Pani Tippett: Kiedy się boisz i próbujesz to kontrolować.
Pan Sanford: … a potem się z tego wycofać, to naprawdę pozbawia wolności. I to świetna strategia krótkoterminowa. Tak właśnie zrobiłem, mając 13 lat. Wycofałem się z ciała, żeby to osiągnąć, ale to strategia krótkoterminowa. Wiele z procesu mojego życia to ponowne ucieleśnienie i pozwolenie – i otoczenie tego, co się dzieje, żebym mógł być częścią świata.
[Muzyka]
Pani Tippett: Na onbeing.org można pobrać cały mój nieedytowany wywiad z Matthewem Sanfordem. Można również obejrzeć nagranie naszej rozmowy w studiu. Można też samemu doświadczyć niektórych adaptacyjnych pozycji jogi Matthew Sanforda. Na naszej stronie internetowej zamieściliśmy fragment z jego płyty DVD „Beyond Disability”. Linki do niego i wielu innych materiałów znajdziesz tutaj. Ponownie, na onbeing.org.
Już wkrótce Matthew Sanford podzieli się swoimi złożonymi doświadczeniami na temat połączenia umysłu i ciała oraz związku między naszymi ciałami a współczuciem.
Nazywam się Krista Tippett. Ten program pochodzi od APM, American Public Media.
[Ogłoszenia]
Pani Tippett: Nazywam się Krista Tippett i to jest program On Being . Dzisiaj „The Body's Grace” z nauczycielem jogi Matthewem Sanfordem.
Opisywał swoją drogę uczenia się bycia w pełni fizycznie. W 1978 roku został sparaliżowany od klatki piersiowej w dół w wypadku samochodowym, w którym zginęli jego ojciec i siostra. Napisał książkę zatytułowaną „Waking: A Memoir of Trauma and Transcendence” (Przebudzenie: Wspomnienia o traumie i transcendencji) . Jest to również refleksja nad głębszymi lekcjami, jakie życie Matthew Sanforda niesie dla naszej kultury. Oto kolejny fragment, który mi przeczytał:
Pan Sanford: (czyta) Kiedy budzę się z grozą wywołanych traumatycznymi wspomnieniami ciała, jestem zmuszony poczuć śmierć – nie koniec mojego życia, ale śmierć mojego życia jako chodzącej osoby.
… Zasadniczo moje doświadczenie nie jest aż tak niezwykłe, tylko bardziej ekstremalne. … Jeśli potrafimy postrzegać śmierć jako coś więcej niż tylko czarno-białe, jako coś więcej niż tylko chwilowe i nieregularne, istnieje wiele wersji śmierci zrealizowanej, poza fizycznym umieraniem. Śmierć bliskiej osoby wprawia w ruch tak wiele rzeczy.
… Są też ciche śmierci. A co z dniem, w którym zdałaś sobie sprawę, że nie zostaniesz astronautką ani królową Saby? Poczuj cichy dystans między sobą a tym, co czułaś jako dziecko, między sobą a uczuciami zachwytu, wspaniałości i zaufania. Poczuj swoją dojrzałą sympatię do tego, kim kiedyś byłaś, i swoją obecną potrzebę ochrony niewinności, gdziekolwiek ją znajdziesz. Cisza, która otacza utratę niewinności, to najpoważniejsza śmierć, a jednak jest niezbędna dla nastania dojrzałości.
A co z dniem, w którym zaczęliśmy pracować nie dla siebie, ale z nadzieją, że nasze dzieci będą miały lepsze życie? A może z dniem, w którym zdaliśmy sobie sprawę, że dorosłe życie jest w gruncie rzeczy bardzo powtarzalne? Gdy nasze życie staje się coraz bardziej zwyczajne, gdy nasze ideały słabną i rozwiewają się, gdy zmywamy naczynia po kolejnym posiłku, integrujemy śmierć, mała część nas umiera, aby inna mogła żyć.
