, gdzie ludzie mogliby tworzyć rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziano ani nie słyszano. Jesteśmy tutaj jako twórcy. Jesteśmy naprawdę narzędziami, homo faber , a także homo sapiens . Stajemy się tym, co robimy.

RW: Teraz pozwól, że zapytam cię o filmy. Jesteś reżyserem i scenarzystą. Czy miałeś jakieś szczególne wizje? Czy miałeś kamerę? Czy…

GR: Nie. Nie robię nic takiego.

RW: Jak pojawiła się u Ciebie ta wizja?

GR: Pracując z gangami ulicznymi. Pracowałem z gangami ulicznymi przez nieco ponad dziesięć lat. Zrozumiałem, że jeśli powiesz dzieciakowi, że jest [śmieciem], stanie się [śmieciem]. Jeśli powiesz dzieciakowi, że jest świetny, większość z nich stanie się świetnych. Jeśli dasz im trochę miłości, jeśli zaoferujesz im inną strukturę, w której mogą się odnaleźć, jeśli poprosisz ich, aby dawali, a nie otrzymywali, jeśli poprosisz ich, aby byli bohaterami, zasadniczo wszystko jest możliwe!

Doświadczyłem tego pracując z gangami ulicznymi, ludźmi, na których inni wyrzucili książkę — ich rodziny, system szkolny, system sądowy. Byli to ludzie, którzy byli na ulicy, pachucos — ludzie, którzy zmierzali do pinta , więzienia. Zdałem sobie sprawę, że większość z nich była fantastyczna. Oczywiście, jest kilka osób, które są pokręcone, psychotyczne, jeśli chcesz, lub które mają patologię społeczną. Większość ludzi po prostu nie miała szans, a jeśli dasz ludziom szansę, możliwości są nieograniczone. Ale po tak długiej pracy w gangach wypaliłem się, poważnie. Musiałem odejść. Zdałem sobie sprawę, że kręcę się w kółko. To był niekończący się cykl ubóstwa, który to generuje.

Więc chciałem mówić o tym stanie, wybaczcie mi, w sposób metafizyczny, duchowy, w sposób obejmujący politykę, ponieważ zaczynałem jako aktywista, ultralewicowiec, jeśli chcecie. Ale zdałem sobie sprawę, że większość z tego była skierowana na to, kto kontroluje społeczeństwo, a nie na strukturę społeczeństwa, i to mnie bardzo mało interesowało. To zmotywowało mnie do tworzenia filmów i było to dla mnie przerażające, ponieważ było to coś, czego nigdy nie robiłem.

Ale wiedziałem, że film jest jak nowa religia. Siedzę w kawiarniach i o czym ludzie rozmawiają? Połowę czasu o filmach! Filmy są w myślach każdego, ale filmy wyrywają cię z życia, zamiast cię do niego wprowadzać. To forma rozrywki. Teraz możemy bawić się na śmierć, nic nie robiąc. Pomyślałem, no proszę, wszyscy tak robią. Gdybym tylko mógł zrobić film, film, który mam w sobie. Nie było to określone w klarowności każdego ujęcia, ale wiedziałem na przykład, że chcę pokazać świat jako żywą istotę, jako coś żywego z własną siłą życiową.

Na początku lat 60. miałem szczęście zobaczyć film Luisa Bunuela Los Olvidados (Zapomniani). Brat Alexis Gonzales przyniósł mi go i powiedział: „Godfrey, naprawdę powinieneś to sprawdzić, jeśli chodzi o to, co robisz. To cię rozwali”. Powiedziałem, OK, i obejrzałem. Pokazałem go kilku członkom gangu ulicznego, z którym pracowałem, kilku młodym mężczyznom i kobietom, i stało się to dla nas wszystkich duchowym doświadczeniem. Wzruszyło nas, a nie bawiło. Więc ten film, myślę, że widziałem go dwieście razy. Stał się naszym rytuałem. Wszyscy oglądaliśmy go wiele razy. To mnie zmotywowało. Jako młody brat nie oglądasz filmów, żadnych hollywoodzkich filmów. Pani z Lourdes , może co cztery miesiące lub coś koło tego. Ale obejrzenie filmu Bunuela było jak szok z nieba lub piorun! Wstrząsnęło mną do głębi.

RW: Ile miałeś lat?

GR: Miałem dwadzieścia trzy lata, kiedy zobaczyłem to po raz pierwszy. Zacząłem pracować z gangami, kiedy miałem dwadzieścia jeden lat.

RW: Kiedy obejrzałem Last Year at Marienbad, to było tak. Miałem jakieś siedemnaście lat i to było objawienie. Twoja historia przypomina mi, jak wielki wpływ może mieć na kogoś film.