[Muzyka]
Pani Tippett: Wie pani, chciałabym porozmawiać o tym, jak pani żyła z tym, co panią spotkało. Myślę, że nasza kultura ma tendencję do lubienia bohaterów, ma w sobie takie zwroty jak „pokonywanie przeciwności losu”, „zwyciężanie” i „bycie zwycięskim”. Jestem pewna, że nie chciałaby pani umniejszać przykładu kogoś takiego jak Christopher Reeve, ale, wie pani, to był przykład kogoś, dla kogo, hm, uzdrowienie oznaczało jedynie odwrócenie…
Pan Sanford: Zwyciężanie.
Pani Tippett: …odwrócić to, co mu się przydarzyło.
Pan Sanford: Mhm. I to byłby idealny przykład historii o uzdrowieniu. Myślę, że jest ona bardzo rozpowszechniona w naszej kulturze.
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: A jeśli chodzi o leczenie, jeśli chodzi o całą grupę, jeśli chodzi o starzenie się, podziwiamy tego 80-latka, który biega maraton.
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: Wie pan, chcemy zobaczyć dowód na to, że umysł może pokonać materię, bo to ciało w końcu się wyłączy. I uwierz mi, nie zrozumiałem tego od razu. No wiesz, złamałem nogę, robiąc jogę, rozumie pan? Ja…
Pani Tippett: Bo chciałeś być bohaterem. Zgadza się.
Pan Sanford: Och, nagle zapragnąłem pozować i pokazać, ile potrafię, i walić, i…
Pani Tippett: Rozciągnij to do granic możliwości.
Pan Sanford: I niestety, nie musiałem, wie pan, nie jestem najbystrzejszym narzędziem w szopie. Musiałem znowu złamać kość, zanim nauczyłem się pacyfizmu.
Pani Tippett: Ma pani na myśli niestosowanie przemocy wobec ciała?
Pan Sanford: Do mojego ciała. Ale potrzebujesz wszelkiego rodzaju siły. Musisz też być w stanie – i to jest nadużywane. I teraz, właśnie teraz, po 15 latach jogi, coraz głębiej rozumiem to słowo, a mianowicie „poddanie się”. Pochodzi ono z bycia bardziej obecnym, poddania się światu, odczuwania czegoś więcej. Ale nie mam na myśli intelektu. Mam na myśli dosłowne trzymanie ciała w objęciach, jak mój syn. To uczucie „ach”. To naprawdę silne. Ale serce czuje się bezbronne, kiedy pozwalasz sobie być w ten sposób w świecie. Dlatego tego unikamy. Wiesz, ten rodzaj siły, o którym mówię, który kierował wieloma moimi eksploracjami, sprawia, że czujesz się, och, tak bezbronny i musisz czuć coś więcej.
Pani Tippett: W pani opowieści były momenty, kiedy — powiedzmy, na pewnym etapie pani zrozumienia tego i zmagania się z tym — zdecydowała pani, że nadal może używać górnej połowy ciała i że zamierza ją wzmocnić tak bardzo, jak to możliwe, i że będzie żyć w tej części ciała, a resztę niejako uzna za pozbawioną sensu.
Pan Sanford: Moim zdaniem tak mi powiedziano.
Pani Tippett: Zgadza się. I czy rzeczywiście poczuła się pani bardziej odporna, kiedy złożyła pani taką deklarację?
Pan Sanford: No wiesz, czy czułem się niezniszczalny? Nie. Ale ta myśl o byciu zdeterminowanym i zdolnym do stawienia czoła każdemu problemowi z ogromną siłą woli…
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: …to daje poczucie kontroli nad światem…
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: …to może sprawić, że poczujesz się mniej bezbronny. Ale wiem też, że to, co nie do pomyślenia, jest możliwe. Możesz mieć tyle kontroli, ile chcesz, ale świat jest tak wielki. Życie na jakimś poziomie po swojemu działa z nami.
Pani Tippett: Wie pani, co jest takie interesujące? To określenie – myślę, że cały ten język wokół czegoś takiego jak połączenie umysłu z ciałem jest trochę naciągany, tak jak wiele słów dotyczących religii i duchowości może brzmieć jak New Age. I, mam na myśli, miała pani doświadczenie z lekarzami, którzy praktykowali jogę i postrzegali panią jako osobę z New Age. Myślę, że po części to po prostu problem językowy. Ale pani wskazuje, że wiele z naszej – kulturowe gloryfikowanie woli i triumfowanie poprzez determinację, to również forma połączenia umysłu z ciałem, wie pani, potwierdzamy połączenie umysłu z ciałem, nie nazywając tego w ten sposób.
Pan Sanford: Zgadza się. To forma integracji. Dominacja nad ciałami…
Pani Tippett: Dobrze.
Pan Sanford: … to jest to, co ludzie robili przez tysiące lat, czy to w odniesieniu do natury, czy do siebie nawzajem. Chodzi mi o to, że potrzebujemy również – to jest jedna rzecz, którą chcemy mieć w naszym zestawie narzędzi, aby móc z niej korzystać, kiedy jest potrzebna. Ale myślę, że dopiero zaczynamy zdawać sobie sprawę, że istnieje wiele innych sposobów na integrację z ciałem. I tak naprawdę uważam, że nasze przetrwanie w przyszłości będzie zależało od tego, czy staniemy się znacznie bardziej subtelnie świadomi ciał.
Pani Tippett: A nawet w ciałach, które nie funkcjonują w sposób idealny, do którego dążymy, co jest w istocie złudzeniem.
Pan Sanford: Jedna z rzeczy dotyczących jogi…
Pani Tippett: I starzenie się jest tego przykładem.
Pan Sanford: A poza tym, wie pan, specjalizuję się w dostosowywaniu jogi do potrzeb osób niepełnosprawnych.
Pani Tippett: Dobrze.
Pan Sanford: I jedno z moich… to sprawia, że kocham jogę jeszcze bardziej. Joga może przenikać każde ciało. Nie chodzi o idealną pozycję. Nie o to chodzi. To dosłownie zjawisko, które zachodzi pod wpływem woli umysłu i ograniczeń ciała. Myślałem, że kiedy zaczynałem uczyć jogi adaptacyjnej, to właśnie tego zacząłem uczyć. Pomyślałem: „No cóż…
Pani Tippett: A co oznacza joga adaptacyjna?
Pan Sanford: Po prostu dostosowuję pozycje jogi i wszystko, co mogę, aby umożliwić życie komuś, kto nie ma tak sprawnego ciała.
Pani Tippett: Na wszystko, co jest fizycznie możliwe.
Pan Sanford: Zgadza się, robią wszystko, co w ich mocy, z jogą, dostosowując ją do kogoś, kto nie ma tak łatwej relacji umysł-ciało. Ale na zajęciach widać, co oni już robią. To, co niektórzy moi uczniowie robią, żeby żyć na co dzień, samo w sobie jest cudownym rozwiązaniem problemu umysł-ciało. To nie jest coś w stylu: „Och, zrób to tak. Tak jest lepiej. Tak jest lepiej”. Lepiej upewnij się, że rozumiesz, dlaczego poruszają się w ten sposób, jaki problem rozwiązują. I to sprawia, że po prostu myślisz: „O mój Boże, w relacji umysł-ciało człowieka jest tyle pomysłowości”. A potem próbujesz im pomóc, ale bez takiej silnej woli.
Pani Tippett: Chcę zapytać o coś, co pani napisała. „Nigdy nie widziałam, żeby ktoś naprawdę stał się bardziej świadomy swojego ciała, nie stając się jednocześnie bardziej współczujący”. O co chodzi? O co chodzi? Dlaczego?
Pan Sanford: Cóż, to po prostu prawda. To obserwacja.
Pani Tippett: Ale dlaczego pani myśli, że to prawda?
Pan Sanford: Myślę, że to prawda w wielu kwestiach – myślę, że dokładnie – moim zdaniem, kiedy umysł oddziela się od ciała, stajemy się bardziej autodestrukcyjni. Stajemy się bardziej destrukcyjni w ogóle.
Pani Tippett: Czy jeśli bardziej odseparujemy się od samych siebie, to czy bardziej odseparujemy się również od innych?