GR: To było tak silne. Nigdy nie utożsamiałem się z terminem „sztuka” lub „artysta”. Mieszkam w bardzo artystyczno-perwersyjnej społeczności, bardzo drogiej, Santa Fe, więc mam niemal odruchową reakcję na ten termin, chociaż wielu moich przyjaciół tworzy to, co nazywamy sztuką. Poczułem ten szok i podziw, jeśli w ogóle ma to miejsce, to w sferze sztuki. Sztuka, podobnie jak religia, zwiastuje boskość. Zwiastuje inspirację. Jest tworzona nie dla siebie, ale po to, aby łączyć się, komunikować z innymi ludźmi. Poczułem to w filmie Buñuela. Poczułem się poruszony przez tego człowieka, choć za pośrednictwem medium technologii.

RW: Niedawno usłyszałem pewne stwierdzenie odnoszące się do sztuki, które bardzo mi się spodobało, mianowicie, że sztuką najwyższego poziomu jest pojmowanie prawdy poprzez uczucia.

GR: Och, pięknie! To właśnie próbowałem powiedzieć wcześniej. Jeśli czegoś nie czujesz, nie możesz tego wyrazić słowami. Proszę, nie przypisuję sobie zasług, ale dorastałem jako osoba wrażliwa, a mogę powiedzieć, że również dość głupia. Mieszkałem w Nowym Orleanie, gdzie rasizm był stylem życia. Nadal nim jest. Nigdy nie mogłem tego zrozumieć — dzieciaki dorastające z dowcipami o „czarnuchu”. Kocham moją rodzinę, proszę, zrozumcie mnie, ale dorastałem w rasistowskiej rodzinie. I przynajmniej w moim umyśle nie mogłem tego zrozumieć. O co w tym wszystkim chodzi? Siedzimy w kościele, a wszyscy ci piękni ludzie muszą siedzieć na ławce z tyłu! Albo muszą siedzieć z tyłu tramwaju. Nigdy nie mogłem tego pojąć i gdybym nie miał czelności lub nieostrożności, żeby opuścić dom w wieku trzynastu, czternastu lat, nigdy bym się z tego nie wydostał. Musisz wyjść ze swojego świata, aby mieć szansę nie stać się kopią świata, w którym żyjesz. Więc dla mnie było to wspaniałe zrządzenie losu, że nie wiedząc, co robię, wyszedłem z życia i wszedłem w zupełnie inny świat.

RW: Do zakonu monastycznego.

GR: To nie był zakon monastyczny. Byłem we wspólnocie religijnej, tak zwanym zakonie apostolskim, który nie tylko prowadził życie religijne, ale także miał pracę do wykonania w świecie. W naszym przypadku chodziło o bezpłatne nauczanie biednych. Bracia Chrześcijańscy. Kiedy tam wstąpiłem, był to dość ścisły zakon.

RW: Tylko żeby jeszcze raz powtórzyć. Powiedziałeś, że wizja zrobienia tego filmu zrodziła się podczas pracy z gangami ulicznymi. Potem opisałeś oglądanie Los Olvidados raz po raz. Więc wnioskuję, że coś w tym sprawiło, że uznałeś ten film za sposób realizacji.

GR: Poczułem, że to coś, czego mogę się chwycić, ponieważ bardzo mnie to poruszyło. Nigdy nie interesowała mnie kariera filmowa. Dokonałem taktycznego wyboru filmu. Nie chcę mieć do czynienia z kamerami ani maszynami do edycji. Zajmuję się sferą uczuć i staram się dać im głos.

RW: Czy Twoim pomysłem na filmy było pozbycie się pierwszego planu – historii, wątku, aktorów – który zawsze był najważniejszy, i skoncentrowanie się wyłącznie na tle?

GR: Och, tak. To wszystko mój pomysł, a także to, że będzie to wizerunek i muzyka. O to mi chodzi. To są rzeczy, które robię. Mam na myśli, że kiedy ogłosiłem mojej ekipie, że Phillip Glass jest kompozytorem, którego absolutnie chcę, nie było nikogo w grupie, kto uważałby to za dobry pomysł. Uważali, że jest mistrzem złamanej igły. Nie wymienię tych ludzi, ponieważ są moimi najdroższymi przyjaciółmi. Powiedzieli: „Ale Godfrey, Phillip Glass, to po prostu powtarzalne rzeczy. Moglibyście mieć Beethovena, Mozarta, Chopina — Wielkich Wszech Czasów! A ja powiedziałem, no cóż, nie znam tych facetów i oni nie żyją. I po prostu kocham muzykę Phillipa! Porusza mnie. Powiedziałem, że on mógłby napisać oryginalną kompozycję i że mógłbym z nim porozmawiać! On wpadł na inspirację i to było podstawą naszej współpracy. Kiedy film został ukończony, nie było nikogo w ekipie, kto myślałby, że film kiedykolwiek zostanie ujrzany.