Pan Sanford: Myślę, że tak. Im bardziej jesteś w swoim ciele, tym bardziej czujesz się związany z ludźmi. Myślisz o znaczeniu życia innych. A kiedy jesteś częścią świata, o wiele trudniej nie czuć wobec niego współczucia.
(Dźwięk zajęć jogi)
Pan Sanford: Dobrze, więc teraz, no wiesz, połóż się płasko na macie – czy jesteśmy tu rozstawieni? Wszyscy cali?
Pani Tippett: Odwiedziliśmy zajęcia, które Matthew Sanford prowadził w poniedziałkowy wieczór w Courage Center, ośrodku rehabilitacyjnym dla osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami fizycznymi w Golden Valley w Minnesocie. W ostatnich latach pracował również z weteranami wojskowymi. Podczas tych zajęć wolontariusze pomagają uczniom, z których niektórzy są paraplegikami, przyjmować pozycje wywoływane przez Matthew Sanforda z maty.
Pan Sanford: (prowadzący zajęcia) Więc teraz wszyscy – próbujemy przygotować wszystkich. Ale jeśli już leżycie na plecach, unieście ręce nad głowę. Unieście ręce nad głowę. Wyprostujcie ręce. Wyprostujcie ręce i wyciągnijcie się w piętach. Dosłownie rośnijcie. Rośnijcie wyżej. Ale potem chcę – niech wybierzecie punkt w środku ciała, na przykład połóżcie się – gdzie wasze plecy dotykają podłogi w połowie pleców. Spróbujcie dosłownie rosnąć od środka ciała przez opuszki palców, przez pięty.
Jedną z rzeczy, z których rezygnujemy, wiesz, kiedy mamy trudną relację między umysłem a ciałem, jest rezygnacja z obecności, rozciągania się od czubków palców aż do stóp. I nawet nie obchodzi mnie, że fizycznie nie możesz tego zrobić, prawda? Chcę, żebyś zaczął postrzegać swoją obecność w ciele tak, jakby rosła, jakby była organiczna i obejmowała twoje ciało. Mhm. Więc przez następne kilka oddechów, oddychaj plecami, oddychaj…
Pani Tippett: Obejrzyj wideo i zdjęcia z zajęć jogi adaptacyjnej Matthew Sanforda na onbeing.org. Nazywam się Krista Tippett i to jest On Being — rozmowa o sensie, religii, etyce i ideach.
Dzisiaj z Matthewem Sanfordem w programie „The Body's Grace”.
Pani Tippett: Muszę powiedzieć, że siedzę tu z tobą i twoje ciało jest bardzo żywe i wydaje mi się, że jest bardzo połączone. Wiesz, poruszasz się na wózku inwalidzkim, ale jesteś ożywiona. Masz niesamowitą energię. Czy używasz słowa „niepełnosprawność” w odniesieniu do siebie? Czy uważasz się za osobę niepełnosprawną? A jeśli tak, to co to oznacza?
Pan Sanford: Mam mnóstwo przemyśleń na ten temat. Mam już dość tego, że język musi być poprawny.
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: Myślę, że język to pierwszy krok do poruszenia świadomości, więc toleruję to, rozumiesz? Ale kiedy ktoś mówi mi, że nie mogę nazywać siebie osobą niepełnosprawną, paraplegikiem czy kimś takim, czy jakkolwiek to się nazywa, mam ochotę spojrzeć na niego i powiedzieć: „Czekaj, to moje doświadczenie”.
Pani Tippett: I prawdopodobnie — nie chcę, żebyś użyła tego słowa, ponieważ dla kogoś innego jest ono niekomfortowe.
Pan Sanford: Dla nich.
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: No cóż, o to mi chodzi, rozumie pan? Rozumiem, że to próba zwiększenia świadomości problemu związanego z niepełnosprawnością. Ale myślę, że to zbyt moralizatorskie, jakby istniało coś dobrego i złego do powiedzenia. I myślę, że to nie jest kwestia świadomości, to tylko słowa.
Pani Tippett: OK.
Pan Sanford: Zgadza się. To tyle w tej kwestii. Ale czy uważam się za osobę niepełnosprawną? Muszę szczerze powiedzieć, że zdarzają się chwile, nawet teraz, ponad 27 lat później, kiedy widzę swój cień i jestem w szoku. Wiecie, patrzę na niego. Jeżdżę na wózku inwalidzkim i myślę sobie: „Wow, tak właśnie wyglądam, kiedy jadę po świecie na wózku inwalidzkim”. Nie, ale jednocześnie zdecydowanie jestem niepełnosprawny.
Ale moja siła życiowa nie jest całkowicie zdeterminowana przez zdolność do napinania mięśni, że coś tu jest. Nie wiem, co to jest i nie obchodzi mnie to, można to wyjaśnić neurofizjologicznie, ale jest tu coś, co przepływa przez nas, a co nie jest zdeterminowane wyłącznie przez to, czy potrafię wstać, czy nie. Zawsze czułem ten przypływ energii. Wiem też, że to połączenie uczyniło mnie tak dobrym sportowcem, gdy byłem małym dzieckiem. To tak, jakbyś czuł rzut wolny. I pochodzi on z twoich nóg, i z twoich ramion, i pochodzi z jedności. Cała ta jedność wciąż tu jest, prawda? Po prostu nie mogę wstać.
Pani Tippett: Więc, wiesz, opisujesz w swojej książce, że w różnych momentach swojego życia, podczas wszystkich operacji, początkowego urazu i kolejnych kontuzji, w pewnym momencie zaczęłaś zdawać sobie sprawę, że gojenie może wyglądać inaczej niż ponowne chodzenie. To znaczy, czy czujesz, że jesteś uzdrowiona?
Pan Sanford: Myślę, że moja relacja między umysłem a ciałem wciąż się uzdrawia, że kiedy praktykuję jogę, zwracam uwagę i kocham świat, tak naprawdę, ona się uzdrawia. Zanim zacząłem ćwiczyć jogę, czułem się jak unosząca się w powietrzu górna część tułowia. I kiedy rozmawiałem tutaj z tobą, rozmawiałem bardziej tylko górną częścią ciała. Nadal to widać. I wiele osób ma…
Pani Tippett: Tak, ale masz wrażenie, że rozmawiasz całym swoim ciałem.
Pan Sanford: Całościowo. To przechodzi przez całość. A ta obecność nie była we mnie uświadomiona, zanim zacząłem ćwiczyć jogę.
Pani Tippett: I mówisz, że ta obecność polega na połączeniu umysłu z ciałem fizycznym…
Pan Sanford: I mówię do ciebie całym sobą. Joga wylała na mnie i przeze mnie wodę. Wcześniej byłem bardzo suchy i zmęczony, a przecież było tu tak wiele do zrobienia, prawda? Ćwiczę więc jogę nie tylko po to, żeby stać się naprawdę dobrym w pozycjach jogi. Ćwiczę jogę, żeby to poczuć.
Pani Tippett: Hm, w pewnym momencie swoich wspomnień pisze pani, że całkowicie się pani nie zgadza, gdy ludzie mówią: „Moje ciało mnie zawodzi”. Ja też mam czterdziestkę. Wie pani, ludzie zaczynają tak mówić po czterdziestce. To albo oczy, albo kolana, prawda? Ale pani twierdzi, że to absolutnie nieprawda.
Pan Sanford: Mówię to z żalem, bo jako 13-latek wykorzystałem swoje ciało, pozwalając mu wchłonąć całą traumę, jaką wyrządziło. I jedną z lekcji, których się nauczyłem, jest to, że to moje ciało pozwoliło mi żyć. Twoje ciało, tak długo, jak to możliwe, będzie wierne życiu. Właśnie tak robi.
Pani Tippett: Mam na myśli to, że nawet pomimo faktu, że — że z wiekiem następuje rozkład.
Pan Sanford: Rozpada się. To dlatego, że – no wiesz, moje ciało nie prosiło się o to, żeby dostać w kość i się połamać, żeby mieć roztrzaskany kręgosłup i połamane kości. I powiedziało: „Dobra, przegrupujmy się. No to lecimy”. I tylko mała część mojego ciała się nie zagoiła. Tylko – wiesz, centymetr czy dwa mojego rdzenia kręgowego nie był w stanie się zregenerować. Zabrało się do pracy, jasne, i tak właśnie zrobi. Może się pogubić. Może nie wiedzieć, jak wyhodować odpowiednie komórki, ale mówię ci, że zmierza w kierunku życia tak długo, jak to możliwe.