Kręciłem film w Venice w Kalifornii. Moi przyjaciele myśleli, że zwariowałem, pękałem ze śmiechu — siedem lat nad projektem, który nie miał szans na powodzenie. I przywiozłem go do Santa Fe, a jego pierwszy pokaz odbył się w naszym głównym kinie, Lensic. Przyszło dwa tysiące osób! Kino mieściło osiemset osób. Musieli zorganizować dodatkowe pokazy. I miejsce oszalało. Moja ekipa była taka szczęśliwa, a ja oczywiście też.

Zachowałem zaufanie do tego filmu. Wierzyłem w niego i wiedziałem, że musi być zrobiony z doskonałym poziomem techniki, jeśli ma mieć jakiekolwiek szanse na świecie. Byłem gotów podjąć sprzeczność polegającą na użyciu technologii do krytykowania technologii. To przyniosło mi wiele wczesnej krytyki. Wielu ludzi nie dało mi pieniędzy, ponieważ uważali to za hipokryzję.

RW: W twoim drugim filmie jest pewien konkretny obraz, który jest dla mnie prawdopodobnie najbardziej przejmującym obrazem, jaki kiedykolwiek widziałem w jakimkolwiek filmie. To mała dziewczynka prowadząca ten wielki wóz i bijąca tego konia. Skąd się to wzięło?

GR: Och, tak. Dostaję gęsiej skórki, gdy to mówisz, Richard. Pochodzi z Kairu. Ta mała dziewczynka jest członkiem koptyjskiej społeczności chrześcijańskiej, która jest mniejszością w Kairze i jest mocno dyskryminowana. Ci ludzie mieszkają na wysypisku w Kairze. Są niezwykle biedni. Wychodzą ze wysypiska około trzeciej lub czwartej rano, aby rozpocząć obchód miasta. Oczywiście, nie mają pojazdów mechanicznych. Dzieci w wieku ośmiu lat są tam już dorosłe. Muszą opiekować się rodzeństwem lub pracować. Ta konkretna dziewczynka była z ojcem. Wracali około drugiej po południu po tym, jak od czwartej rano zbierali śmieci.

Allen, jeden z producentów i asystent reżysera, pewnego dnia wrócił bardzo podekscytowany. Powiedział: „Ojej, Godfrey, widzieliśmy dziś to niesamowite wydarzenie. Nie mogliśmy tego zrobić, ale jeśli wrócimy tam jutro, jestem pewien, że możemy to zrobić!” I to właśnie mam na myśli, mówiąc o współpracy. Poszedł z Grahamem Berrym, ustawili się i złapali dzieciaka, który bił tego osła, bo rogi trąbiły wokół niego. Nie była okrutna; to było to, co musiała zrobić, żeby przejść na pobocze ruchu. Jej ojciec wyglądał na martwego, ale spał ze zmęczenia.

RW: Cóż, ten obraz w pewnym sensie podsumowuje dla mnie Powaqqatsi , myślę, że jest jakaś siła, która nas zjada w życiu. Nie chcę kończyć na tej nucie, ale nie wiem, co dalej.

GR: Nie, to bardzo przejmujący obraz. To coś w rodzaju blokady. Kiedy to zobaczyłem (kiedy kręciliśmy ten film, nosiliśmy ze sobą przenośne projektory i oglądaliśmy materiały dzienne raz w tygodniu), a kiedy wszyscy to zobaczyliśmy, niektórzy z nas byli po prostu wzruszeni do łez. To nas po prostu przygnębiło. Nie chodzi o to, że ma tylko jedno przesłanie. Ma rodzaj multiwersum możliwości. Przemawia do wielu osób.

Share this story:

COMMUNITY REFLECTIONS

4 PAST RESPONSES

User avatar
Kristin Pedemonti Oct 29, 2017

I remember seeing Koyaanisqatsi as a Junior in college and it never left my mind. Thank you for reminding us that there are so many possibilities in this world and we have choice to change our narrative at any time. This is the work I do as a Cause-Focused Storyteller, who currently serves part time at the World Bank as a Storytelling Consultant to serve them to tell a different story; to see the human beings behind their data. PS. It's working <3

User avatar
Patrick Watters Oct 25, 2017

And now . . . I must see these films.

User avatar
Ted Oct 25, 2017

There is another way of living. There has been another way of living. And it worked for millennia before us.

I have a limited view, having been raised in this culture. And that view does not allow me to see getting to another way of living without great turmoil, as we are now beginning to see. Perhaps that's just the way it is with us.

I am not an optimist, but I do have hope that we can make our way to another way of living...after. It will take work and wisdom. I hope we're up to it.

User avatar
Positively Oct 25, 2017

For the past 25 years, I've been a successful freelance travel writer. I also conduct writing workshops, teach memoir and travel writing at a local university, and coach writing clients. In college, I took only one English course, freshman 101. My degree is a BS in Animal Science. No one has asked to see that degree since my first job application many years ago. Follow your heart!