Pani Tippett: Jeśli więc wiemy to o naszych ciałach, nawet gdy się starzejemy i gdy dzieją się w nich rzeczy, których nie lubimy, jak możemy żyć inaczej, mając tę świadomość?
Pan Sanford: Wie pan, w jodze jest coś takiego. Nazywa się pranajama. To oddech jogiczny. I oddychasz w pozycji jogi, aby wypełnić przestrzenie – wierzę w to – przestrzenie, których nie czujesz. Nie oddychasz tylko dla bicepsa, który możesz naprawdę napiąć. Próbujesz przepompować siłę życiową przez przestrzenie, których nie czujesz. Kiedy to robisz, twoja równowaga wzrasta, twoja siła wzrasta, twoja elastyczność wzrasta. Myślę, że kiedy mówisz o szacunku do swojego ciała, ale nie rób z tego moralnego wglądu, rozumie pan? W stylu: „O nie, lepiej zjem tylko to albo nie to” i nie daj się pochłonąć…
Pani Tippett: Zgadza się. Zgadza się. I tak też robimy.
Pan Sanford: I to jest drugi sposób, w jaki to robimy.
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: Pracujemy, aż dojdziemy do wniosku, że to moralny wgląd. Więc, wiesz, łaska – lubię łaskę – albo odpowiedzialność za swoje ciało. To, chłopcze, wcale mnie nie inspiruje.
Pani Tippett: Mhm. I mówisz, żeby obchodzić się z ciałem z wdziękiem, czy o to ci chodzi?
Pan Sanford: Albo wiedz, że miejsca, których nie czujesz w sobie, są pełne wdzięku. Nie są stracone. Nie są brakiem. Są częścią twojej siły, twojej tkanki. W kawałku drewna to nie tylko słoje. To pusta przestrzeń i przestrzenie między słojami sprawiają, że jest mocny. To jedno i drugie. I tak świat staje się lżejszy i łatwiejszy, gdy włączysz w to więcej siebie.
Pani Tippett: A jak pani myśli o – radzi sobie z tymi częściami ciała, których nie lubi pani, z tym, co się z nimi dzieje, ze starzejącą się skórą, z bolącymi kolanami? To są przecież drobne problemy w porównaniu z bólem, który…
Pan Sanford: Nie, nie. Ale – nie, to trudne. To wymaga cierpliwości. Chciałbym powiedzieć, że jest jeden magiczny wgląd i nagle wszystko staje się łatwe. Nie, to praca, jak wszystko inne. Wiem, myślę bardziej – nie wiem głębiej, ale inaczej niż większość ludzi, ile moje ciało wchłonęło i przestawiło się na życie w bezruchu.
Więc patrzę – wiesz, mam miejsca – skórę na ciele, wiesz, stare odleżyny i stare rzeczy, które się wydarzyły – gdzie widać, że skóra walczy, żeby wytrzymać i się utrzymać. Nie myślę: „Och, nie trzyma, cholera”. Czuję się tak: „Stary, pracuje najciężej, jak może”, rozumiesz? Jak to zobaczysz? Czy odejdziesz stąd? Czy twoja obecność zmienia się, gdy stąd odchodzisz, co pozwala na inne rzeczy? Tak, moje ciało nie goi się tak dobrze, jak kiedyś, gdy miałem 13 lat. To prawda. Moje fizyczne ciało tego nie robi. Ale dzięki współczuciu, które czuję dla swojego ciała, dla innych, coś innego się goi.
[Muzyka]
Pani Tippett: Ma pani sześcioletniego syna. Nie ma na świecie nic bardziej ucieleśnionego niż sześcioletni chłopiec. Czysta energia.
Pan Sanford: Tak.
Pani Tippett: Czysta fizyczność. Jak twój syn postrzega twoje ciało?
Pan Sanford: Bardzo się tym martwiłem, zanim zostałem rodzicem. Myślałem, że będzie miał więcej problemów niż ma. Podoba mu się myśl, że prędzej czy później będzie ode mnie wyższy.
Pani Tippett: OK.
Pan Sanford: I nie do końca zdaje sobie sprawę, że mam prawie metr osiemdziesiąt wzrostu.
Pani Tippett: Ponieważ porusza się pani na wózku inwalidzkim.
Pan Sanford: Zgadza się.
Pani Tippett: Tak.
Pan Sanford: On tego nie do końca rozumie. Dlatego podoba mu się ta część. Zawsze trochę porównuje się ze mną. Paul jest niesamowity. Kilka razy byliśmy na przykład w „Daddy and Me Days”. Jest taka historia, że to był bieg sztafetowy, gdzieś w jego przedszkolu. To było coś w rodzaju biegu po macie, dobiegnięcia do mety i powrotu. Nie mogłem się z nimi ustawić i pobiec razem, więc biegli inni ojcowie i synowie. Ale on zrobił to sam, wzdłuż boiska, zbiegł, a potem wrócił i przybił mi piątkę. I wie, że nie mogę robić wszystkiego. Ale kiedy wrócił, przybił mi piątkę i powiedział: „Hej, i tak to zrobiliśmy”, to była cisza i miłość.
[Muzyka]
Pani Tippett: Książka Matthew Sanforda to „Waking: A Memoir of Trauma and Transcendence” . Jego płyta DVD nosi tytuł „Beyond Disability” . Jest założycielem i prezesem Mind Body Solutions w Minnetonce w stanie Minnesota.
Podobnie jak wielu z Was, praktykuję jogę, podobnie jak niektórzy z moich kolegów: vinyasa, Iyengar, hot joga. O naszych osobistych doświadczeniach możecie przeczytać na naszym blogu, a Wasze historie również mile widziane. Znajdziecie je na naszej stronie internetowej — onbeing.org — wraz z kolejną rozmową ze wspaniałą nauczycielką jogi, Seane Corn. Możecie obejrzeć film, na którym demonstruje coś, co nazywa „Modlitwą Ciała”. To kilka zachwycających minut wdzięku, sprawności fizycznej i duchowego skupienia. Możecie też obejrzeć moją rozmowę w studiu z Matthewem Sanfordem lub posłuchać jej ponownie i pobrać ten program. Wszystko to znajdziecie na onbeing.org.
A jeśli spędzasz czas na Facebooku, Tumblrze lub Twitterze, znajdziesz nas również w tych miejscach.
Program tworzą Chris Heagle, Nancy Rosenbaum, Susan Leem i Stefni Bell. Anne Breckbill jest naszym programistą internetowym. Trent Gilliss jest naszym starszym redaktorem. A ja jestem Krista Tippett.
Pan Sanford: A potem, teraz, wyciągnij ręce prosto, prosto nad siebie, jakbyś się wydłużał, jakbyś był Supermanem lecącym w powietrzu. A potem, nawet jeśli nie dasz rady zrobić tego, co zaraz powiem, to w porządku, bo ja też nie mogę, prawda? Chcę, żebyś uniósł obie ręce i nogi z maty i wyciągnął je. Shalabasana. Nawet jeśli nie dasz rady, Tim, no dalej, zrób to i tak. I weź oddech, a potem rozluźnij się. Zrób sobie przerwę. To trudna pozycja, swoją drogą.
***
Specjalne zaproszenie: Sześć lat temu Ellen Pavitt miała katastrofę lotniczą, w wyniku której została sparaliżowana. Stawiając czoła nowej rzeczywistości, poczuła głębokie pragnienie rozwoju duchowego i bycia bardziej kochającą. Teraz postrzega te dwa dążenia jako jedno i to samo. Dołącz do intymnego spotkania z Pat Benincasą i porozmawiaj z Ellen w najbliższy czwartek: Tworzymy własną rzeczywistość. Informacje o zaproszeniu i więcej szczegółów tutaj.
COMMUNITY REFLECTIONS
SHARE YOUR REFLECTION